Związkowcy nie zechcą odpuścić

opublikowano: 21-08-2018, 22:00

W przyszłym roku czekają Polskę podwójne wybory — najpierw 26 maja polityczne przetarcie do Parlamentu Europejskiego 2019-24, a potem jesienią zasadnicze starcie o podział mandatów w Sejmie i Senacie na kadencję 2019-23.

Dlatego projekt budżetu państwa na 2019 r. ma naturalny kontekst wyborczy. Staje się poważną próbą dla minister finansów Teresy Czerwińskiej, która budżet na 2018 r. zaraz po objęciu resortu przeprowadziła przez parlament, ale politycznie był on produktem jeszcze wicepremiera/ministra Mateusza Morawieckiego. Obecnie szef rządu od swojej następczyni wymaga z jednej strony — zagwarantowania pieniędzy na kontynuację i rozbudowę programów socjalnych, z drugiej zaś — utrzymania w ryzach deficytu. Przyjęty wczoraj wstępny projekt czysto księgowo łączy ogień z wodą, jednak obciążony jest kilkoma ryzykami.

Przewodniczący Piotr Duda żąda od premiera Mateusza Morawieckiego znacznie większych podwyżek dla całej sfery budżetowej.
Zobacz więcej

Przewodniczący Piotr Duda żąda od premiera Mateusza Morawieckiego znacznie większych podwyżek dla całej sfery budżetowej. Fot. Łukasz Dejnarowicz-Forum

Proste rezerwy dochodowe, uruchomione uszczelnieniem VAT, już się wyczerpały. Wzrost dochodów o mniej więcej 5 proc. pójdzie w całości na sfinansowanie projektów socjalnych. Opublikowane wczoraj wskaźniki i kwoty jednak nie zapewnią ekipie tzw. dobrej zmiany spokoju ze strony grup społecznych, które już protestują bądź protestami grożą. Rozczarowani są zwłaszcza pracownicy sektora publicznego, którzy liczyli na odmrożenie tzw. kwoty bazowej. Wynagrodzenia budżetówki mają wrosnąć o 2,3 proc. ponad inflację, ale oczekiwania są znacznie większe. Poza tym podwyżki nie będą odczuwalne dla każdego pracownika, ponieważ większymi pieniędzmi mają gospodarować według własnego uznania kierownicy jednostek.

W tym kontekście ważna będzie reakcja central związkowych, w tym przede wszystkim Solidarności. Zgodnie z procedurą wstępny projekt budżetu trafił do konsultacji, przede wszystkim z Radą Dialogu Społecznego (RDS). Po miesięcznej debacie najpóźniej 30 września wpłynie już jako oficjalny projekt Rady Ministrów do Sejmu. Rząd zupełnie nie przejmuje się zdaniem reprezentowanych w RDS organizacji pracodawców, wszak premier Mateusz Morawiecki kilka razy publicznie krytykował ich rozbicie oraz nieskuteczność, zwłaszcza w relacjach unijnych. Realnie liczą się tylko opinie i reakcje strony związkowej, a przede wszystkim Solidarności — bratniej ideowo podpory ekipy PiS. 7 sierpnia po pięciogodzinnej debacie z premierem Mateuszem Morawieckim przewodniczący Piotr Duda zagrzmiał, że Solidarność daje rządowi… trzy tygodnie. W projekcie budżetu chciał dostrzec realizację związkowych żądań radykalnych, a nie kosmetycznych podwyżek dla całej sfery budżetowej. Wersja przyjęta wczoraj absolutnie tego warunku nie spełnia.

Budżetowa praktyka III RP potwierdza, że projekt kierowany do konsultacji tylko nieznacznie różni się od wnoszonego później do Sejmu. Wprowadzane przez rząd korekty mieszczą się w przyjętych przez resort finansów podstawowych kwotach i wskaźnikach. Wkrótce się okaże, czy groźby Piotra Dudy wszczęcia wobec rządu PiS zdecydowanej akcji protestacyjnej, z powodu nieuwzględnienia związkowych żądań podwyżkowych, były rzucane na poważnie, czy tylko na niby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Związkowcy nie zechcą odpuścić