Związkowcy Pekaesu grożą blokadą granic
Po raz pierwszy od kilku lat grupa Pekaes w pierwszym półroczu osiągnęła ujemny wynik operacyjny. Zarząd, chcąc poprawić wyniki, zapowiedział konsolidację kilku spółek i odwołał prezesa Pekaes Transport. Związkowcy grożą strajkiem, a nawet blokadą granic.
Wyniki grupy Pekaes, największej krajowej spółki transportowo-spedycyjnej, są coraz gorsze.
— W pierwszym półroczu po raz pierwszy od kilku lat skonsolidowany raport wykazał stratę na działalności operacyjnej. Przychody spadły o ponad 50 mln zł, a inwestycje wyniosły zaledwie 3,8 mln zł. Tymczasem w poprzednich latach inwestowano około 60 mln zł rocznie. Obecny zarząd mówi o restrukturyzacji, ale tak naprawdę nic nie robi — twierdzi jeden z członków poprzedniego zarządu, należący do grupy byłych i obecnych pracowników, którzy kosztem 10,5 mln zł stali się właścicielami ponad 20 proc. akcji Pekaes.
Prezes: to dekoniunktura
— Pod wpływem ogólnej sytuacji gospodarczej kraju, poważnych wahań kursu walut i podwyżek cen paliw wyniki uległy pogorszeniu. Nakłady inwestycyjne zostały dopasowane do planów inwestycyjnych poszczególnych spółek. Ujemny wynik operacyjny spowodowany był zaś niższym spadkiem kosztów w stosunku do przychodów, co jest związane m.in. ze strukturą grupy Pekaes — mówi Albert Borowski, prezes Pekaes.
Konieczne jest obniżenie kosztów. Jedną z rozważanych koncepcji jest połączenie dwóch wiodących spółek zależnych Pekaesu: transportowej — Pekaes Transport, i spedycyjno-logistycznej — Pekaes Multi Spedytor.
— Mogłoby to przynieść znaczące oszczędności finansowe. Jest to jedna z możliwych zmian — zaznacza Albert Borowski.
Związkowcy: to prezes
— Jako kierowcy popieramy obniżanie kosztów. Od czterech lat nie mamy podwyżek, poza tym zaakceptowaliśmy dwukrotną obniżkę norm paliwowych, która daje oszczędności na poziomie 4 mln zł rocznie. Jednak zarząd z prezesem Borowskim powinien poszukać oszczędności w spółce matce Pekaes. Próba konsolidacji związana jest z odwołaniem Marka Głogowskiego z funkcji prezesa Pekaes Transport — twierdzi Henryk Pudełko, przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców w Pekaes Transport.
Marek Głogowski został odwołany w ubiegłym tygodniu. Do akcji zarząd Pekaesu zaangażował kilkunastu ochroniarzy z bronią.
— Powodem była decyzja prezesa Głogowskiego o niepodejmowaniu ładunków dla wieloletniego partnera Pekaes — firmy austriackiej LKW Walter. Było to ewidentne działanie na szkodę spółki — twierdzi prezes Borowski.
Z tą opinią nie zgadzają się związkowcy.
— Umowy ze spółką Walter przynosiły nam roczne straty na poziomie około 1,5 mln zł. W rzeczywistości konsolidacja ma służyć zatarciu dobrych wyników uzyskanych przez prezesa Głogowskiego oraz ukryciu nieprawidłowości w działaniu poprzedniego prezesa Andrzeja Osiadacza — mówi Henryk Pudełko.
Związkowcy osiągnęli tyle, że ostatnia rada nadzorcza Pekaes, której przewodniczącym jest Waldemar Szczepański, prezes Agencji Prywatyzacji (dysponującej ponad 51 proc. akcji Pekaesu), nie debatowała nad pomysłem konsolidacji. Ma tym zająć się 21 września.
W razie przeforsowania konsolidacji i podtrzymaniu decyzji o zwolnieniu Marka Głogowskiego związkowcy grożą strajkiem, blokadą granic i Kancelarii Premiera.