W referendum, zorganizowanym na wszystkich wydziałach spółki przez jeden ze związków zawodowych - Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza - wzięło udział ok. 600 z 1500 uprawnionych do głosowania. Z powodu uznania referendum za nieważne, wyniki nie były jednak liczone.
"Zrobiliśmy tak ze względu na bezprawne zachowanie pracodawcy" - powiedział PAP jeden z organizatorów referendum Marcel Szary, tłumacząc decyzję o nie uznaniu głosowania.
"Zarząd kolportował wśród załogi ulotkę, która swoją wymową zakazywała udziału w referendum, a dodatkowo wytypowani przez zarząd pracownicy mieli obserwować, kto głosuje; na niektórych wydziałach zrywano plakaty nawołujące do udziału w referendum" - powiedział PAP Szary.
Rzecznik spółki Bolesław Januszkiewicz potwierdził, że zarząd rozesłał do pracowników informacje o konsekwencjach strajku. Polecił także niektórym pracownikom, aby obserwowali głosowanie. Oskarżeń o zrywanie plakatów nie chciał komentować.
"Strajk nie przyniesie firmie nic dobrego, a obserwatorzy mieli czuwać, aby nie doszło do nieprawidłowości. Organizatorzy referendum przegrali je z kretesem, gdyż nie uzyskali większości głosów. A jego unieważnienie jest szukaniem luk prawnych" - powiedział PAP Januszkiewicz.
Według rzecznika, po referendum obie strony powinny wyznaczyć mediatora, a dopiero po tym ogłaszać strajk.
W Cegielskim od stycznia trwa spór zbiorowy związkowców z zarządem spółki. Dotychczas cztery z pięciu związków zawodowych podpisały porozumienie płacowe, przewidujące podwyżkę średnio o 180 zł. Porozumienia nie podpisał Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza.
Na 1 maja Inicjatywa Pracownicza zapowiada przemarsz przez miasto. Po długim weekendzie zapadnie decyzja, czy i kiedy dojdzie do strajku.
Holding H. Cegielski - Poznań SA jest jednym z największych w Europie producentów silników okrętowych, napędów do elektrowni, pojazdów szynowych oraz elementów oczyszczalni ścieków. Firma zatrudnia ok. 3 tys. osób. (PAP)