Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) już ma prawo żądać zwrotu zasiłków wypłacanych bezpodstawnie za okres od chwili ich pobierania, a nie od momentu wydania decyzji w sprawie stwierdzonego naruszenia. Zdaniem Mikołaja Zająca, prezesa firmy doradczej Conperio, przepis ten nie spełni swojej roli i nie zahamuje nadużyć w korzystaniu ze zwolnień lekarskich, sprawiających pracodawcom wiele problemów.
Zmiana będzie dotyczyć błędnie przyznawanych zasiłków chorobowego i macierzyńskiego, renty, a także wcześniejszej emerytury. Zakład uzyska prawo do upomnienia się o zwrot pieniędzy od wspomnianego momentu, a więc z odsetkami i nie tylko w przypadkach umyślnego wprowadzenia go w błąd.
Mikołaj Zając uzasadnia swoją opinię o miernych skutkach nowego przepisu częstym odwlekaniem decyzji przez ZUS lub działaniami absurdalnymi mimo istnienia niezbitych dowodów (protokołów, opinii prawników, orzeczeń sądów) naruszeń. Dlatego jego zdaniem z wprowadzonych regulacji nie będą mogli skorzystać m.in. pracodawcy.
– Gdy pracodawca udowadnia, że pracownik narusza przepisy tzw. L4, to w wielu przypadkach jest problem ze wstrzymaniem świadczenia przez ZUS. Nie tak dawno prowadziliśmy kontrolę mężczyzny, który pobierał zasiłek z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem. Gdy przyjechaliśmy na miejsce do jego domu, przybijał gwoździe do drewnianej deski, a jego dziecko było w tym czasie w szkole. Pomimo zgłoszenia ewidentnego naruszenia, ZUS nie zdecydował się na odebranie mu zasiłku – opowiada Mikołaj Zając.
Jego zdaniem obecnie zdecydowanie łatwiej jest odebrać świadczenie np. emerytowi, niż osobom, które notorycznie wyłudzają w sposób niezgodny z prawem zwolnienia chorobowe.
– Jeden z pracowników wysokiego szczebla w dużej firmie produkcyjnej przebywał na zwolnieniu chorobowym, pobierając miesięczny zasiłek w wysokości około 40 tys. zł. Chory bywał od poniedziałku do piątku, a w soboty i w niedziele prowadził wykłady na prywatnej uczelni – mówi prezes Conperio.
W jego opinii problemem jest także niewystarczająca liczba kontroli zwolnień chorobowych wykonywanych przez ZUS. W pierwszym kwartale 2021 r. instytucja przeprowadziła ich 80 tys. To najwięcej od początku pandemii, ale nie oddaje to skali absencji. W 2020 r. osobom ubezpieczonym wystawiono 22,7 mln zaświadczeń lekarskich na 266,6 mln dni nieobecności w pracy.
– Tylko nasza firma, na zlecenie pracodawców, przeprowadza 30 tys. kontroli L4 rocznie. W około jednej trzeciej odnotowujemy naruszenia. Przy płacy minimalnej na poziomie 2061 zł i przy dwóch tygodniach chorobowego koszt zwolnienia można oszacować na 800-1000 zł. Wykryte naruszenia dają zatem rocznie łączną kwotę około 10 mln zł – wylicza Mikołaj Zając.