Życie po szczycie kariery

Bartłomiej MayerBartłomiej Mayer
opublikowano: 2017-07-02 22:00
zaktualizowano: 2017-07-02 15:54

Byli szefowie „narodowego czempiona o globalnym zasięgu”nie zrobili międzynarodowych karier. Niektórzy dziś raczej się nie przepracowują.

— Dwaj członkowie zarządu podjęli decyzje o kontynuowaniu kariery gdzie indziej. Życzę im, by na nowych drogach realizowali się tak, jak w koncernie — mówił w piątek prezes Orlenu Wojciech Jasiński, żegnając odchodzących ze spółki Sławomira Jędrzejczyka i Piotra Chełmińskiego. To trafione życzenia.

Prezesem Orlenu był również Jacek Walczykowski. Funkcję sprawował przez 19 dni w połowie 2004 r i była to jego ostatnie menedżerskie stanowisko. Teraz prowadzi kancelarię radcowską.
BS

Historia pokazuje, że zasiadanie we władzach „narodowego czempiona” to często szczyt zawodowej kariery. Choć Orlen sam siebie określa mianem „międzynarodowego koncernu paliwowo-energetycznego”, jego byli menedżerowie nie tylko nie robią karier poza granicami, ale często i w kraju nie znajdują intratnych posad.

Andrzej Modrzejewski szefem Petrochemii Płock — po połączeniu z CPN przekształconej w Polski Koncern Naftowy — został w 1999 r., za rządów AWS. Jesienią 2001 r. do władzy doszła koalicja SLD-PSL i wykorzystując służby usunęła go ze stanowiska (później został oczyszczony z zarzutów). Rok temu, po zmianach personalnych na szczycie Orlenu, 66-letni wówczas menedżer został prezesem kontrolowanego przez płocki koncern czeskiego Unipetrolu. Wcześniej przez kilkanaście lat zajmował się „prywatnym doradztwem w sprawach zarządzania i inwestycji”.

Jego następcą w Orlenie został Zbigniew Wróbel, który po odejściu z firmy postawił m.in. na biznes turystyczny. — Lubię podróżować, znam się na tym, więc postanowiłem połączyć przyjemność z zarabianiem — mówi „PB” były szef koncernu. Zainwestował część zarobionych tam pieniędzy w biuro podróży Club & Travel i został jego prezesem.

— Już dawno nim nie jestem. Ale prowadzę wciąż działalność gospodarczą, zajmuję się turystyką, ale także konsultingiem. Zasiadam też w radzie nadzorczej biura Almatur-Polska, choć jest to działalność społeczna, a nie zarobkowa — wyjaśnia Zbigniew Wróbel. Trzy lata temu serwis natemat.pl pisał, że menedżer jest do wynajęcia i szuka pracy. Sam interesowany nie chciał tego komentować.

Teraz mówi, że jest już prawie emerytem. A kariera międzynarodowa? — Tak! Przez prawie 10 lat byłem prezesem International Sports Travel Agencies Association z siedzibą w Zurichu. Dopiero w tym roku zrezygnowałem. Sam zresztą prawie od postaw stworzyłem tę organizację — mówi menedżer, choć przyznaje, że kokosów nie zarabiał, a funkcję sprawował hobbystycznie. Kolejnym prezesem Orlenu był Jacek Walczykowski. Funkcję sprawował przez 19 dni w połowie 2004 r i była to jego ostatnie menedżerskie stanowisko. Teraz prowadzi kancelarię radcowską.

— Orzekam też w sądzie arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej i międzynarodowych sądach arbitrażowychw Paryżu i Londynie — deklaruje eksszef Orlenu. Jacek Walczykowski faktycznie jest wymieniony, jako arbiter na stronie KIG, ale jego nazwiska na stronach paryskiego ICC, czy londyńskiego CIA nie znaleźliśmy.

— Społecznie jestem też prezesem rady Fundacji Theatrum Gedanense, która prowadzi Gdański Teatr Szekspirowski — dodaje Jacek Walczykowski. Z informacji na stronie fundacji wynika, że były prezes Orlenu to jeden z ośmiu członków tej rady, a jej przewodniczącym jest Zbigniew Canowiecki. Po odwołaniu ze stanowiska w Orlenie Jacek Walczykowski żądał 7 mln zł z tytułu odprawy i odszkodowania za zakaz konkurencji. Sprawa sądowa trwała kilka lat. Nie ugrał nic.

— Ten temat nie jest zamknięty. Dziś ta kwota wraz z odsetkami przekracza już 20 mln zł, a ja nie mam zamiaru odpuścić — zapowiada w rozmowie z "PB" Jacek Walczykowski.

Igor Chalupec, który rządził Orlen od jesieni 2004 do początku 2007, po odwołaniu poszedł "na swoje". Założył firmę Icentis, doradzał przy sprzedaży holdingu transportowego CTL Logistics, a potem współpracował z funduszem Eton Park z USA przy prywatyzacji Ruchu. Amerykanie stracili na tej inwestycji grube miliony i chcieli się pozbyć się dystrybutora. Wtedy Igor Chalupec, który zarządzał spółką w ich imieniu, postanowił wykupić Ruch. Transakcja ma być sfinalizowana w najbliższych tygodniach. Kariera menedżerska Piotra Kownackiego — następcy Igora Chalupca na stanowisku prezesa Orlenu — zakończyłasię wraz z chwilą, gdy w lutym 2008 r. przestał pełnić tę funkcję.

Kilka miesięcy później został najpierw zastępcą szefa, a potem szefem Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. W lipcu 2009 r. stracił jednak zaufanie głowy państwa, a w ślad za tym i stanowisko. Pod koniec roku prokuratura postawiła mu zarzut ujawnienia tajemnicy służbowej (poufnego raportu ABW), a niespełna rok temu sąd pierwszej instancji uznał go za winnego, ale odstąpił od wymierzenia kary. — Jestem dziś prywatną osobą, od trzech lat nigdzie nie pracuję — mówi nam Piotr Kownacki. Eksszef Orlenu nie ma też żadnych planów zawodowych. A z czego żyje? — Jestem żonaty, żona mnie utrzymuje — mówi Piotr Kownacki.

Wojciech Heydel, kolejny szef paliwowego koncernu, zanim trafił do Płocka miał za sobą bogatą karierę w tej branży: przez 14 lat pracował w BP (w tym cztery lata w londyńskiej centrali koncernu), dochodząc do funkcji prezesa BP Polska. Orlen był jednak najwyższą zawodową górą, na jaką się wspiął.

Potem przez dwa lata szefował wspomnianemu już Ruchowi, a od 2012 r. jest prezesem wrocławskiej Kogeneracji, firmy wartej tyle co 3 proc. Orlenu, o przychodach odpowiadających 1,2 proc. przychodów płockiego koncernu. Jacek Krawiec opuścił na zawsze (jak się wydaje) gabinet szefa Orlenu 1,5 roku temu. Od tamtej pory, jak twierdzi nasz informator, nigdzie nie pracuje i „odpoczywa gdzieś za granicą”.