Życiowa szansa trzech start-upów

Alina Treptow
opublikowano: 2016-06-07 22:00

Polscy naukowcy przy wsparciu LSI Fund pomogą pacjentom z chorobą wieńcową czy łuszczycą, a orła bielika uchronią od śmigła turbiny wiatrowej

Doświadczenie biznesowe i naukowe inicjatorów funduszu plus publiczne wsparcie finansowe plus polscy wynalazcy równa się globalny sukces. Nad zamianą tego równania w biznesową rzeczywistość pracuje właśnie fundusz Life Science Innovations Fund (LSI Fund), który poszukuje ciekawych celów inwestycyjnych z obszaru life science, na wczesnym etapie rozwoju.

BEZ PRESJI:
BEZ PRESJI:
Marcin Szumowski (z lewej) oraz Adam Cudny z LSI Fund informują, że fundusz przejmuje mniejszościowe pakiety akcji. Ich zdaniem, założyciele są bardziej zmotywowani, jeśli pozostają głównymi właścicielami swoich biznesów.
Marek Wiśniewski

— To szczególna dziedzina — nie tylko ze względu na to, że pomaga ludziom w walce o zdrowie czy życie. To również obszar, gdzie innowacje są niebywałym akceleratorem dla gospodarki — ich pozytywny wpływ i szansa na globalny sukces są dużo większe niż w innych sektorach — twierdzi Marcin Szumowski, członek komitetu inwestycyjnego i jeden z głównych inwestorów funduszu LSI Fund.

Może pochwalić się startupowym doświadczeniem — razem z Markiem Dziubińskim zakładał telemedyczny Medicalgorithmics, jest też współtwórcą biotechnologicznego Oncoarendi, w które uwierzył znany inwestor giełdowy Michał Sołowow. Drugim czołowym inwestorem i prezesem funduszu jest Adam Cudny, start-upowiec, który prowadził też jeden z pierwszych w Polsce akceleratorów.

W komitecie inwestycyjnym są także: znany w branży biotechnologicznej Roland Kozłowski — były naukowiec Oxfordu, Roland Landes — amerykański anioł biznesu z obszaru life science, i Piotr Jeleński — znany rynkowi kapitałowemu z zarządu informatycznego Asseco.

Formuła 1 razy tysiąc

Komitet inwestycyjny ruszył z pracami półtora roku temu. Adam Cudny, prezes LSI Fund, informuje, że po analizie blisko 300 projektów wyselekcjonowano trzy firmy. Pierwsza, Life Flow, specjalizuje się w diagnostyce kardiologicznej. Efekty jej prac będą szansą m.in. dla pacjentów z chorobą wieńcową, umożliwiając bezinwazyjną identyfikację miejsc, gdzie tętnice wieńcowe są zwężone lub całkowicie niedrożne.

— Nie będzie trzeba przeprowadzać drogich i, co ważniejsze, inwazyjnych, a tym samym ryzykownych badań diagnostycznych — wyjaśnia Adam Cudny.

Rozwiązanie oparte jest na specjalnych algorytmach i tzw. numerycznej mechanice płynów, wykorzystywanej dzisiaj w przemyśle lotniczym, budowlanym czy samochodowym. Numeryczna mechanika płynów pomagała m.in. w optymalizacji bolidów Formuły 1. Sęk w tym, że bolidy w porównaniu z ludzkim ciałem mają konstrukcję patyka. Przepływami w ludzkim ciele rządzi tysiąc praw, które nie zawsze udaje się ubrać w model zero-jedynkowy. Marcin Szumowski, wyjaśnia, że m.in. z tego powodu i wczesnego etapu prac jest to najbardziej ryzykowny projekt w portfelu funduszu.

— Jednocześnie jest najatrakcyjniejszy. Potencjalny rynek jest ogromny — globalnie wart ponad 2 mld USD — szacuje Marcin Szumowski. Do końca roku spółka chce zweryfikować pomysł i sprawdzić, czy opracowana technologia działa. Następne etapy to optymalizacja i badania kliniczne. Na realizację tych prac badawczych Life Flow ma jeszcze około trzech lat. Jest też konkurencja — Siemens pracuje nad podobnym wynalazkiem, a jedna z amerykańskich firm— Heart Flow ze Stanford, zarejestrowała już urządzenie medyczne, które ma zbliżone funkcje.

— Sęk w tym, że wymaga bardzo drogiej, skomplikowanej i mało wydajnej technologii opartej na superkomputerach. Life Flow potencjalnie daje podobne rezultaty, a jednocześnie będzie szybsze, prostsze i tańsze — mówi Adam Cudny.

Nie tylko dla orłów

W portfelu funduszu jest też Bioseco, spółka, która opracowuje system dla farm wiatrowych. Zapobiega on zderzeniom ptaków i nietoperzy z łopatami turbin wiatrowych oraz samolotami na terenie portów lotniczych. Wysyła on sygnały odstraszające ptaki czy nietoperze, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko kar nakładanych na firmy wiatrowe, gdy ofiarą śmigła padnie jeden z przedstawicieli zagrożonych gatunków.

— Firmy wiatrowe są bardzo zainteresowane tego typu rozwiązaniami. W ciągu najbliższego roku chcemy zakończyć badania proof-of-concept. Rynek światowy szacujemy na kilka miliardów złotych — podaje Marcin Szumowski. Trzecią spółką jest ISN Pharma, za którą stoją dwie panie z Wielkopolski. Opracowały preparat pochodzenia naturalnego, który jest receptą na problemy z łuszczycą czy atopowym zapaleniem skóry.

— Wstępne badania wykazały zadziwiająco wysoką skuteczność. Obecnie kończy się proces udoskonalania składu produktu, który następnie zostanie przebadany na 150 pacjentach w trzech ośrodkach klinicznych w Polsce. W ciągu najbliższych 18 miesięcy chcemy zarejestrować i wprowadzić produkt na rynek dermokosmetyków — podaje Marcin Szumowski.

Na horyzoncie pojawiają się kolejne inwestycje. Do końca roku LSI Fund chce sfinalizować jeszcze dwie transakcje. Obecnie trwa szczegółowa analiza dziesięciu pomysłów. Najbardziej zaawansowane rozmowy dotyczą spółki, która opracowała technologię diagnostyczną zaburzeń oddychania, w tym bezdechu sennego. Na celowniku są też technologie dla cukrzyków, wydłużające działanie insuliny oraz umożliwiające pomiar poziomu cukru bez nakłucia. © Ⓟ