Wyniki finansowe Grupa Kęty I kwartał 2024

Marek MuszyńskiMarek Muszyński
opublikowano: 2024-04-18 10:29
zaktualizowano: 2024-04-18 14:58

Grupa Kęty w I kwartale 2024 r. zarobiła 150,2 mln zł. To więcej niż rok temu mimo spadku przychodów o 10 proc.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak wygląda sytuacja w poszczególnych segmentach Grupy Kęty,
  • jak spółka zamierza wykorzystać poprawę koniunktury,
  • dlaczego spółka szuka celów do przejęcia.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na większości rynków utrzymuje się słaba koniunktura, twierdzą przedstawiciele grupy, która jest największym w Polsce dostawcą profili i komponentów aluminiowych oraz tworzonych na ich bazie systemów aluminiowych dla budownictwa. Spółce wchodzącej w skład WIG20 udało się jednak utrzymać wysoki stopień wykorzystania mocy produkcyjnych (80-85 proc.), co pozwoliło na wyższą rentowność. Przychody w I kwartale wyniosły 1,24 mld zł, EBITDA 222,5 mln zł (+11 proc. r/r), a zysk operacyjny 174,3 mln zł (+11 proc.). Szacunki spółki z marca mówiły tymczasem o 1,25 mld zł przychodów oraz 215 mln zł EBITDA. W rezultacie marża operacyjna spółki wzrosła do 14,1 proc.

- Wzrost wolumenów to ciężka praca działów sprzedaży. Jest ogromna walka o rentowności, mierzymy się z presją na obniżanie cen. Mimo tego udało się nam poprawić wyniki – mówi Dariusz Mańko, prezes Grupy Kęty.

- Wyniki nie różnią się znacząco od szacunków sprzed miesiąca. Pokazują natomiast, że wypełnienie prognozy na 2024 r. staje się bardzo prawdopodobne. Rosnące wolumeny, przy niższym poziomie cen aluminium, pozwoliły na utrzymanie na wysokim poziomie wskaźnika marży procentowej – mówi Krzysztof Pado, analityk BDM.

Zarząd podtrzymał prognozę wyników na 2024 r., zgodnie z którą zysk netto ma sięgnąć 567 mln zł, przychody 5,27 mld zł, a EBITDA 945 mln zł.

Liczy się ilość

Choć przychody spadły, to wszystkie segmenty zanotowały wzrost sprzedaży ilościowej. W opakowaniach giętkich wzrost wyniósł 4 proc. i dotyczył głównie sprzedaży folii BOPP, w segmencie wyrobów wyciskanych zwyżka sięgnęła 8 proc., a w systemach aluminiowych 9 proc., mimo słabej koniunktury na rynku budowlanym w Europie. W ujęciu wartościowym odnotowano spadki ze względu na niższe ceny surowców – przychody w wyrobach wyciskanych spadły o 20 proc. do 471,5 mln zł, a w opakowaniach giętkich o 12 proc. do 305,7 mln zł. Tylko segment systemów aluminiowych utrzymał przychody na poziomie 560 mln zł, czyli porównywalnym do zeszłego roku.

- Segment wyrobów wyciskanych cierpi ze względu na brak koniunktury na rynku niemieckim, który nadaje ton całej Europie. Jedna prasa już chodzi, jesteśmy przygotowani na uruchomienie drugiej – mówi Dariusz Mańko.

Segment systemów aluminiowych wobec słabej koniunktury w Wielkiej Brytanii i w Niemczech skorzystał na tym, że aluminium jest coraz częściej używane w stolarce okiennej i drzwiowej. Segment opakowań giętkich musiał odnaleźć się w trudnym otoczeniu, ponieważ od czasów pandemii trwa odchudzanie opakowań oraz odchodzenie od kolorów, co jest przyjazne dla środowiska.

- Weszliśmy w opakowania batonów i etykiety do napojów. Mamy dużo zamówień z koncernów międzynarodowych. Myślę, że mimo wszystko ten segment poprawi wynik w kolejnym kwartale – mówi Dariusz Mańko.

Zagrożeniem może być wzrost cen surowców. Choć aluminium w I kwartale było o 16 proc. tańsze niż przed rokiem, to od początku marca zarysował się trend wzrostowy.

- Jeżeli popyt się odrodzi, to będzie to ważniejsze niż ceny surowców, a kursy walut skompensowały ostatni wzrost cen – twierdzi Rafał Warpechowski, dyrektor finansowy Grupy Kęty.

Biorąc pod uwagę perspektywę napływu pieniędzy z KPO myślę, że będzie juz tylko lepiej.

Dariusz Mańko
prezes Grupy Kęty

Czas na przejęcia

Grupa Kęty od kilku kwartałów przymierza się do przejęć, ale nie zamierza robić ich na siłę.

- Chcemy stworzyć dużą grupę aluminiową i rozwijać się dzięki przejęciom. Kluczowa jednak będzie integracja i wdrożenie kultury organizacyjnej - budujemy w tym celu zespół, który nas na to przygotuje – mówi Dariusz Mańko.

- To właściwy kierunek, gdyż możliwości organicznego wzrostu nie pozwolą na tak dynamiczny rozwój, jak do tej pory. Myślę, że na początek firma przejmie nieduży podmiot z branży systemów aluminiowych, w której lokalna dystrybucja ma znaczenie dla zwiększania sprzedaży. Kęty pokazały, że są w stanie zwiększać sprzedaż organicznie nawet na odległych rynkach, np. w Wielkiej Brytanii, ale lokalny podmiot może otworzyć nowe możliwości. Niewielkie zadłużenie powinno ułatwić realizację takich zamiarów. Więcej zapewne dowiemy się z nowej strategii – mówi Krzysztof Pado.

Zadłużenie netto spółki spadło w ostatnim kwartale z 931 do 826,8 mln zł. W tym samym czasie wskaźnik dług netto/EBITDA obniżył się z 1,1 na koniec grudnia poprzedniego roku do 0,9.