Zysk sobie, gotówka sobie

Adam Hajdamowicz
opublikowano: 15-03-2018, 22:00

Zakłady Mięsne Henryk Kania szczycą się regularnie rosnącym zyskiem netto, ale problemem są mizerne przepływy operacyjne

W środę, 13 marca, ZM Kania przedstawiły wyniki finansowe za 2017 r. Zysk netto wyniósł 53,7 mln zł i okazał się lepszy niż w poprzednim roku już po raz piąty z rzędu. Jest to zarazem najwyższy wynik netto w historii spółki. Również pod względem przychodów 2017 r. był rekordowy: sprzedaż sięgnęła 1,4 mld zł.

Wyświetl galerię [1/3]

Fot. Marek Wiśniewski

Rzut oka poza rachunek zysków i strat pokazuje jednak, że w spółce wcale nie jest tak różowo. Przepływy operacyjne, które pokazują, ile firma wypracowuje gotówki na podstawowej działalności, przez lata były ujemne (dopiero w najświeższym sprawozdaniu cash flow był dodatni). Oznacza to tyle, że ZM Kania przez lata, aby prowadzić działalność, musiały zaciągać kolejne zobowiązania.

Deficyt

Jak to zatem w ogóle możliwe, że spółka, która regularnie osiąga zysk netto, jednocześnie nie ma z tego żadnych pieniędzy? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w bilansie. Z każdym rokiem rosną bowiem należności krótkoterminowe, a więc głównie te, które dotyczą bezpośrednio dostaw do kontrahentów. Krótko mówiąc, za część tego, co ZM Kania sprzedają, spółka nie otrzymuje pieniędzy (a przynajmniej nie od razu). Sam fakt istnienia należności nie jest co prawda niczym dziwnym ani złym, tym bardziejprzy handlu z dużymi sieciami handlowymi, które zwykle płacą znacznie później, niż otrzymają towar. Niepokoi to jednak wtedy, gdy bieżące wpływy są aż tak małe, że spółka nie jest w stanie spłacać własnych zobowiązań, a tak jest w ZM Kania.

Problemy z opłacaniem dostaw i usług przez ZM Kania widać po ilości przeterminowanych zobowiązań z tego tytułu. Opóźnienia w płatnościach stanowią już prawie połowę wszystkich zobowiązań wobec kontrahentów, a w niektórych przypadkach dostawcy ZM Kania czekają na swoje pieniądze już od ponad roku. Problemy w spółce zdają się dostrzegać również inwestorzy, a kurs ZM Kania spada już od ponad czterech lat. Łącznie od początku października 2013 r. akcje spółki potaniały o ponad 60 proc. Kapitalizacja ZM Kania wynosi obecnie około 200 mln zł.

Jest poprawa, ale…

Ostatni rok był dla ZM Kania pod pewnymi względami wyjątkowy. Po raz pierwszy od 2012 r. przepływy operacyjne spółki były na plusie (choć niewielkim), ponadto pierwszy raz w historii zanotowano spadek należności krótkoterminowych. Niewątpliwie taki stan rzeczy można by uznać za duży pozytyw, jednak jest pewien haczyk. Cała poprawa to konsekwencja przejęcia przez ZM Kania firmy Staropolskie Specjały. To jeden z dwóch najważniejszych klientów giełdowej spółki. Problem był z nim jednak taki, że posiadał on duże zobowiązania wobec ZM Kania. W związku z tym przejęciem nie zostaną one zatem spłacone już nigdy, całkowicie je bowiem umorzono (stąd ten jednorazowy spadek należności w ZM Kania i zarazem teoretyczny przypływ gotówki z działalności operacyjnej).

Jak jednak informuje spółka, dzięki temu połączeniu moce produkcyjne grupy zwiększyły się do poziomu ponad 300 ton na dobę.

— W 2017 r. zakończyliśmy rozwój pod kątem organizacyjnym. Dokonane przejęcia spółek i ich połączenia będą skutkować wzrostem stabilności firmy zarówno pod względem finansowym, jak i ogólnobiznesowym. Uważam więc, że 2018 r. będzie dla nas czasem dużej stabilizacji ekonomicznej, dynamicznej zwyżki sprzedaży i udziałów rynkowych oraz stabilizacji zaufania do spółki — mówi Henryk Kania.

Wzrost mocy produkcyjnych pozwolić może ZM Kania także na rozwój sprzedaży zagranicznej. Firma podpisała właśnie duży kontrakt na dostawy produktów do jednej z największych sieci handlowych w Niemczech. Na jej półki sklepowe trafiły już przekąski mięsne oraz kabanosy Henryk Kania Maestro.

— Efekty tej współpracy będą widoczne w naszych tegorocznych sprawozdaniach finansowych i być może sprawią, że na koniec roku 2018 udział sprzedaży zagranicznej w przychodach spółki osiągnie poziom dwucyfrowy — przekonuje Henryk Kania.

Firma rozwija także współpracę z dotychczasowymi partnerami poza granicami Polski, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii oraz krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

— Efekty tej współpracy będą widoczne w naszych tegorocznych sprawozdaniach finansowych i być może sprawią, że na koniec roku 2018 udział sprzedaży zagranicznej w przychodach spółki osiągnie poziom dwucyfrowy — zapewnia Henryk Kania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Hajdamowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zysk sobie, gotówka sobie