Zysk z zalesiania i spokojnej starości

Jagoda Fryc
opublikowano: 2016-03-20 22:00

Fundusze inwestujące w staniki Madonny to na Zachodzie żadna ciekawostka. Nad Wisłą też można postawić na wyrafinowaną strategię, choć wybór jest mniejszy

Thomas Herzfeld, założyciel funduszu Herzfeld Caribbean Basin, od 1992 r. cierpliwie czeka na zniesienie przez USA embarga dla Kuby. Portfel uzbroił w spółki amerykańskie, które miały wzrosnąć z chwilą, gdy oba kraje nawiążą współpracę handlową. Po dwóch dekadach marazmu ta z pozoru irracjonalna strategia zaczęła wychodzić z cienia, a do triumfu przyczynił się pod koniec ubiegłego roku rząd Baracka Obamy, wznawiając relacje dyplomatyczne z Hawaną, ogłaszając uproszczenie procedur otwierania przez amerykańskie firmy przedstawicielstw na Kubie i znosząc ograniczenia przy eksporcie do tego kraju oprogramowania i sprzętu telekomunikacyjnego. Na wieść o złagodzeniu embarga notowania Herzfeld Caribbean Basin wystrzeliły i jedynie w tym roku wzrosły prawie o 19 proc.

LIDER ZMIAN:
LIDER ZMIAN:
Tuż przed końcem zimowego okienka transferowego, w którym do drużyny dołączyło ośmiu nowych piłkarzy, warszawska Legia wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. Od dawna rządzi w niej pod względem finansowym, ale zyski z transferów mogą być większe.
FORUM

Tak nietuzinkowe sposoby na zysk są domeną rynków rozwiniętych, gdzie „być” oznacza „wyróżniać się z tłumu”, co jest związane z nasyceniem produktowym. Popyt na inwestycje alternatywne — w teorii nieskorelowane z rynkami kapitałowymi — rośnie zwłaszcza wtedy, gdy giełdy zaczynają płatać figle inwestorom, a niskie stopy procentowe utrudniają zarabianie na obligacjach. W Polsce funduszowych ciekawostek jest jak na lekarstwo, ale można znaleźć kilka perełek. Są w zasięgu wyłącznie zamożnych klientów, bo minimalna kwota inwestycji to równowartość 40 tys. EUR (około 172 tys. zł).

Misja kibica

W USA wytrawny inwestor może połączyć możliwość pomnażania pieniędzy w funduszu z pasją do sztuki, starych instrumentów, znaczków czy nawet z zamiłowaniem do przyrody. W Polsce coś dla siebie znaleźć mogą kibice piłki nożnej. Skarbiec Football FIZAN, utworzony w marcu ubiegłego roku, na sztandarach wypisaną ma misję społeczną, ale marzy też o sowitych zyskach. Ich źródłem mają być transfery piłkarzy. Działalność funduszu polega na finansowaniu polityki transferowej klubów (konkretnie Legii Warszawa) bez możliwości ingerowania i wpływania na moment i cenę sprzedaży zawodników.

— Kluby same prowadzą działalność transferową, a my mamy jedynie zyskiwać na efektach całościowej polityki transferowej w okresie kilkuletnim, poprzez zwrot finansowania udzielonego wcześniej klubowi. Oczekujemy ponadto pełnego zabezpieczenia spłaty pożyczki, długofalowej polityki transferowej, jasnych zasad działania klubu i potencjału wzrostu wartości drużyny — wylicza Maciej Podgórski, dyrektor departamentu produktów w Skarbcu TFI.

W portfelu funduszu są instrumenty finansowe typu mezzanine, np. pożyczki spłacane jednorazowo na koniec okresu finansowania. Dotychczas za 10 mln zł pozyskanych od klientów fundusz pomógł Legii Warszawa sfinansować zakup czterech zawodników. Dopóki jednak nie zostaną sprzedani innemu klubowi, jedynym zyskiem futbolowego Skarbca jest oprocentowanie pożyczki, które przez rok przyniosło 2 proc. zarobku netto. Fundusz zakończy żywot w marcu 2020 r. Do tego czasu może przeprowadzić jeszcze zaledwie jedną emisję certyfikatów (prawdopodobnie w połowie 2016 r.), co wiąże się z długością kontraktów piłkarzy (przeważnie 3,5 roku). Subskrypcja uwarunkowana jest też potrzebami finansowymi klubów.

W trosce o emerytów

Nadrzędnym celem funduszu The Women's Leadership, należącego do szwajcarskiej firmy Capital Naissance, jest promowanie równości płci. Aktywa lokowane są wyłącznie w akcje spółek, zarządzanych przez kobiety. Ponadto 20 proc. opłat przeznaczane jest na walkę z dyskryminacją płci pięknej na rynku pracy. W Polsce też mamy obrońcę — jakości życia seniorów. O emerytalny high life chce zadbać fundusz WI Vivante FIZAN, który wystartowałna początku czerwca 2014 r. i rozpoczął inwestycje w infrastrukturę medyczną dla osób w podeszłym wieku, wymagających pomocy pielęgnacyjno-opiekuńczej. Pomysłodawcą projektu jest Dom Maklerski W Investments.

Na początku wybudowany zostanie kompleks w Otwocku pod Warszawą, który przyjmie pierwszych pensjonariuszy na początku 2017 r. W skład kompleksu wejdzie obiekt rehabilitacyjny oraz dom seniora Vivante, oferujący komfortowe i zróżnicowane pod względem wielkości apartamenty. Standard ma być najwyższy, a obsługa spełni niemal każdą zachciankę seniora. Fundusz ma czerpać zyski z opłat abonamentowych (około 15 tys. zł miesięcznie od osoby), a szacowana stopa zwrotu to 10 proc. rocznie. Dotychczas fundusz zarobił 4,8 proc., a w jego portfelu jest 55 mln zł aktywów.

Kupić, zasadzić, sprzedać

Za granicą są fundusze inwestujące w uprawę lasów eukaliptusowych w Australii czy tartaki na Syberii. DM W Investments od maja ubiegłego roku realizuje misję zalesiania kraju nad Wisłą, a w dodatku obiecuje z tego nawet 12 proc. zysku rocznie. Chętnych do udziału w projekcie nie brakowało, bo w portfelu funduszu SGB WI Lasy Polskie jest dziś 127 mln zł. Ci, którzy w drzewną strategię uwierzyli, dotychczas zarobili 5,5 proc., podczas gdy w tym czasie indeks WIG spadł prawie o 10 proc.

Pieniądze inwestorów fundusz wydaje na zakup gruntów ornych przeznaczonych do zalesienia. Celuje w najtańsze, nieprzydatnerolniczo, których ceny nie przekraczają 20 tys. zł za hektar. Docelowo chce mieć 11,5 tys. hektarów.

Źródłem zysku ma być wzrost cen posiadanej ziemi, sprzedaż drewna z upraw leśnych, a także dopłaty na zalesianie. Kwota dofinansowania z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w zakładanym 40-letnim okresie uprawy może wynieść łącznie około 45 tys. zł na hektar. Dodatkowo monopol Lasów Państwowych pozytywnie wpływa na ceny surowca. Z danych GUS wynika, że w ostatniej dekadzie średnia cena drewna wzrosła o ponad 70 proc. przy inflacji na poziomie 40 proc. Konserwatywna kalkulacja przyszłej wartości aktywów funduszu zakłada, że drewno będzie drożało o 1,5 proc. rocznie.

Pożyczyć i zarobić krocie

Co może zrobić firma, której bank odmówił udzielenia kredytu, bo brakuje jej standardowych aktywów na zabezpieczenie, działa w nieciekawej z punktu widzenia banku branży lub projekt oceniony został przez tę instytucję jako zbyt ryzykowny? Może się udać do Noble Funds TFI. Powiernik utworzył w październiku 2014 r. fundusz Mezzanine FIZAN, który zarabia na udzielaniu finansowania tym przedsiębiorstwom, dla których tradycyjny kredyt jest niedostępny.

— Potencjalnych klientów jest bardzo dużo, więc to tylko kwestia selekcji. Najwięcej realizujemy projektów typu: pieniądze na rozwój i kapitał obrotowy dla spółki w restrukturyzacji, MBO, LBO i finansowanie projektowe, np. dla deweloperów — mówi Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI.

Produkt przypadł Polakom do gustu, bo w portfelu funduszu jest już ponad 380 mln zł, a popularność idzie w parze z zyskownością — przez rok zarobił 8 proc., prawie trzy razy więcej, niż zyskał w tym czasie najlepszy fundusz obligacji korporacyjnych.

Intratny biznes

Prawie pół wieku temu Denis Law został sprzedany do Manchesteru City za 55 tys. GBP. Od tego czasu standardem stało się, że dobry piłkarz po jakimś czasie jest sprzedawany do konkurencyjnego klubu, a kwoty transferów sięgają nawet kilkudziesięciu milionów euro. Interes ten zwęszyły fundusze. Portugalski Football Players Funds Management, który wystartował w 2002 r., przez 4 lata działalności zainwestował 7,5 mln GBP w piętnastu piłkarzy, głównie z ligi portugalskiej, i zarabiał na tym 15 proc. rocznie.

Intratny biznes

Prawie pół wieku temu Denis Law został sprzedany do Manchesteru City za 55 tys. GBP. Od tego czasu standardem stało się, że dobry piłkarz po jakimś czasie jest sprzedawany do konkurencyjnego klubu, a kwoty transferów sięgają nawet kilkudziesięciu milionów euro. Interes ten zwęszyły fundusze. Portugalski Football Players Funds Management, który wystartował w 2002 r., przez 4 lata działalności zainwestował 7,5 mln GBP w piętnastu piłkarzy, głównie z ligi portugalskiej, i zarabiał na tym 15 proc. rocznie.