Żywiec miesza w dystrybucji

Piwna grupa pozbędzie się sprzedażowego balastu, a nową spółkę kupi Eurocash — huczy rynek. Zainteresowani dementują.

Komunikat z końca września, w którym Grupa Żywiec (GŻ) „informuje o zamiarze podjęcia działań zmierzających do reorganizacji struktury sprzedażowo-dystrybucyjnej, dedykowanej bezpośredniej obsłudze klientów detalu tradycyjnego [czyli małych sklepów — red.] i gastronomii, poprzez utworzenie nowej spółki, której zadaniem będzie realizowanie bezpośredniej dystrybucji i sprzedaży produktów spółki do w/w klientów” — wywołał wśród dystrybutorów spore ożywienie. Oznacza to, że koncern zachowa część odpowiedzialną za kanał nowoczesny, czyli duże sieci handlowe. Zmiana pracodawcy czekać ma 1500 pracowników.

Zobacz więcej

RGB Stock/Bretz

Czy i do kogo

W przeciwieństwie do pozostałych dwóch największych graczy w branży Żywiec, współpracując z zewnętrznymi dystrybutorami, utrzymywał jednocześnie własną dystrybucję. Uchodzi to za kosztowne rozwiązanie, a ponadto — zdaniem branży — było to źle postrzegane przez niezależnych dystrybutorów, dla których oznaczało dodatkową konkurencję.

Zmiany w GŻ wydają się więc wszystkim naturalne, a kolejnym etapem — wedle branżowych doniesień — będzie sprzedaż nowej spółki jednemu z dystrybutorów FMCG.

— To spekulacje. Nasza decyzja biznesowa dotyczy utworzenia spółki, która pozostanie w grupie kapitałowej Żywiec — ucina Katarzyna Borucka, dyrektor ds. korporacyjnych w GŻ. Reorganizacja wymaga porozumienia ze związkami. Te, poza kwestią odpraw, odszkodowań i zbiorowych układów pracy, też podniosły kwestię sprzedaży nowej spółki.

Z komunikatu opublikowanego przez związkowców po spotkaniu z władzami koncernu wynika, że oczekują odpowiedzi na pytania: „czy i, ewentualnie, kiedy do nowej spółki zostanie wprowadzony nowy inwestor” oraz „czy z czasem przejmie 100 proc. kapitału lub jego większość”.

Krzysztof Jasek, przewodniczący Rady Delegatów Wspólnej Reprezentacji Związków Zawodowych Grupy Żywiec, nie chciał ujawnić, jakie odpowiedzi otrzymali związkowcy na spotkaniu z przedstawicielami GŻ. Przy okazji niemal każdej transakcji na rynku dystrybucji jako faworyta wymienia się giełdowy Eurocash, który podaje, że rocznie sprzedaje 424 mln butelek i 291 mln puszek piwa.

Należąca do niego spółka Premium Distributors, odpowiadająca za dystrybucję alkoholi (i funkcjonująca od tego roku pod szyldem Eurocash Alkohole), miała w pierwszym półroczu 880 mln zł przychodów. To o 2,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Analitycy finansowi już od ubiegłego roku zwracają uwagę, że po skonsolidowaniu kupionego od Emperii Tradisu Eurocash powinien znowu wybrać się na duże zakupy, bo ma ograniczone pole do rozwoju organicznego.

Spółka w tym roku przejęła już m.in. tytoniowe ramię Kolportera i udziały w sieci saloników prasowych InMedio, ale w segmencie alkoholowym na razie nie ma na koncie spektakularnych transakcji. O tym, czy przejęcie dystrybucji Żywca jest dla niej interesujące, nie chce rozmawiać. — Nie zajmujemy się plotkami i spekulacjami — ucina Jan Domański, rzecznik Eurocashu.

Większa konkurencja

W branży nie brakuje też jednak głosów, że o chętnych na przejęcie dystrybucyjnego ramienia Żywca nie będzie łatwo. — O tym, że Żywiec po wydzieleniu dystrybucji, może ją sprzedać, mówi się od jakiegoś czasu, ale rynek alkoholowy jest trudny i na pewno nikt nie ustawia się w kolejce po tę spółkę. Trzeba najpierw przejrzeć jej księgi i znaleźć sposób na to, by uczynić ją rentowną — mówi prezes jednego z największych dystrybutorów FMCG w Polsce. GŻ nie ujawnia, jakie wyniki ma jej handlowo-sprzedażowe ramię.

Oprócz sprzedaży piwa zajmuje się handlem mocnymi alkoholami, winem, sokami i wodą. W raporcie półrocznym GŻ narzekała na złe warunki atmosferyczne, słabszy wzrost gospodarczy i negatywne nastroje klientów. Cytowany w nim Guillaume Duverdier, prezes GŻ, mówił m.in. o tym, że grupa „skupia wysiłki i inwestycje w celu dostosowania organizacji do nowej sytuacji rynkowej”, a także, że „wydajność i efektywność systemu sprzedaży i dystrybucji uległa dalszej poprawie”. Potencjalne zmiany na rynku dystrybucji mogą ucieszyć innych piwnych graczy.

— Wydzielenie spółki ma zapewne na celu poprawę tych wyników. Jeśli dodatkowo zmieni właściciela, będzie to oznaczać dostęp innych piwnych graczy do jej sił dystrybucyjnych, co zwiększyłoby konkurencję wśród dystrybutorów. Z naszego punktu widzenia byłaby to więc dobra wiadomość — twierdzi Tomasz Bławat, prezes Carlsberg Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu