Żywność nie gwarantuje redukcji oprocentowania

Konrad Soszyński
opublikowano: 2002-04-08 00:00

W ubiegłym tygodniu rynek czekał tylko na jedną, publikowaną przez GUS, informację: wzrost cen żywności w drugiej połowie marca. Jakkolwiek w relacji do wzrostu cen w lutym był on dość wysoki i wyniósł 0,4 proc. m/m, to spojrzenie na wzrost z wyłączeniem owoców i warzyw (-0,3 proc. m/m) pokazuje, że zjawisko to jest wynikiem sezonowego wzrostu cen tej grupy produktów — ceny tego składnika koszyka żywności wzrosły w drugiej połowie marca odpowiednio o 2,7 proc. m/m i 5,4 proc. m/m. Sugeruje to, że w marcu wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych w relacji rok do roku nie powinien być wyższy niż w lutym i wynieść około 2,5 proc. r/r. Tym samym wskaźnik inflacji w marcu znalazł się zapewne na poziomie zbliżonym do lutego i wyniósł około 3,5 proc. r/r.

Jednak dane te nie będą zapewne dostatecznie dobre, by przekonać RPP do kolejnej redukcji stóp na spotkaniu w kwietniu. Szczególnie, że już w danych za kwiecień może ujawnić się wpływ na dynamikę cen konsumpcyjnych wzrostu cen ropy oraz wprowadzenia akcyzy na energię elektryczną. Mimo to sądzę, że w perspektywie najbliższych trzech miesięcy nieunikniona jest jeszcze jedna redukcja stóp procentowych w skali między 100- -150 punktów bazowych. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza zwiększa ostatnia wypowiedź Bogusława Grabowskiego, członka RPP, na temat tempa wzrostu gospodarki polskiej w bieżącym roku. Jego zdaniem, wzrost PKB do końca roku utrzyma się na obecnym poziomie. Taka wypowiedź, zaliczanego do grona jastrzębi członka RPP, może oznaczać, że rada, próbując zachować wiarygodność, szuka uzasadnienia dla kolejnej redukcji stóp. Do tej pory bowiem komunikaty RPP były formułowane w tonie, który miał przekonywać rynek, że każda poprzednia redukcja była zarazem ostatnią.

Wśród docierających ostatnio pozytywnych informacji na temat stanu gospodarki, niepokój mogą budzić problemy z uchwaleniem przez Sejm zmian w prawie pracy. Jakkolwiek regulacje zawarte w rządowej propozycji reformy prawa pracy nie wpłyną w szybki i bezpośredni sposób na spadek bezrobocia, są one ruchem we właściwą stronę. Jeśli, zgodnie z deklaracjami rządu, zostaną one uzupełnione o rozwiązania liberalizujące rynki produktów i usług (np. energii czy telekomunikacyjny), to można liczyć, że przełożą się w dłuższym okresie na wzrost zatrudnienia. Niestety silny opór związków zawodowych wobec zmian w prawie pracy może spowodować wyhamowanie w zarodku reform niezbędnych do wzrostu zatrudnienia.

Ten tydzień również nie będzie obfitował w nowe dane makro. Jedyne, czego oczekujemy, to ogłoszenie informacji na temat wzrostu podaży pieniądza w marcu. Jeżeli utrzyma się dotychczasowe tempo wzrostu ilości gotówki w obiegu, które w lutym wynosiło 16,7 proc. r/r (jeszcze we wrześniu ubiegłego roku wynosiło ono zaledwie 5,4 proc. r/r), Rada Polityki Pieniężnej będzie miała bardzo dobry argument do powstrzymania się w kwietniu z podjęciem decyzji o redukcji stóp.