FAO poinformowało ostatnio, że ceny żywności nadal rosną. Ich indeks osiągnął sześciomiesięczne maksimum i zbliża się do wartości notowanej ostatnio w 2008 roku, kiedy wybuchły protesty żywnościowe na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, co doprowadziło do tzw. Arabskiej Wiosny. Brown uważa, że choć nie ma obecnie doniesień o podobnych niepokojach, to należy się ich wkrótce spodziewać.

- Termin „niepokoje żywnościowe” stanie się częścią naszego codziennego słownika – powiedział Brown.
Wszystko za sprawą nierównowagi podaży i popytu żywności. Po stronie popytu powoduje ją 80 mln ludzi rodzących się każdego roku, a także przesuwanie się ludzi w górę w łańcuchu żywieniowym, co oznacza, że nawet 3 mld ludzi konsumuje więcej pożywienia zależnego od zbóż, jak mięso, mleko czy jajka. Brown zwraca także uwagę, że w USA ok. jednak trzecia zbiorów zbóż jest przeznaczana na etanol dodawany do benzyny.
- Wykorzystujemy teraz więcej ziarna do paliw samochodowych niż do karmienia trzody i drobiu – podkreślił.
Po stronie podaży, susze w USA, Rosji, Pakistanie, Kazachstanie i na Ukrainie znacznie zmniejszyły zbiory zbóż, a w innych krajach nastąpiła ich stagnacja.
- Zbiory ryżu w Japonii nie wzrosły, podobnie jak zbiory pszenicy we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii – powiedział Brown.
Nie spodziewa się poprawy sytuacji w krótkim czasie. Oczekuje natomiast dalszego wzrostu cen w USA i wzrostu rywalizacji o zboża z tego kraju ze strony Chin. W krajach jak Etiopia, Indie, Nigeria, Peru czy Kongo, skutki mogą być jednak znacznie bardziej dramatyczne, ostrzega Brown.
- Już teraz są na świecie miliony rodzin, które mają przed sobą dni bez jedzenia. Nie stać ich na kupienie dostatecznej ilości żywności po wysokich cenach – powiedział.