0,5 mld zł na ratowanie miejsc pracy

opublikowano: 11-03-2013, 00:00

Firmy dotknięte kryzysem mają dostawać miesięcznie po 1 tys. zł na utrzymanie każdego zagrożonego etatu

Znamy szczegóły projektu najnowszej ustawy antykryzysowej, którą Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, skierował do uzgodnień społecznych. Resort szacuje, że z bezzwrotnej pomocy finansowej skorzysta 1270 przedsiębiorców, którzy na uratowanie 63,5 tys. miejsc pracy otrzymają 400 mln zł z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Dodatkowe 100 mln zł na szkolenia dla 50 tys. pracowników zagrożonych zwolnieniami ma wyłożyć Fundusz Pracy.

— Te kwoty to kropla w morzu potrzeb przedsiębiorców. Ponadto ustawa jest mocno spóźniona. Nim zostanie uchwalona i wejdzie w życie, minie kilka miesięcy. Bezrobocie rośnie i wiele firm może nie doczekać się pomocy — mówi Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP.

Zrzutka na płacę

Projekt, datowany na 4 marca, przewiduje, że o wsparcie do marszałka województwa będzie mogła zwrócić się firma, której obroty — z powodu spowolnienia gospodarczego — spadły w ciągu ostatniego roku co najmniej o 15 proc. Pracownik objęty przestojem ma otrzymywać przez 6 miesięcy przynajmniej minimalne wynagrodzenie (obecnie 1,6 tys. zł), na które zrzuci się pracodawca oraz FGŚP. Fundusz dołoży do jednej osoby 794,20 zł oraz pokryje składki na ubezpieczenia społeczne: 108 zł płacone przez pracownika i 155,24 zł, które opłaca pracodawca. Łączna miesięczna dopłata wyniesie więc 1060 zł na jedno zagrożone miejsce pracy.

— Popieramy te propozycje, jednak trudno przewidzieć, ilu pracodawców uzyska taką pomoc. Z poprzedniej ustawy antykryzysowej skorzystało niewielu. Dobrze, że ministerstwo obniżyło do 15 proc. próg spadku obrotów [pierwotna propozycja mówiła o 20 proc. — red.]. Dzięki temu więcej przedsiębiorców będzie miało szanse na dopłaty — mówi Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert PKPP Lewiatan.

Warunkiem uzyskania pomocy będzie dostarczenie dokumentów potwierdzających niezaleganie z podatkami i składkami na ZUS oraz brak zagrożenia upadłością. Firma zalegająca z płatnością przynajmniej jednej składki nie zostanie odprawiona z kwitkiem, jeśli do wniosku o dopłaty dołączy plan spłaty zaległości. Marszałek województwa będzie miał obowiązek niezwłocznego rozpatrywania wniosków. Gdy uzna, że firma spełnia warunki, to w ciągu 7 dni podpisze z nią umowę o dopłaty.

— Warunki uzyskania wsparcia są łagodniejsze niż te z poprzedniej ustawy antykryzysowej. Niemniej istotną barierą jest obostrzenie, że pracodawca uzyskujący dopłaty nie będzie mógł zwolnić pracownika przez cały okres 6 miesięcy uzyskiwania wsparcia oraz przez kolejne 3 miesiące po ustaniu pomocy. Jeśli zwolni, będzie musiał zwrócić dopłaty. To dość duże ryzyko dla firm, bo w ciągu paru miesięcy sytuacja na rynku może się istotnie zmienić — podkreśla Grażyna Spytek-Bandurska.

— Biurokracji będzie trochę mniej, ponieważ przedsiębiorca nie będzie już musiał przedstawiać planu naprawczego, jak przy poprzedniej ustawie antykryzysowej — dodaje Monika Gładoch.

Pół etatu i szkolenia

Drugim narzędziem będzie szybka możliwość obniżenia pracownikom czasu pracy (maksymalnie do połowy etatu), bez konieczności tzw. wypowiedzenia zmieniającego. Także w tym przypadku przewidziane są dopłaty z FGŚP — proporcjonalne do skróconego czasu pracy. Firmy otrzymujące dopłaty do ratowanych miejsc pracy będą też mogły uzyskać dofinansowanie do 80 proc. kosztów szkoleń pracowników.

Resort szacuje, że z Funduszu Pracy na szkolenia 50 tys. osób pójdzie 100 mln zł, a pracodawcy dołożą 25 mln zł. Maksymalny pułap dofinansowania szkoleń dla jednej osoby nie przekroczy trzykrotności przeciętnego wynagrodzenia (3,8 tys. zł x 3 = 11,4 tys. zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane