100 000 Argentyńczyków w Rio de Janeiro

PAP, DI
opublikowano: 12-07-2014, 10:18

Przed niedzielnym finałem mistrzostw świata, w którym spotkają się reprezentacje Argentyny i Niemiec, Rio de Janeiro czeka prawdziwa inwazja argentyńskich kibiców. Brazylijczycy będę szczerze dopingować ich rywali z Europy.

Granica brazylijsko-argentyńska na rzece Iguacu, to jedna z największych atrakcji turystycznych Ameryki Południowej. Tu znajdują się słynne wodospady o tej samej nazwie, wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Tu też dotarli brazylijscy i argentyńscy kibice, którzy z niecierpliwością oczekują niedzielnego finału mistrzostw na Maracanie.

Mieszkaniec Kurytyby, Domingos Thadeu Ribeiro da Fonseca, wybrał się do Foz de Iguacu na urlop z grupą krewnych liczącą ponad... dwadzieścia osób. Już w samolocie zaczął rozmawiać o zbliżającym się finale imprezy.

"Te mistrzostwa to prawdziwa tragedia, wielki wstyd" - powiedział PAP.

Szybko się okazało, że nie chodziło mu wcale o niedawną porażkę reprezentacji Brazylii. Klęska z Niemcami 1:7 w Belo Horizonte oczywiście bardzo go boli, ale obawia się czegoś gorszego.

"Przecież w finale zagrają Argentyńczycy. Jeśli wygrają, to będzie dopiero kompromitacja. Są naszymi odwiecznymi wrogami, nienawidzimy ich. Gdyby wygrali na Maracanie i zdobyli mistrzostwo świata, byłby straszny wstyd" - zauważył.

Na sugestię, że jednak niektórzy Brazylijczycy wspierają swoich sąsiadów, Fonseca reaguje ze zdziwieniem: "Nie wierz w to! Argentyńczyków mogą najwyżej wspierać ci, którzy chcą w ten sposób zaprotestować przeciwko organizacji mistrzostw. Szczególnie w północnych stanach ludzie nie mają pracy. Brakuje nam szpitali, a tyle wydano na mistrzostwa. Tylko dlatego w ramach protestu przeciwko własnemu rządowi niektórzy mogą dopingować Argentynę".

Fonseca sprawia wrażenie, że bardziej od meczu Brazylii o trzecie miejsce będzie go interesowała rywalizacja w finale.

"Argentyna nie może wygrać. Brazylijczycy stają się teraz... Niemcami. Będziemy ich dopingować ze wszystkich sił" - zadeklarował.

Po drugiej stronie granicy, w punkcie widokowym przy wspaniałych wodospadach Iguacu, Argentynka zaczepnie zagadnęła kibica w koszulce niemieckiej reprezentacji: "Argentina 3 - Alemania 1".

Ten spojrzał na nią z drwiną i odpowiedział: "Może 24 lata temu, ale nie dziś..."

W 1990 roku Niemcy grali w finale mistrzostw świata z Argentyną w Rzymie. Wygrali 1:0 po kontrowersyjnym rzucie karnym zamienionym na bramkę przez Andreasa Brehmego.

Argentyński kibic Lucas Garcia Mansilla zdaje sobie doskonale sprawę z siły niemieckiej reprezentacji.

"Ale oczywiście wygramy. Nie ma innej możliwości. Finał to szczególny mecz. Poza tym mamy w drużynie Messiego" - powiedział PAP.

Garcia wraz z trzema kolegami wybrał się samochodem z Buenos Aires na finał do Rio. W drodze do Brazylii zatrzymali się w parku przy wodospadach Iguacu.

"W Rio w niedzielę będzie około stu tysięcy Argentyńczyków. Wielu, jak my, przyjedzie samochodami" - stwierdził.

Nie może zrozumieć dlaczego niektórzy Brazylijczycy traktują jego rodaków z taką niechęcią.

"Pewnie, że jesteśmy wrogami, ale tylko na boisku. Gdy kończy się mecz, Brazylijczycy są naszymi dobrymi sąsiadami. Darzymy ich sympatią" - przyznał.

Diego Isturiz, kolega Garcii ze wspólnej wyprawy do Rio, dodał: "Powinni częściej organizować mistrzostwa, bo są wyjątkowo gościnni dla sąsiadów".

W 1950 roku, kiedy Brazylia po raz pierwszy organizowała mundial, tytuł mistrzowski zdobył Urugwaj, pozbawiając go gospodarzy w decydującym meczu na Maracanie.

Gdyby w niedzielę wygrała w finale Argentyna, byłaby kolejnym sąsiadem Brazylii, który zdobył tytuł podczas mistrzostw rozgrywanych na jego terenie.

Z Foz do Iguacu Dariusz Kurowski

Kibic reprezentacji Albicelestes (fot. Bloomberg)
Kibic reprezentacji Albicelestes (fot. Bloomberg)
None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Polecane