100-letnia weteranka Wall Street radzi inwestorom

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2015-06-03 00:00

„Nie rób nic głupiego” — mówi Irene Bergman, której kariera na Wall Street trwa kilkadziesiąt lat.

Wciąż pracuje, jest doradcą finansowym w firmie Stralem & Co. W czasach zdominowanych przez pragnienie szybkiego zysku doradza klientom, aby poczekali co najmniej trzy lata, ale jeszcze dłużej, na ocenę swoich inwestycji, nie bali się też zmiany zdania, jeśli przemawia za tym analiza portfela. — Im dłużej jest się w tym biznesie, tym jest się większym pesymistą. Potrafię jednak być „bykiem”, bo kiedy patrzę na akcje, przypominam sobie, gdzie były 40 lat temu — powiedziała Irene Bergman, która uważa, że akcje stały się już zbyt drogie. Kariera Bergman na Wall Street rozpoczęła się w 1942 r., kiedy zaczęła pracować jako sekretarka w banku. 15 lat później zatrudniła się w Hallgarten & Co., członku New York Stock Exchange. W 1973 r. zatrudniono ją w firmie Stralem, pierwszym miejscu, gdzie była traktowana na równi z mężczyznami.

Bloomberg

— Sposób robienia biznesu zmienił się od tego czasu. Teraz jest większa konkurencja, znacznie więcej wbijania noża w plecy — uważa inwestorka, która w sierpniu będzie obchodzić 100. urodziny. Jej zdaniem, jednym z pozytywów obecnych czasów jest możliwość sprzedaży dużych pakietów akcji w krótkim czasie, ale ma to też swoje złe strony.

— Ludzie handlują nie tym, co potrzeba, albo robią to zbyt szybko — uważa Irene Bergman. Jedną z największych przegapionych przez nią okazji inwestycyjnych był Apple. — Nie trafiłam z Apple’em totalnie — powiedziała inwestorka. © Ⓟ