Ledwie krakowska firma dostała wyłączność na sprzedaż w kraju odzieży dżinsowej marki GAS, a już myśli o nowej propozycji dla kobiet.
Jak na koniec 2007 r. będzie wyglądała Vistula, specjalizująca się w projektowaniu i sprzedaży odzieży? 250 mln zł wartości rynkowej i 200 mln zł rocznych obrotów — taki cel postawił sobie zarząd firmy.
— To są realne liczby — mówi Michał Wójcik, prezes Vistuli.
Obecnie wartości te wynoszą 175 mln zł i około 130 mln zł.
Jasna strategia
Droga do realizacji celów wydaje się prosta. Vistula chce zwiększyć sieć sprzedaży, mocniej zaistnieć za granicą i wprowadzić do oferty wyroby kolejnych marek. Do niedawna firma znana była głównie z garniturów, wiosną podpisała jednak umowę z sprzedaż ekskluzywnej odzieży sportowej Marphy & Nye, a wczoraj porozumiała się co do wyłączności na markę GAS.
— To jest odzież dżinsowa z wyższej półki — zapewnia prezes.
Do końca 2007 r. powstanie przynajmniej 10 sklepów GAS (pierwszy jesienią w Katowicach), ale jak marka się przyjmie, może być ich nawet 20. Vistula zamierza zainwestować w projekt 7,5 mln zł i liczy, że za dwa, trzy lata będzie on generował 17 mln zł rocznych przychodów.
Brakujący element
Na biurku prezesa już leżą kolejne projekty.
— Myślimy o bardziej formalnej odzieży dla kobiet. Już tylko tego brakuje w naszej ofercie — uważa prezes.
Spółka podobno jest bliska przejęcia marki z tego segmentu funkcjonującej już na rynku.
Vistula ma obecnie 59 punktów sprzedaży. W tym roku otworzy jeszcze co najmniej pięć w kraju i trzy za granicą (na Łotwie i w Czechach). Na 2006 r. zapowiada wejście na Węgry, Litwę i Ukrainę, aby w końcu przyszłego roku sieć składała się z 90 placówek.