4 proc. na koncie z gwiazdką

Eugemiusz Twaróg
opublikowano: 17-02-2015, 08:00

Przy historycznie niskich stopach procentowych i deflacji 4 proc. na rachunku osobistym w mBanku robi wrażenie. Przy bliższym przyjrzeniu się czar pryska.

Oferta mBanku coraz bardziej przypomina plan taryfowy szanującego się operatora telefonii komórkowej — trzeba nieźle się nagłowić, żeby odróżnić jeden pakiet od drugiego. Kiedyś w mBanku był tylko jeden podstawowy rachunek osobisty: eKonto. Wiosną ubiegłego roku znalazły się w ofercie dwa kolejne ROR-y: eKonto z darmowymi bankomatami i eKonto mobilne.

W tym roku na przednówku pojawia się kolejne: eKonto Mobilne Plus, będące hybrydą dwóch poprzednich plus dodatkowo marchewki i kija. Wyróżnikiem konta mobilnego w stosunku do eKonta od początku było oprocentowanie — 4 proc. rocznie. eKonto w ogóle nie jest oprocentowane. W mobilnym wynosi ono 0 proc. dla kwoty powyżej 3 tys. zł.

Tak samo jak w eKoncie darmowe są bankomaty Euronetu, BZ WBK i Planet Cash. Różnica: żeby karta w mobilnym była darmowa, trzeba nią wydać 200 zł. W eKoncie 100 zł. Kara za niedopełnienie tego warunku jest taka sama: 4 zł miesięcznie (od kwietnia dla eKonta wzrośnie do 6 zł, a minimalne obroty do 300 zł). Dla odmiany eKonto z darmowymi bankomatami to właściwie eKonto z darmowymi bankomatami w kraju, tyle tylko że nieużywana karta kosztuje już 7 zł.

eKonto Mobile Plus oferuje darmowe bankomaty na całym świecie, 4 proc. do 3 tys. zł (zero powyżej), plus taki luksus jak darmowe przelewy (wewnętrzne i wychodzące) w placówce, za które banki zazwyczaj liczą sobie jak za zboże. To marchewka. Kij jest taki, że konto będzie darmowe pod jednym warunkiem: trzeba co miesiąc przelewać na rachunek minimum 1 tys. zł, w przeciwnym razie prowizja wyniesie 5 zł. mBank dołączył tym samym do grona banków, w których konto jest darmowe pod określonymi warunkami. Bo to, że karta jest warunkowo bezpłatna, wiemy już od dawna. Wydana do mobilnego z plusem kosztuje 4 zł, jeśli obroty miesięczne są mniejsze niż 200 zł.

W nowym rachunku mBanku najbardziej kuszące jest wysokie oprocentowanie. Darmowe bankomaty to raczej błyskotka marketingowa, bo to usługa rzadko wykorzystywana przez klientów. Poza tym, jadąc za granicę lepiej zabrać ze sobą kartę walutową, niż narażać się na przewalutowanie przy wypłacie gotówki. 4 proc. na koncie osobistym to już rzecz godna uwagi, bo nie chodzi tu o rachunek oszczędnościowy, ale zwykły ROR. Plusem oferty mBanku jest bezterminowy okres naliczania takiego oprocentowania, co wyróżnia go na tle konkurencji.

Sprawdziliśmy, jak oszczędzanie na podstawowym koncie lub powiązanym z nim rachunku oszczędnościowym wygląda w innych bankach. Najlepiej prezentuje się Getin z rachunkiem oszczędnościowym. Oprocentowanie wynosi 4 proc. do końca roku dla kwoty do 10 tys. zł. Trzeba tylko przelewać na konto osobiste 1 tys. zł miesięcznie i wydawać kartą regularnie minimum 300 zł.

4 proc. dostaniemy też w Orange Finanse na koncie oszczędnościowym również dla wpłat do 10 tys. zł, ale tylko przez 3 miesiące. Jeszcze krócej, bo do 17 marca, 3,5 proc. na rachunku oszczędnościowym naliczy Smart Bank. Limit kwotowy jest natomiast znacznie wyższy i wynosi 50 tys. zł. Powyżej tej sumy oprocentowanie spada do 2,5 proc.

W Millennium w ramach promocji trwającej do 28 lutego posiadacze konta 360 stopni mogą zarobić 3,3 proc. na koncie oszczędnościowym. Limit kwotowy wynosi 30 tys. zł. Limit czasowy trwania promocji: 92 dni od momentu wpłaty.

3 proc. przez cztery miesiące oferuje dla nowo otwartych rachunków oszczędnościowych ING Bank Śląski (oraz dla klientów nieaktywnych, którzy konto otworzyli przed 1 października 2013 r.) Ograniczenie kwotowe wysokie: 100 tys. zł dla kont założonych do 2 marca 2015 r. (wtedy też kończy się promocja).

Do końca marca 3 proc. na rachunku oszczędnościowym dostaną też posiadacze Konta z zyskiem w Banku BGŻ, otwartego między 12 stycznia i 25 lutego 2015 r.

Również na 3 proc., z tym że bezterminowo, mogą liczyć posiadacze konta osobistego w T-Mobile Usługi Bankowe. Więcej jest tutaj natomiast gwiazdek: oprocentowanie dotyczy kwot do 5 tys. zł i żeby je dostać, trzeba co miesiąc przelewać na rachunek wynagrodzenie lub stypendium.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugemiusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu