Pierwszy scenariusz, przedstawiony w raporcie z 7 stycznia, zakłada opuszczenie unii walutowej przez Grecję. Byłoby to możliwe jedynie w przypadku poważnych niepokojów społecznych, w wyniku których władzę objęłyby ugrupowania populistyczne bądź nacjonalistyczne. W czasie, gdy Hellada pogrąża się w chaosie, zawirowania na rynkach finansowych okazują się przejściowe, bo nikt nie podąża jej śladem. Euro w rezultacie nie ponosi większego uszczerbku, a w długim okresie może się nawet nieco wzmocnić. To mało prawdopodobny scenariusz, choć nie niemożliwy, podkreślają twórcy raportu.
Obraz sytuacji diametralnie zmieniłoby dołączenie do Grecji innych krajów peryferyjnych – Portugalii, Irlandii, a może nawet Hiszpanii. Opuszczenie strefy euro przez grupę krajów mogłoby doprowadzić do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się kłopotów na inne gospodarki. Banici natychmiast zostaliby odcięci od możliwości pozyskiwania finansowania na rynkach kapitałowych, a otrzymanie pomocy od MFW przez tak dużą grupę stanęłoby pod znakiem zapytania. Na krawędzi upadku momentalnie znalazłyby się ich systemy finansowe. Po opadnięciu kurzu w tym scenariuszu euro powinno się znacząco umocnić, w unii walutowej pozostałyby bowiem jedynie kraje z finansami publicznymi w solidnym stanie.
Według trzeciego scenariusza kolejne kraje peryferyjne stają wobec widma niewypłacalności. Wzrost gospodarczy na południu Europy ślimaczy się, a rządy nie są w stanie ściąć deficytów budżetowych. Niemcy, które poniosłyby lwią część kosztów pakietów stabilizacyjnych, dotyka spowolnienie gospodarcze. Rząd w Berlinie dogaduje się z kilkoma innymi stolicami stanowiącymi twarde jądro strefy. Razem porzucają starą walutę, by utworzyć „nowe euro”. Kwestią otwartą jest to, czy w takim wypadku przetrwać zdołałaby Unia Europejska jako całość.
Według ostatniego scenariusza Niemcy, obawiając się rosnących w oczach kosztów pomocy dla kolejnych krajów, same decydują się opuścić strefę. Wobec takiego rozwoju sytuacji pozostałe państwa skłaniają się do powrotu do swoich walut narodowych. To, zgodnie z zapisami Traktatu Lizbońskiego, oznaczałoby rozwiązanie Unii, jednak możliwe, że doszłoby do renegocjacji traktatu i utrzymania UE bez unii walutowej. To jednak, zdaniem Citigroup, najmniej prawdopodobny scenariusz.