4fun szuka kawalera

opublikowano: 19-02-2017, 22:00

Spółka wciąż ma kilka ścieżek do wyprostowania. Rafał Baran zapowiada jednak, że ten rok będzie rekordowy i kuszący dla inwestorów.

„4fun inwestuje w drugie życie” — pisaliśmy niemal 1,5 roku, gdy Rafał Baran na dobre obejmował rządy w spółce. To był czas, gdy telewizyjny gracz tkwił w dołku, tracąc część przychodów reklamowych i widowni, nie łapiąc się na listę zwycięzców wśród walczących o kanał w naziemnej telewizji cyfrowej. Baran, mający swoje DNA w branży reklamowej, obiecywał gruntowną reorganizację kulejącego medialnego biznesu.

W DRODZE: Rafał Baran mocną ręką nadał nowy kierunek 4fun Mediom. Na dziś jest to stabilna telewizja, rosnąca agencja reklamowa i wciąż walczący o mocną rentowność biznes reklam na monitorach.
Zobacz więcej

W DRODZE: Rafał Baran mocną ręką nadał nowy kierunek 4fun Mediom. Na dziś jest to stabilna telewizja, rosnąca agencja reklamowa i wciąż walczący o mocną rentowność biznes reklam na monitorach. Marek Wiśniewski

— Teraz jesteśmy panną na wydaniu, rynek będzie się dalej konsolidował, a takich podmiotów jak 4fun Media jest niewiele. Chcemy pokazać, że jesteśmy posażną panną, świadomą, że to, za ile znajdzie męża, zależy od tegorocznych wyników. Oczywiście, przyjmujemy scenariusz, w którym panna zostaje jednak sama i rośnie własnym sumptem — opisowo odpowiada Rafał Baran pytany o bieżące scenariusze dla spółki.

Naspers rokuje

To, że jej właściciele (głównym akcjonariuszem jest Nova Group kontrolowana m.in. przez Dariusza Stokowskiego, współzałożyciela spółki) szykują się na poważnie do kolejnej próby sprzedaży biznesu, może być dobrą wiadomością dla koncernów medialnych jak i reklamowych. To także wyzwanie dla zarządu, objętego niedawno programem akcyjnym i pracującego na swoją premię od sukcesu. Rafał Baran zapowiada więc, że ten rok dla spółki będzie dużo lepszy niż poprzedni, kiedy osiągnęła około 35-40 mln zł przychodów (szacunki „PB”, wyniki poznamy w połowie marca).

— To będzie pierwszy rok, w którym w naszej agencji Bridge2Fun będziemy pracować na pełnobudżetowej umowie z T-Mobile, do tego dochodzi nam drugi największy klient, świetnie rokujący ShowMax od Naspersa. Zatem w części reklamowej możemy spodziewać się wyników o kilkadziesiąt procent wyższych — twierdzi Rafał Baran.

W ostatnich kwartałach transformacja 4fun Mediów z muzycznej telewizji dla młodzieży na biznes mediowo-reklamowy odcisnęła piętno na strukturze przychodów: obecnie najwięcej, około 60 proc., gotówki napływa z rynku reklamy pozatelewizyjnej, gdzie sytuacja jest stabilna. Podobnie stabilna jest niska giełdowa wycena spółki, choć wciąż w jej akcjonariacie są poważne fundusze, czekające na lepsze czasy.

Ekrany w ruchu

Zmiany czekają także Screen Network, przejęty przez 4fun w 2015 r. Ma ponad 20 tys. ekranów LED emitujących reklamy w całej Polsce. Problemem są lokalizacje tych największych. Połowa z 40 obiektów zmieniła ją lub zmieni, na efektywniejszą.

— Jesteśmy zależni od pozwoleń i decyzji administracyjnych, a opóźnienia wpływają na nasz wynik — tak Rafał Baran tłumaczy, dlaczego obciążająca wynik netto 4fun spółka nie dowiozła obiecanego 1,3 mln EBITDA w 2016 r. Screen Network, zarządzana przez Janusza Malinowskiego, byłego prezesa Grupy Ströer, to 25 proc. przychodów 4fun Mediów. Według ustaleń „PB”, Malinowski intensywnie szuka dla niej zewnętrznego brokera reklamowego, chcąc się skupić na projektach rozwojowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu