Stopień, w jakim kontrolujesz to, co się wokół ciebie dzieje zdradza, jakim jesteś szefem czy też, jakiemu szefowi podlegasz. Umiejętność zlecania prac innym lub jej brak, to kluczowe cechy dobrego lub złego menedżera.
Organizacja zdecentralizowana polega na tym, że każdy departament, biuro, sklep czy stanowisko pracy to niezależna jednostka w pełni odpowiedzialna za swoją działalność.
Centralnie zarządzana firma nie potrafi w pełni wykorzystać swojego rynkowego potencjału. Odnosi się to zarówno do sektora publicznego, jak i prywatnego. Wady te są mniej widoczne w organizacjach działających w stosunkowo stabilnych warunkach. Niemniej wypadki w japońskich elektrowniach jądrowych dowiodły, jak niebezpieczna może być nadmierna centralizacja, nawet w tak szczególnych przypadkach.
Dążenie do dyscyplinowania i kontrolowania jest naturalne i godne pochwały u każdego lidera. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że centralizacja jest najprostszą drogą, by to osiągnąć, ale metoda ta jest krótkowzroczna i hamuje rozwój organizacji zarówno wśród małych, jak i dużych firm. Lęk przywódcy przed utratą kontroli (zarówno w dużych, jak i małych firmach), a także przed zlecaniem pracy innym, jest bodaj największą przeszkodą w rozwoju firmy.
Decentralizacja jest konieczna, by znaleźć się bliżej klienta i szybciej reagować na zmiany na rynku. Ponad wszystko jednak jest potrzebna, by podnieść wydajność firmy. A wolność, którą daje menedżerom i ich zastępcom sprawia, że ma wielką moc motywującą.
Dlatego też warto organizować firmę na zasadzie „możliwie największej decentralizacji”. Jeśli zdecentralizowane przedsięwzięcie będzie kierować się odpowiednimi wskazówkami, osiągnie lepszą kontrolę niż scentralizowane.
Minusem tego rodzaju firmy jest fakt, że jej stworzenie zajmuje dużo czasu, przez co prawdopodobnie, większość prób decentralizacji kończy się fiaskiem. Wobec braku doświadczeń, niewiele wiadomo o czasie, który trzeba na to poświęcić. Jednak dalekowzroczność i cierpliwość stanowią podstawę dobrego przedsięwzięcia.
