52. wybraniec losu będzie pechowcem

opublikowano: 21-05-2019, 22:00

Na ostatniej prostej wyścigu po mandaty w Parlamencie Europejskim (PE) kandydaci wzdychają — ech, żeby Polska miała kilka miejsc więcej… Brutalnych prawd demografii jednak nie przeskoczymy.

Fotele w Brukseli/ Strasburgu przydzielane są państwom zgodnie z zasadą proporcjonalności degresywnej, a nie prostej. Największe Niemcy mają od lat sztywną pulę 96, zaś na drugim biegunie — Cypr, Luksemburg i najmniejsza Malta po 6. Gdyby przeliczyć prosto, potentatowi należałoby się aż 113 mandatów, zaś maluchom po… 1. Spłaszczenie liczebności delegacji podkreśla wspólnotowość UE, chociaż ma wadę — europoseł z państwa wielkiego reprezentuje znacznie więcej obywateli niż kolega z małego. Nasz obecny przydział 52 mandatów przypadkiem jest dokładnie taki, jaki przypadłby Polsce zgodnie ze zwykłą proporcjonalnością. Czterej potentaci nad nami (Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania, nie uwzględniamy już Zjednoczonego Królestwa) robią ze swoich teoretycznych miejsc w PE składkę, która rozdzielana jest jako bonus według demograficznego algorytmu 22 państwom mniejszym od nas.

Zobacz więcej

REUTERS-Vincent Kessler

Największym dobrostanem w PE polska klasa polityczna cieszyła się w inauguracyjnej kadencji 2004-09. Reprezentowało nas aż 54 europosłów. Potem trzeba było wygospodarować fotele dla kolejnych państw członkowskich, zatem na kadencję 2009-14 wybraliśmy 50 delegatów. Wszedł jednak w życie traktat z Lizbony, korygujący również organizację PE, i w trakcie kadencji trafiła się Polsce premia w postaci mandatu ekstra. Specjalna ustawa potwierdziła, że będzie to 51. w kolejności iloraz, wyliczony w 2009 r. metodą d’Hondta przez Państwową Komisję Wyborczą. Miejsce przypadło Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, w jego wewnętrznym rozliczeniu trafiło do okręgu lubelskiego, gdzie najwięcej głosów na liście ludowców uzyskał poseł Edward Wojtas. Niestety, euromandatu nie doczekał, ponieważ zginął w Smoleńsku. Szczęśliwy los przeszedł w ręce kolejnego kandydata z lubelskiej listy PSL — Arkadiusza Bratkowskiego, który został 51. europosłem na drugą część kadencji 2011-14.

Obecnie czeka nas nieco podobna operacja, chociaż na początku odwrotna. Spośród 73 dotychczasowych brytyjskich euromandatów 27 rozdano innym państwom w celu uaktualnienia relacji demograficznych, natomiast 46 pozostało w rezerwie. Notabene przy tej okazji okazało się, jak daleko odjechała Polsce ludnościowo Hiszpania — w 2000 r. oba państwa uznawane były za parę, tymczasem obecnie Eurostat zaliczył nam 38 mln mieszkańców, gdy Hiszpania doszła już do 46,5 mln. W każdym razie dodatkowy 52. mandat na kadencję 2019-24 otrzymaliśmy, ale dopiero od momentu, gdy prawnie sfinalizuje się brexit. Na razie jednak Brytyjczycy pulę 73 europosłów wybierają (już w czwartek 23 maja), zatem PE przymierza się do rozpoczęcia kadencji w starym układzie miejsc. Polska specustawa ustaliła, że 52. mandatem oczekującym naturalnie będzie wyliczony przez PKW z głosowania 26 maja 52. iloraz. Wskazana zostanie partia, w jej rozliczeniu okręg oraz konkretna osoba elekta. Nikt nawet nie śmie typować, kto i z którego komitetu może nim zostać. Na kogo arytmetycznie popadnie, na tego bęc… Wymieniony w tytule szczęśliwiec/pechowiec w głębokim stresie przemieszanym z nadzieją będzie oczekiwał na sfinalizowanie się brexitu. Już niby w ogródku PE, ale z tłustą gąską może nie powitać się… nigdy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu