80 instytucji kontroluje przedsiębiorców

opublikowano: 19-11-2018, 22:00

Liczba kontroli i regulacji tak mocno doskwiera przedsiębiorcom, że powinni ogłosić strajk

W Polsce istnieje około 80 instytucji kontrolnych powołanych do prześwietlania, nadzorowania i pilnowania rzetelności przedsiębiorstw. Bywa, że w jednej firmie trwa kilka krzyżowych kontroli. Przykłady absurdów urzędniczych można mnożyć. W branży winiarskiej importer gronowego trunku musi przejść 65 procedur. Jeśli nie stać go na skład podatkowy, musi zapewnić transport banderoli, będących drukami ścisłego zarachowania, opancerzonym pojazdem za granicę w celu oznakowania butelek.

Roman Kluska, założyciel Optimusa, uważa, że dopiero kiedy
przychodzi kryzys, państwo jest gotowe na ulgi dla przedsiębiorców. Tak było za
ministra Wilczka i premiera Millera.
Zobacz więcej

DOPIERO KRYZYS POMOŻE:

Roman Kluska, założyciel Optimusa, uważa, że dopiero kiedy przychodzi kryzys, państwo jest gotowe na ulgi dla przedsiębiorców. Tak było za ministra Wilczka i premiera Millera. Fot. Piotr Guzik

— Kontrola sanepidu u jednego z przedsiębiorców w tej branży nie wydała zgody na uruchomienie działaności, gdyż wysokość sufitu w pomieszczeniu gospodarczym wynosiła 2,85 m a nie trzy metry — powiedziała Katarzyna Włodarczyk-Niemyjska, dyrektor departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, moderatorka panelu „Deregulacja — koncepcja reform instytucji kontrolujacych polskich przedsiębiorców”.

Roman Kluska, jeden z uczestników dyskusji, ikona walki z aparatem urzędniczym i jedna z ofiar aparatu skarbowego, dzieli kontrole na rzetelne, mające na celu dokonanie rzeczywistych ustaleń, i nierzetelne, nastawione albo na wymuszenie na przedsiębiorcy określonych zachowań i świadczeń, albo pokazanie swojego władztwa.

— Co zrobić, żeby ukrócić ten proceder, żeby przesiębiorca nie tracił czasu i zdrowia? Jest wyjście systemowe podpowiedziane mi kiedyś przez prawników z UJ. Otóż nierzetelne kontrole najczęściej zawierają element naruszenia prawa. Jeśli przedsiębiorca stwierdzi, że na którymś etapie kontroli prawo zostało złamane, powinien zgłosić taki fakt do wyższego organu, któremu podlegają służby kontrolujące firmę — wówczas kontrola z mocy prawa zostanie uznana za niebyłą — powiedział Roman Kluska.

Założyciel Optimusa uważa, że taki zapis powinien znaleźć się w prawie gospodarczym. Postuluje jeszcze jedną zmianę legislacyjną: zróżnicować przepisy dotyczące firm w zależności od ich wielkości.

— Skutki kontroli są inne dla dużej firmy, a inne dla młodego przedsiębiorcy, który wielu rzeczy jeszcze nie wie, nie zna procedur i wymogów, jakie musi spełnić. Od kultury kontrolującego zależy, czy wdepcze go w ziemię, czy nie — stwierdził Roman Kluska.

Podkreślił, że Polska — jako jedyny kraj w Europie — nie różnicuje prawa gospodarczego ze względu na wielkość firmy. Z analizy sytuacji prawnej kilku krajów unijnych wynika, że dwa państwa są na przeciwstawnych biegunach: Polska i Wielka Brytania.

— W Wielkiej Brytanii mała firma ma tylko obowiązek rejestracji i podatkowy. Dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu obrotów wchodzi w obszar większych wymogów. Zanim to się stanie, nie dotyczą jej ani regulacje, ani kontrole — powiedział Roman Kluska.

W Polsce mała firma podlega takim samym rygorom, jak wielka korporacja, a poziom regulacji najlepiej opisuje przykład „z życia” przytoczony przez Romana Kluskę.

— Spotykam się z ludźmi z mojej byłej firmy i pytam, co słychać. „Szefie, jak nam dobrze, rząd wybił całą branżę. Wprowadził w najostrzejszej formie w całej UE dyrektywę o znaku CE. Tylko my, jako największa firma, byliśmy w stanie ją spełnić” — powiedział Roman Kluska.

W ramach anegdoty dorzucił jeszcze drugą historię — o znajomym właścicielu stoczni jachtowej, który chwalił się, jak komfortowo prowadzi mu się biznes.

— Pytam dlaczego. „Bo nie mam żadnych kontroli. Rząd i administracja chyba zapomnieli o branży jachtowej”. Powiedziałem niedawno panu prezydentowi, że najlepiej, żeby rząd zapomniał o wszystkich branżach — powiedział Roman Kluska.

Był to jedyny humorystyczny akcent całej debaty, która upłynęła pod znakiem ciężkich żali przedsiębiorców pod adresem administracji. Andrzej Romaczuk-Fiederowicz, prezes Novum Pro, zwrócił uwagę na dublujące się kompetencje różnych kontroli.

— Kolejna kontrola w 95 proc. kontroluje to samo, co poprzednia, tylko pod innym kątem — stwierdził Andrzej Romaczuk- Fiederowicz.

Zwrot kosztów po kontroli

Potwierdził te słowa Mariusz Cząstkiewicz, prezes Voice Netu, w którego firmie w tym roku było dziewięć kontroli z 13 instytucji. Najbardziej uciążliwa jest kontrola z UOKiK trwająca już dwa lata. Te same dokumenty sprawdzały UKE i UOKiK — pierwszy pod kątem prawa telekomunikacyjnego, drugi w kontekście klauzul niedozwolonych.

— 80 proc. kontroli to skutki donosów, często od konkurentów oraz byłych urażonych pracowników — powiedział Mariusz Cząstkiewicz, zaznaczając, że tak jak przypadku kontroli VAT, kiedy urząd blokuje pieniądze na koncie, a po kontroli niestwierdzającej naruszeń je zwraca, również po innych kontrolach przedsiębiorca powinien otrzymywać zwrot kosztów związanych z inspekcją.

Roman Kluska stwierdził, że w 40-letniej karierze biznesowej tylko raz zetknął się z inspekcją „z ludzkim podejściem”.

— Pozostałe przypadki to historie gnębienia od początku do końca z wykorzystaniem całego aparatu — podkreślił Roman Kluska.

Andrzej Romańczuk-Fiedorowicz wiązał duże nadzieje z Konstytucją dla biznesu, obowiązującą od kwietnia, jednak — jego zdaniem — podejście administracji do przedsiębiorców jest niezmienne od dekad.

— Z roku na rok jest coraz gorzej i co roku słyszymy, że udało się zidentyfikowaćgłówny problem. Logicznie nie mieści się w głowie, żeby państwo gnębiło własnych przedsiębiorców, cytując premiera Morawieckiego — „sól ziemi” — stwierdził Andrzej Romańczuk-Fiedorowicz.

Roman Kluska powiedział, że od 40 lat toczy się ta sama dyskusja o potrzebie deregulacji.

— Nie zmienia się nic. Niestety, głęboko w mentalności społeczeństwa tkwi przekonanie, że wszystko musi być wyregulowane — uważa Roman Kluska.

Grzegorz Piątkowski, dyrektor oddziału rzecznika MŚP w Krakowie, zwrócił uwagę, że niechętny stosunek administracji do firm ma negatywne konsekwencje dla gospodarki, gdyż przesiębiorcy przenoszą biznes na Słowację i do Czech nie dlatego, że podatki są tam niższe, ale ze względu na przyjazne nastawienie państwa do przedsiębiorczości.

Strajk przedsiębiorców

Uczestnicy panelu — zapytani, czy widzą szansę na poprawę sytuacji przedsiębiorstw, jeśli chodzi o deregulację przepisów i sposobu działania aparatu urzędniczego — zgodnie mówią „nie”.

— Mimo życiowego optymizmu trudno mi dostrzec światełko w tunelu. System z natury rzeczy jest skomplikowany. Powstaje poprawka do ustawy, poprawka do poprawki, kolejna zmiana i efekt jest taki, że przedsiębiorcy mają problemy z interpretacją niejasnego prawa, więc potrzebne są kontrole. Im bardziej skompilowane przepisy, tym większa zasadność istnienia instytucji kontrolnych — uważa Andrzej Romańczuk-Fiedorowicz.

Dlaczego tak trudno zderegulować system? Tadeusz Wojciechowski z Biura Promocji Jakości jako jedną z przyczyn wskazał „sektorowy” sposób funkcjonowania państwa. Inspekcje podlegają różnym resortom, mającym czasem zupełnie odmienne cele. Nie komunikują się ze sobą, mają inne procedury i sposób działania. Jeśli dodać do tego bezwład instytucji, obronę własnych interesów, miejsc pracy, władzy, to perspektywy deregulacji nie są obiecujące.

— Dwa razy widziałem władze, które poprawiły sytuację przedsiębiorców: raz za ministra Wilczka, który wprowadził zasadę, że co nie jest zakazane, jest dozwolone, i drugi raz za premiera Millera, który wprowadził podatek liniowy. Słowem — sytuacja musi być kryzysowa, żeby państwo zmieniło nastawienie do przedsiębiorców — powiedział Roman Kluska.

Podsumowując dyskusję, paneliści pół żartem, pół serio stwierdzili, że być może przedsiębiorcy powinni ogłosić strajk — wtedy państwo zwróciłoby na nich uwagę. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / 80 instytucji kontroluje przedsiębiorców