Przywódcy IV Rzeczypospolitej oburzają się porównywaniem wyczarowanej przez nich krainy powszechnej szczęśliwości z Polską Rzecząpospolitą Ludową — ale cóż zrobić, kiedy życie kraju w tych dniach obfituje w polityczne przykłady déja` vu. Jednak to nie paramnezja, czyli złudzenie przeżywania po raz wtóry, albowiem wydarzenia sprzed wielu lat odtwarzane są w pełnym realu.
Niedzielny wiec w Stoczni Gdańskiej był kopią masówek na stadionach z czerwca 1976 r., skierowanych przeciwko warchołom z Radomia, Ursusa i Płocka — podobna aranżacja i „spontaniczne” okrzyki wsparcia dla przywódcy. Z kolei wczoraj w cudze buty wszedł inżynier Waldemar Pawlak, który rzucił ideę 90 spokojnych dni dla załatwienia najpilniejszych spraw kraju — dokładnie jak generał Wojciech Jaruzelski po objęciu premierostwa w lutym 1981 r. Obstawiamy, że efekt apelu Pawlaka będzie podobny, jak tamtego sprzed ćwierci wieku — czyli żaden. Wiadomo, że prezes PSL rozgrywa swoją ulubioną partię niepodejmowania decyzji — szachuje PiS i nie opowiada się ani za trwałą koalicją, ani za przyspieszonymi wyborami jeszcze w tym roku.
W ogóle obrodziło pojednawczymi inicjatywami. Wczoraj spotkali się szefowie organizacji współtworzących Trójstronną Komisję do spraw Społeczno-Gospodarczych. Przypomnijmy, że przedsiębiorców reprezentują w niej cztery podmioty: Konfederacja Pracodawców Polskich, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Związek Rzemiosła Polskiego oraz Business Centre Club — Związek Pracodawców. Po stronie pracowniczej zasiadają trzy centrale: NSZZ Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz Forum Związków Zawodowych. Wszystkie te organizacje mają własne sympatie polityczne i w wielu kwestiach są wewnętrznie skłócone, ale zgadzają się w ocenie, że trzecia — rządowa — strona jeszcze nigdy nie zachowywała się tak lekceważąco. Dlatego ich szefowie zgodnie zaprosili na piątek 6 października do Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog w Warszawie szefów sześciu reprezentowanych w Sejmie partii: PiS, PO, SLD, Samoobrony, PSL i LPR. To gest determinacji, spowodowany niewiarą partnerów dialogu społecznego, że od obecnego rządu mogą doczekać się jeszcze czegokolwiek dobrego.
Na czym przedsiębiorcy i związkowcy opierają swoje nadzieje, że np. do Jarosława Kaczyńskiego jako prezesa PiS trafią argumenty, odbijające się od niego jako premiera — trudno powiedzieć. Bardzo chcielibyśmy się mylić, ale plan udziałowców komisji wygląda tyleż szczytnie, ile utopijnie. Byłby to cud nie mniemany, ale rzeczywisty, gdyby zaogniona klasa polityczna w piątek podała sobie ręce w Centrum Dialogu i odwołała sobotnie manifestacje w stolicy.
W przyszłym tygodniu Sejm najprawdopodobniej zajmie się wnioskami o skrócenie kadencji, ale zapewne nie zbiorą one wymaganych 307 głosów i parlament będzie trwał aż do głosowania nad ustawą budżetową. W ten sposób pomysł prezesa Pawlaka odsunięcia wy-borów o 90 dni może się i zmaterializuje, ale na pewno nie będą to dni spokojne.