A co tam słychać z artykułem 212?

14-08-2013, 00:00

Rada Ministrów przyjęła projekt wykreślenia z kodeksu karnego osobnego paragrafu o karalności publicznego znieważenia lub poniżenia konstytucyjnego organu RP.

Gdy ta nowelizacja zostanie uchwalona i wejdzie w życie, nie będzie można już ścigać w Polsce za znieważenie organu kolegialnego. Pozostanie jednak ochrona np. ministra czy posła, jeśli znieważenie go nastąpi podczas wykonywania funkcji publicznej i w związku z nią. To konstrukcja podobna do ścigania za znieważenie policjanta czy komornika. Utrzymana ma zostać karalność znieważania prezydenta RP, albowiem to organ… jednoosobowy, niezależnie od jego wyjątkowego znaczenia.

Inicjatywa rozsądna, chociaż w jej ogłoszeniu właśnie teraz trudno nie doszukiwać się drugiego dna. Przecież to pokłosie pamiętnej sprawy z kampanii wyborczej w 2011 r., w której kibice Jagiellonii Białystok zostali ukarani grzywnami za obrażenie premiera Donalda Tuska zaśpiewaniem mu w oczy „Donald, matole…”. Wykreślenie podstawy karania za takie przyśpiewki ma poprawić notowania szefa rządu.

Przy takiej okazji trudno nie postawić pytania przytoczonego w tytule. Chodzi o słynny artykuł umożliwiający karanie więzieniem za pomówienia, co realnie uderza głównie w dziennikarzy. W takich sprawach normą państw demokratycznych są pozwy cywilne o odszkodowania. Procesy o dobre imię kończą się czasem zasądzeniem gigantycznych kwot, przesądzających losy mediów. I to jest jak najbardziej w porządku. Państwową hańbą jest natomiast przepis karny, umożliwiający skazanie na dwa lata bezwzględnej odsiadki na podstawie… prywatnego pisemka złożonego do sądu przez osobę, która poczuła się obrażona, równoważnego prokuratorskiemu aktowi oskarżenia!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / A co tam słychać z artykułem 212?