Agencja Bloomberg powołując się na swoich informatorów donosi, że Elliott Management objął znaczny pakiet akcji w spółce Twitter i ponoć będzie się domagał zmian, w tym na samej górze, czyli w fotelu prezesa. Jack Dorsey planuje intensywny rok, ale być może będzie miał więcej zadań w swoim biurze, w tym obronę stanowiska.

O co chodzi? Pewnie większość z nas zna to przepiękne uczucie, gdy szef wyjeżdża na urlop, albo jakąś długą i daleką delegację. Czujemy błogi spokój, jakieś wyciszenie - wreszcie można w spokoju popracować. To uczucie przypominające dawne lata, gdy nauczycielka wychodziła na chwilę z klasy. Fajnie? No pewnie, że fajnie, a teraz pomyślcie, że wasz szef znika na sześć miesięcy…
Dokładnie taką perspektywę mają przed sobą w tym roku pracownicy Twittera. Jack Dorsey to prezes i jeden z założycieli portalu. W zeszłym roku spędził miesiąc w Afryce poznając tamtejszych przedsiębiorców, głównie z RPA, Etiopii, Nigerii i Ghany i tak mu się spodobało, że już zapowiedział dłuższą wizytę. W tym roku planuje się przenieść do Afryki na okres od trzech do sześciu miesięcy. Da się? No pewnie, że się da. Powiedzcie to swoim szefowym i szefom. Może też się zdecydują.
Dorsey jest zresztą jedną z tych postaci, które mają tę szczególną zdolność, że praktycznie każdego potrafią wpędzić w kompleksy. Jeśli ciągle brakuje wam kilku godzin w 24-godzinnym harmonogramie dobowym, to lepiej przestańcie czytać, bo gdy poznacie Jacka, to wpadniecie w jeszcze większy dół.
Dorsey jest nie tylko szefem Twittera, jednej z najgorętszych spółek technologicznych na świecie, ale zasiada także w fotelu prezesa spółki Square działającej na rynku płatności mobilnych. Do tego wygląda jakby codziennie spędzał kilka godzin w klubie fitness, a jednocześnie nie stronił od przyjemnych imprez. I do tego wszystkie nagle oznajmia, że może spędzi pół roku w Afryce i nie będzie to miało wpływu na proces zarządzania.
Są trzy możliwe wytłumaczenia. Pierwsze: szef Twittera opanował do perfekcji sztukę zarządzania każdą minutą swojego życia i potrafi wszystko łączyć, podczas gdy większość śmiertelników z trudem dopina swój kalendarz. Powinien więc napisać książkę jak radzić sobie ze sobą samym.
Drugie: ma zmysł do ludzi i tak dobiera sobie towarzystwo, skonstruował supermaszynę z ludzi, która działa perfekcyjnie, więc szef nie musi na wszystko patrzeć. I też może napisać o tym bestseller.
Trzecie: wszystko wkrótce zweryfikują inwestorzy.
Co obstawiacie? Pogadajcie o tym z waszymi szefami. Może też poustawiają inaczej swoje grafiki, a wy będziecie mieli więcej spokoju. Powodzenia.
