A gdyby tak wysłać gdzieś szefa…

ŁO
opublikowano: 29-02-2020, 08:27

Jack Dorsey jest przykładem menedżera, dla którego czas nie stanowi problemu. Nie wszystkim takie podejście się podoba.

Agencja Bloomberg powołując się na swoich informatorów donosi, że Elliott Management objął znaczny pakiet akcji w spółce Twitter i ponoć będzie się domagał zmian, w tym na samej górze, czyli w fotelu prezesa. Jack Dorsey planuje intensywny rok, ale być może będzie miał więcej zadań w swoim biurze, w tym obronę stanowiska.  

Jack Dorsey
Jack Dorsey
Toby Melville/REUTERS/FORUM

O co chodzi? Pewnie większość z nas zna to przepiękne uczucie, gdy szef wyjeżdża na urlop, albo jakąś długą i daleką delegację. Czujemy błogi spokój, jakieś wyciszenie - wreszcie można w spokoju popracować. To uczucie przypominające dawne lata, gdy nauczycielka wychodziła na chwilę z klasy. Fajnie? No pewnie, że fajnie, a teraz pomyślcie, że wasz szef znika na sześć miesięcy… 

Dokładnie taką perspektywę mają przed sobą w tym roku pracownicy Twittera. Jack Dorsey to prezes i jeden z założycieli portalu. W zeszłym roku spędził miesiąc w Afryce poznając tamtejszych przedsiębiorców, głównie z RPA, Etiopii, Nigerii i Ghany i tak mu się spodobało, że już zapowiedział dłuższą wizytę. W tym roku planuje się przenieść do Afryki na okres od trzech do sześciu miesięcy. Da się? No pewnie, że się da. Powiedzcie to swoim szefowym i szefom. Może też się zdecydują.  

Dorsey jest zresztą jedną z tych postaci, które mają tę szczególną zdolność, że praktycznie każdego potrafią wpędzić w kompleksy. Jeśli ciągle brakuje wam kilku godzin w 24-godzinnym harmonogramie dobowym, to lepiej przestańcie czytać, bo gdy poznacie Jacka, to wpadniecie w jeszcze większy dół. 

Dorsey jest nie tylko szefem Twittera, jednej z najgorętszych spółek technologicznych na świecie, ale zasiada także w fotelu prezesa spółki Square działającej na rynku płatności mobilnych. Do tego wygląda jakby codziennie spędzał kilka godzin w klubie fitness, a jednocześnie nie stronił od przyjemnych imprez. I do tego wszystkie nagle oznajmia, że może spędzi pół roku w Afryce i nie będzie to miało wpływu na proces zarządzania.

Są trzy możliwe wytłumaczenia. Pierwsze: szef Twittera opanował do perfekcji sztukę zarządzania każdą minutą swojego życia i potrafi wszystko łączyć, podczas gdy większość śmiertelników z trudem dopina swój kalendarz. Powinien więc napisać książkę jak radzić sobie ze sobą samym.  

Drugie: ma zmysł do ludzi i tak dobiera sobie towarzystwo, skonstruował supermaszynę z ludzi, która działa perfekcyjnie, więc szef nie musi na wszystko patrzeć. I też może napisać o tym bestseller.  

Trzecie: wszystko wkrótce zweryfikują inwestorzy.   

Co obstawiacie? Pogadajcie o tym z waszymi szefami. Może też poustawiają inaczej swoje grafiki, a wy będziecie mieli więcej spokoju. Powodzenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ŁO

Polecane