Posłowie uchwalili, że rząd ma ich pytać o zdanie w sprawie każdej większej prywatyzacji. Prawie każdej...
Przyjęcie w piątek przez Sejm uchwały, w myśl której posłowie będą kontrolować wszystkie ważniejsze prywatyzacje, nie było zaskoczeniem. Niespodziankę zrobili jednak parlamentarzyści z PO, wycofując swoją poprawkę. W konsekwencji Sejm uchwalił, że rząd ma wstrzymać ostateczne decyzje prywatyzacyjne do czasu przeprowadzenia sejmowej debaty.
Formalnie uchwała nie wiąże rąk Jackowi Sosze, ministrowi skarbu. Trudno sobie jednak wyobrazić, by rząd z odrobiną instynktu samozachowawczego sprzeciwił się woli 393 posłów (tylu, prawie wszyscy obecni, było za uchwałą) w przededniu głosowania wotum zaufania.
Na otarcie łez rządowi pozostała suwerenność w jednej ważnej prywatyzacji, Grupy Lotos, której posłowie, wskutek przeoczenia, nie wymienili w uchwale.