— Lubimy przecierać szlaki — mówi Witosław Gibasiewicz, wiceburmistrz Jarocina. Samorządowcy z Wielkopolski postanowili wykorzystać sprawdzone w gminach i powiatach rozwiązanie, ale na nowym gruncie. Wspólne zakupy energii to już dla wielu samorządów chleb powszedni. Tym razem jednak nie o media chodzi, lecz o kapitał.

Emisja bez grzechu
Władze Jarocina, powiatu jarocińskiego, Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji (PWiK), a także Jarocińskiego Funduszu Poręczeń Kredytowych (JFPK) postanowiły wspólnie powalczyć o tańszy pieniądz. Powstała quasi grupa zakupowa, na czele której formalnie stanął JFPK, przeprowadzając trzystopniowe postępowanie na wybór dostawcy kapitału.
— Potrzebujemy pieniędzy na nową perspektywę unijną. To ostatni tak bogaty okres programowania i grzechem byłoby, gdybyśmy z niego nie skorzystali. Ale żeby to zrobić, potrzebne są pieniądze na wkład własny, które zapewni nam emisja obligacji — uważa Witosław Gibasiewicz.
Miasto oszacowało potrzeby na 45 mln zł, powiat na 14 mln zł.
— Przeznaczymy pieniądze na drogi — na nasz wkład do schetynówek i na współudział w projektach realizowanych wspólnie z gminami — tłumaczy starosta Bartosz Walczak.
PWiK potrzebuje 30 mln zł. Te pieniądze przeznaczy na modernizację oczyszczalni (z elementami kogeneracji) i rozbudowę sieci kanalizacyjnej. Z kolei JFPK (18,3 mln zł) zamierza przygotować m.in. inkubator dla lokalnego biznesu. W sumie potrzeby czterech instytucji przekraczają 107 mln zł.
— Gdybyśmy każdy z tych podmiotów startował oddzielnie, koszty długu byłyby wyższe — mówi Dariusz Giza, ekspert z doradczej firmy ProPolis Consultuing.
Czapki z głów
Efekty wspólnej oferty obligacyjnej zaskoczyły jarocińskich samorządowców. — Byliśmy mile zaskoczeni. Zainteresowanie banków było
duże. Otrzymaliśmy oferty od pięciu instytucji — informuje Witosław Gibasiewicz. Najlepszą ofertę dla jarocińskiej czwórki przedstawił Bank Pekao SA. W środę podpisano umowy z gminą i powiatem.
— To są cztery niezależne umowy. Ta masa pieniądza spowodowała, że udało się wynegocjować dobre warunki — zaznacza Dariusz Giza. Rąbka tajemnicy uchylił starosta jarociński.
— Uzyskaliśmy rewelacyjne warunki. W naszym przypadku koszt pieniądza to sześciomiesięczny WIBOR plus 0,55 pkt. proc i 8 tys. zł prowizji — zdradza Bartosz Walczak.
— Czapki z głów — komentuje te dane skarbnik mazowieckiego miasta, który zastrzega anonimowość.
— Notowane na Catalyst obligacje komunalne oferują oprocentowanie na poziomie od 0,79 pkt proc. do 2,2 pkt proc. ponad WIBOR6M. Szczegółowe warunki uzgadniane są z oferującym, który najczęściej bierze emisję obligacji samorządowych i tak na własny rachunek lub na rachunek grupy kapitałowej — papiery komunalne bardzo rzadko trafiają na rynek wtórny, a nawet jeśli tak się stanie,to płynność jest zwykle znikoma — tłumaczy Emil Szweda, ekspert z serwisu obligacje.pl.
Witosław Gibasiewicz twierdzi, że dzięki wynegocjowanym warunkom Jarocin uzyskał milionowe oszczędności. Na podpis czekają jeszcze umowy PWiK i JFPK. — Sytuacja finansowa PWiK jest dobra i nie wymaga zabezpieczeń właścicielskich. Z kolei w przypadku JFPK pewnie będą potrzebne miękkie zabezpieczenia, np. umowa wsparcia, która jednak nie spowoduje konieczności wpisywania tego długu na książkę gminy — mówi Dariusz Giza. Ekspert podkreśla jeszcze jedną specyficzną w tej transakcji sprawę — że najczęściej relacje między gminami a powiatami są szorstkie, co zwykle wynika z ambicji poszczególnych samorządowców, a tutaj było inaczej.
— Powiat z gminą Jarocin idą ręka w rękę. To przykład przełamywania stereotypów — zauważa Dariusz Giza. Jego opinię potwierdza jarociński starosta.
— Dajemy innym samorządom fajny przykład. Synergia daje dobre efekty — cieszy się Bartosz Walczak.