Absurdy poszły w las

opublikowano: 12-11-2018, 22:00

Lasy Państwowe zostały zasypane ofertami kupna drewna. Popyt ponad 27-krotnie przewyższył podaż. Zdaniem przemysłu, to wina systemu sprzedaży

Wprowadzony przez Lasy Państwowe system sprzedaży drewna się nie sprawdza — uważa Bogdan Czemko, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD). Wady wyszły w trakcie trwającego właśnie procesu kontraktacji drewna w ramach tzw. otwartej puli. W przyszłym roku Lasy Państwowe (LP) mają sprzedawać drewno w ramach tzw. puli podstawowej (oferta dla stałych kontrahentów) oraz puli otwartej (oferta dla każdego). W pierwszej zaoferują 70 proc. przeznaczonego na sprzedaż surowca, w drugiej — 30 proc.

Zasady sprzedaży drewna zawsze określa zarządzenie dyrektora
generalnego Lasów Państwowych. Decyzje w sprawie kontraktacji na 2019 r. LP
ogłosiły 7 września. Na sprzedaż przeznaczono prawie 40,4 mln m sześc. surowca.
Zobacz więcej

DREWNO POD MŁOTEK:

Zasady sprzedaży drewna zawsze określa zarządzenie dyrektora generalnego Lasów Państwowych. Decyzje w sprawie kontraktacji na 2019 r. LP ogłosiły 7 września. Na sprzedaż przeznaczono prawie 40,4 mln m sześc. surowca. Fot. Daniel Frymark

Zobacz także

Miało być inaczej

Jeszcze latem PIGPD, która reprezentuje interesy przemysłu, i szefostwo LP ustaliło, że w puli podstawowej będzie sprzedane 90 proc. drewna, a reszta w puli otwartej.

— Tak miało być docelowo. Do tego celu mieliśmy iść stopniowo i dlatego drewno przeznaczone na sprzedaż w 2019 r. miało być oferowane w proporcjach 85 proc. pula podstawowa i 15 proc. otwarta — mówi prezes PIGPD.

Tymczasem Andrzej Konieczny, dyrektor generalny LP, podczas VI Kongresu Przemysłu Drzewnego w Poznaniu we wrześniu ogłosił, że zmienił zdanie. Zdecydował, że do przyszłorocznej puli podstawowej trafi tylko 70 proc. drewna, a pozostałe 30 proc. będzie mógł kupić każdy.

— Od początku krytykowaliśmy to rozwiązanie, ale nic to nie dało. Teraz widać, że mieliśmy rację — mówi Bogdan Czemko.

Pula podstawowa została szybko rozdysponowana, ale tylko część stałych odbiorców zamówiło taką ilość drewna, która ich satysfakcjonowała. Reszta, aby w wystarczającym stopniu wykorzystać moce produkcyjne, musiała go dokupić w puli otwartej.

— Każdy zdawał sobie sprawę, że redukcje ofert mogą być duże, szczególnie że łączna ilość surowca, którą LP przeznaczają na sprzedaż w 2019 r., jest istotnie mniejsza niż w 2018 r. Dlatego firmy składały oferty przekraczające ich faktyczne zapotrzebowanie. Większe podmioty wysyłały je do kilkudziesięciu lub nawet ponad 100 nadleśnictw — mówi szef PIGPD.

Mniejsi producenci, których nie stać było na ściągnięcie drewna z odległości kilkuset kilometrów, również próbowali sobie radzić stosując wybiegi. Składali oferty w jednym lub dwóch najbliższych nadleśnictwach, a o złożenie kolejnych prosi zaprzyjaźnione przedsiębiorstwa, kontrahentów. Bywało też, że specjalnie po to, by kupić drewno od LP, rejestrowali zupełnie nowe podmioty.

Poszukiwana dębina

— Do sprzedaży otwartej LP przeznaczyły 10,6 mln m sześc. drewna, a wszystkie złożone do 2 listopada oferty, w liczbie ponad 220 tys., opiewały na ponad 290 mln m sześc. — twierdzi Bogdan Czemko.

W niektórych tzw. sortymentach proporcje były jeszcze bardziej zachwiane — przykładem drewno dębowe. Jest go w Polsce stosunkowo niewiele — LP sprzedają do 0,5 mln m sześc. rocznie, a w ramach otwartej puli na 2019 r. zaoferowały tylko 130 tys. m sześc. Zapotrzebowanie na dębinę jest tak duże, że łączna wielkość złożonych ofert przewyższała podaż o ponad 18 000 proc. Skutkiem sprzedaży w tym systemie jest również to, że mimo ogromnego popytu wiele drewna jeszcze nie sprzedano. Redukcja ofert była tak wielka, że ilość surowca, jaka może być przyznana kontrahentom, jest mniejsza niż dopuszczalne minimum. Część drewna będzie więc ponownie wystawiona na sprzedaż. Innym skutkiem jest to, że wiele firm będzie zmuszonych ściągać surowiec z dużych odległości, co podniesie koszty logistyki oraz zwiększy emisję zanieczyszczeń i gazów cieplarnianych.

— W tej sytuacji zaproponowaliśmy LP, aby tę procedurę anulować, zanim się zakończy — formalnie jeszcze trwa, bo pozostały tzw. dogrywki. Potem dwie trzecie z obecnej puli otwartej wystawić na sprzedaż w trybie ograniczonym, a pozostałą jedną trzecią w trybie wolnym. Na razie nie mamy odpowiedzi — mówi Bogdan Czemko.

Podobne pisma wystosowały też inne organizacje, m.in. producentów płyt oraz tartaków.

Konkurencyjne warunki

LP argumentują, że zmiany w zasadach sprzedaży drewna wynikały z postulatów przemysłu, bo to na jego prośbę zlikwidowały bardzo krytykowaną, ale funkcjonującą od lat tzw. pulę rozwojową (oferta tylko dla firm zwiększających moce produkcyjne). Natomiast obecny system, a w szczególności proporcje między dwoma obecnymi pulami, zostały tak ustalone, aby były zgodne „z wymogami prawa konkurencji i zyskały akceptację UOKiK”. Realizacja postulatów przemysłu oznaczałaby, argumentuje Krzysztof Trębski, p.o. rzecznika LP, de facto zamknięcie rynku przed nowo powstającymi firmami, co naruszałoby zasady konkurencji.

— Zmodyfikowane zasady na 2019 r., spełniające wymogi prawa konkurencji, umożliwiły niestety składanie niczym nie ograniczonych ofert. Ich liczba była zupełnie nieracjonalna, przekraczała wielokrotnie ilość drewna, którą LP co roku pozyskują i sprzedają, oraz możliwości transportowe i produkcyjne samych nabywców — przyznaje Krzysztof Trębski.

LP sprzedają ponad 40 mln m sześc. drewna rocznie i to z nich pochodzi około 90 proc. surowca przerabianego w Polsce, zaś ich klientami jest 7300 firm (ponad połowę wolumenu kupują 63 największe podmioty).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Absurdy poszły w las