Osłupienie Lasów

opublikowano: 15-11-2018, 22:00

Takiego zamieszania przy sprzedaży drewna Lasy Państwowe nie przewidziały. Obiecują, że w przyszłości postarają się go uniknąć

Skala zainteresowania drewnem oferowanym przez Lasy Państwowe (LP) w ramach tzw. puli otwartej była kompletnym zaskoczeniem dla kierownictwa firmy.

Kierowane przez Andrzeja Koniecznego Lasy Państwowe planują
sprzedać w przyszłym roku 40,4-41 mln m sześc. drewna. Później chcą stopniowo z
roku na rok zwiększać tę ilość o 0,8-1 mln m sześc.
Zobacz więcej

PODAŻ BĘDZIE ROSŁA:

Kierowane przez Andrzeja Koniecznego Lasy Państwowe planują sprzedać w przyszłym roku 40,4-41 mln m sześc. drewna. Później chcą stopniowo z roku na rok zwiększać tę ilość o 0,8-1 mln m sześc. Fot. Marek Wiśniewski

Zobacz także

Absurdalna skala

— W zasadniczym etapie tej puli zaoferowaliśmy 10,6 mln m sześc. surowca, tymczasem oferty uczestników procedury opiewały w sumie na 290,2 mln m sześc. Tego nie przewidzieliśmy. Popyt zawsze przewyższa podaż, ale taka dysproporcja to absurd — mówi Andrzej Konieczny, dyrektor generalny LP.

Jego zdziwienie mogło być tym większe, że — jak sam podkreśla — skala zamówień wielokrotnie przekraczała nie tylko ilość surowca dostępną w ogóle w LP, lecz także możliwości transportowe i przerobowe nabywców.

Drewno oferowane w tej puli może kupić każdy. Wcześniej LP przeprowadziły kontraktację w ramach tzw. puli podstawowej, przeznaczonej tylko dla stałych odbiorców. Dla nich zarezerwowały 70 proc. surowca, który w przyszłym roku odbierze przemysł, a na pulę otwartą przypadła reszta.

W opinii Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD) właśnie te proporcje, które wprowadził dyrektor generalny LP, stały się powodem zamieszania. Andrzej Konieczny widzi to jednak inaczej. Z biznesowego punktu widzenia działania kontrahentów wydają mu się nieracjonalne.

Owczy pęd

— Trudno mi ocenić, jaka kalkulacja za nimi stała. Być może ktoś składał ofertę na ogromną ilość drewna, sądząc, że nawet jeśli dojdzie do redukcji, to i tak otrzyma go sporo. Być może z tego samego powodu ktoś tworzył nawet po kilkanaście spółek, by każda złożyła ofertę i coś dostała. W pewnym momencie mógł zadziałać odruch stadny, co spotęgowało ostateczny efekt — mówi szef LP.

Według niego większość przedsiębiorców kupiła bez problemów do 70 proc. potrzebnego im surowca w puli podstawowej, a LP nie mogą obwarować puli otwartej mnóstwem reguł, które zminimalizowałyby ryzyko dziwnych zachowań oferentów, bo jednocześnie wypaczyłyby sens tej formuły sprzedaży.

— Jest to procedura niezbędna dla zachowania akceptowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poziomu konkurencji na rynku drewna — doprecyzowuje menedżer.

Przyjęte proporcje argumentuje właśnie opinią UOKiK. Już w sierpniu podczas roboczego spotkania z przedstawicielami urzędu

LP miały otrzymać jasny sygnał, że zwiększenie sprzedaży w puli podstawowej kosztem otwartej wzbudziłoby zaniepokojenie UOKiK. Takich zmian chciał natomiast przemysł. Proponował, by do stałych kontrahentów trafiało 90 proc. drewna (przejściowo w 2019 r. miało to być 85 proc.), a do reszty — 10 proc. (w 2019 r. — 15 proc.). Bogdan Czemko, dyrektor PIGPD, mówi, że takie proporcje ustalono z LP latem.

— Przyjęliśmy do wiadomości postulaty przemysłu, obiecując ich uwzględnienie w takim zakresie, w jakim będzie to możliwe, ale nie gwarantując realizacji — mówi Andrzej Konieczny.

Ostatecznie szef LP zdecydował się jednak przyjąć proporcje, jakie funkcjonowały w latach poprzednich i nie budziły zastrzeżeń UOKiK. Przyznaje jednak, że ogłoszenie tego we wrześniu mogło być zaskoczeniem dla odbiorców.

Widmo kary

— Nie mogłem narazić LP na zarzut naruszenia prawa, interwencję i karę nałożoną przez UOKiK — wyjaśnia, przypominając, że kilka lat wcześniej proporcje 80 i 20 proc. zostały uznane za przejaw nadużywania pozycji dominującej i zbytniego ograniczania ilości surowca w puli dostępnej dla wszystkich, co skutkowało karą 1,5 mln zł.

Czy LP są zadowolone z obecnego systemu sprzedaży, czy może w przyszłym roku wprowadzą inny?

— Analizujemy sytuację i poważnie traktujemy uwagi zgłaszane przez przedsiębiorców. Spróbujemy wykluczyć możliwość pojawienia się takich zawirowań w przyszłości, lecz nie chcemy przeregulować sprzedaży otwartej i skrępować rąk klientom — mówi Andrzej Konieczny. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu