Adrenalina nakręca ludzi i biznes

Marta Bellon
opublikowano: 20-11-2009, 00:00

Imprezy typu incentive travel oferują niezwykłe przeżycia i zwiedzanie zakątków niedostępnych dla innych.

Wyjazdy motywacyjne nie tylko integrują firmy, ale też umożliwiają nawiązanie cennych relacji biznesowych

Imprezy typu incentive travel oferują niezwykłe przeżycia i zwiedzanie zakątków niedostępnych dla innych.

— Dziś incentive travel to już cała branża i prężnie rozwijający się biznes. Takie wyjazdy są wpisane w strategię rozwoju firmy i jej politykę. Mogą być też elementem wsparcia marketingowego. Ale efektywne są tylko te, które są częścią strategii firmy. Szanse udziału w wyjedzie motywacyjnym mają ci pracownicy, którzy spełnią konkretne kryteria, np. zdobędą określoną grupę klientów — wyjaśnia Krzysztof Pobożniak, prezes firmy Haxel, organizującej wyjazdy motywacyjne.

Pracodawcy nagradzają w ten sposób nie tylko pracowników, ale też przedsiębiorstwa z którymi współpracują, a także ich klientów. Co zyskują w zamian? Usatysfakcjonowaną i zmotywowaną kadrę i cenne kontakty biznesowe.

— Nagroda pieniężna czy rzeczowa nie są tak skuteczne jak wyjazd motywacyjny, bo na nim pracownicy czy klienci mają okazję przeżyć coś naprawdę niezwykłego, czego zazwyczaj nie mogą doświadczyć zwyczajni turyści — przekonuje Krzysztof Pobożniak.

Prezes twierdzi, że złotówka zainwestowana w wyjazdy motywacyjne zwraca się wielokrotnie. Bo zdobyte doś- wiadczenia i nawiązane relacje procentują w pracy. A przeżycia, których dostarcza wyjazd w egzotyczne, a nawet niedostępne dla innych miejsca pozostają na długo w pamięci uczestników.

— Opowiadają sobie o wrażeniach, zachęcając w ten sposób innych do rywalizacji i sami także walczą o powtórkę takiej przygody — mówi prezes Haxel.

Raz to za mało

Jacek Dziadak, prezes domu kredytowego Notus, zwraca uwagę, że istotny jest wybór organizatora wyjazdu. Powinien tak go przygotować, by uczestnicy poczuli prawdziwą adrenalinę, bo właśnie to odróżnia wyjazd motywacyjny od wycieczki turystycznej. Według niego cykliczne organizowanie takich wyjazdów jest kluczem do sukcesu.

— Pierwszy wyjazd zapoznaje pracowników z charakterem takiej imprezy. W naszej firmie 70-80 proc. składu poprzedniego wyjazdu się powtarza. Ci, którzy byli najlepsi, nadal tacy są — podkreśla prezes.

Dodaje, że takie wyjazdy sprawiają, iż grupa jest bardziej zgrana, a pracownicy nie czują potrzeby szukania innej pracy, bo chcą zostać w tej, która oferuje im takie przeżycia.

— W organizowanych przez nas wyjazdach bierze udział niecałe 10 proc. pracowników, czyli 20-30 osób. Kryteria są bardzo ostre. Na taką nagrodę mogą liczyć tylko najlepsi — wyjaśnia Jacek Dziadak.

Skuteczność wyjazdów widać po zainteresowaniu firm, które zgłaszają się do organizatorów po raz kolejny.

— Z naszego doświadczenia wynika, że wyjazdy motywacyjne mają olbrzymie przełożenie na motywację pracowników. Dowodem na to, że są efektywne, jest to, że zarówno firmy, jak i pojedynczy klienci do nas wracają. Jako organizatorzy wiemy, że rywalizacja pracowników, którzy chcą skorzystać z nagrody w postaci wyjazdu motywacyjnego, trwa do ostatniej chwili — opowiada Maciej Fornal z firmy Forsail, organizującej incentive pod żaglami.

Od biznesu do przyjaźni

— Wyjazdy motywacyjne to bardzo dobra płaszczyzna biznesowa. Dzięki nim firmy biorące udział w imprezie, także nasza T4B, podpisują pewną liczbę kontraktów. Biorą w nich udział osoby decyzyjne, dzięki temu zyskujemy kontakty biznesowe. Pod żaglami wszyscy są sobie równi, a zasadą żeglarską jest mówienie sobie na "ty". To, co dzieje się na regatach, nie wychodzi poza grono uczestników — mówi Agnieszka Kolejwa z firmy T4B, która organizuje regaty dla swoich klientów biznesowych.

Zauważa, że imprezy typu incentive zmieniają formę kontaktów zawodowych.

— Wspólne przeżycia ułatwiają kontakt po zakończeniu wyjazdu. Regaty sprawiają, że z roku na rok rozrasta się nasza grupa przyjaciół — twierdzi Agnieszka Kolejwa.

T4B pierwsze wyjazdy incentive organizowała dla współpracujących z nią firm. Były formą nietypowej promocji działań firmy, ale — jak zapewnia Agnieszka Kolejwa — teraz T4B już nie musi się promować.

— Firmy, na których nam zależało, dzięki wspólnym wyjazdom już o nas wiedzą. Teraz organizowane regat stało się po prostu naszą tradycją — wyjaśnia.

Maciej Fornal podkreśla, że wyjazdy motywacyjne muszą być oryginalne i niebanalne, skoro są formą doceniania wartościowych pracowników.

— W naszych wyprawach żeglarskich uczestniczą też zawodowi żeglarze i znane twarze. W jednej z nich na życzenie klienta — firmy T4B, wzięli udział Roman Paszke oraz aktor i zapalony żeglarz Kazimierz Kaczor. To podnosi prestiż imprezy i jest też formą nobilitacji — wskazuje Maciej Fornal.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy