Afera Interbroka bije w nadzór

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-10-09 00:00

Poszkodowani ścigają Komisję Nadzoru Finansowego Czy KNF zaniedbała coś w sprawie Interbroka i będzie musiała płacić wielomilionowe odszkodowania? Odpowiedzi udzieli sąd, ale też prokuratura.

Klienci foreksowej spółki, która z hukiem upadła wiosną 2007 r., wywołują do tablicy Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Ich zdaniem, nadzór współodpowiada za straty spowodowane przez aferalną firmę, sięgające 150 mln zł.

Trzy tygodnie temu sąd rozpatrzył pierwszy pozew przeciw KNF. I go oddalił. Mimo to prawnicy klientów Interbroka szykują kolejne wnioski.

— W tej sprawie chodziło jedynie o zwrot opłaty za zgłoszenie wierzytelności w postępowaniu upadłościowym, a taki koszt nie ma związku z zachowaniem KNF. Zupełnie inaczej jest ze stratami moich klientów, poniesionymi m.in. w wyniku zaniedbań komisji — twierdzi jeden z nich.

— KNF powinna eliminować z rynku podmioty działające bezprawnie, a Interbrok funkcjonował bez licencji przez kilka lat — wtóruje mu Magdalena Kowalska-Jędrzejowska, reprezentująca kilka osób, których roszczenia przekraczają 5 mln zł.

Bez ostrzeżeń i blokady

KNF broni się tym, że kontrolować może tylko podmioty licencjonowane, a w przypadku Interbroka mogła jedynie zawiadomić prokuraturę, co zrobiła. Tyle że doszło do tego dopiero w lutym 2007 r., po ośmiu latach działalności spółki, kiedy miała już poważne problemy z płynnością. Przy czym KNF nie umieściła wtedy Interbroka na liście tzw. ostrzeżeń publicznych. Zrobiła to ponad dwa miesiące później, kiedy właściciele spółki zostali zatrzymani, a ona sama przestała działać! A pracownicy nadzoru, zeznając w prokuraturze, stwierdzili wprost, że w KNF "istnieje taka praktyka, iż firmę umieszcza się na liście ostrzeżeń publicznych w momencie zawiadomienia prokuratury".

— W tym wypadku chcieliśmy dać prokuraturze czas do działania w okresie, kiedy Interbrok jeszcze nie wiedział, że trwa postępowanie — tłumaczy Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Takie zachowanie miało pozwolić na zabezpieczenie pieniędzy klientów Interbroka. Tyle że KNF nie wystąpiła do prokuratury o zablokowanie kont spółki. A mogła.

— Nie możemy blokować rachunków w takich sprawach. Może to zrobić prokurator po przedstawieniu zarzutów — mówi Łukasz Dajnowicz.

Śledztwo w toku

Klienci Interbroka twierdzą, że gdyby nie zaniedbania KNF, w sprawie byłoby mniej poszkodowanych i więcej dla nich pieniędzy. Dość powiedzieć, że od lutego 2007 r. do zatrzymania właścicieli Interbroka tylko nowi klienci wpłacili do spółki ponad 20 mln zł!

— Udałoby się uratować więcej, gdyby chociaż jeden z klientów wcześniej nas zawiadomił o działalności Interbroka albo przynajmniej o nią zapytał — odbija piłeczkę Łukasz Dajnowicz.

Spór ostatecznie rozstrzygnie wymiar sprawiedliwości. Nie tylko sąd, ale też prokuratura, która wciąż (w ramach dużego śledztwa w sprawie Interbroka) prowadzi postępowanie "w sprawie niedopełnienia od maja 2004 r. przez urzędników KNF jako funkcjonariuszy publicznych obowiązków w zakresie prawidłowego nadzoru nad rynkiem kapitałowym", musi rozstrzygnąć m.in., czy KNF wiedziała o działalności Interbroka na długo przed lutym 2007 r. Emil D., współwłaściciel Interbroka, zeznał bowiem, że dwa razy występował do KNF z wnioskiem o wydanie opinii, czy działalność wykonywana przez spółkę wymaga licencji. KNF wszystkiemu zaprzecza.

Oskarżeni i bankruci

O działającym na rynku forex Interbroku zrobiło się głośno w kwietniu 2007 r., kiedy Centralne Biuro Śledcze zatrzymało trzech jego właścicieli. Dziś Andrzej K., Maciej S. i Emil D. są oskarżeni. Pierwsi dwaj o działanie bez licencji KNF i wyrządzenie wielomilionowych szkód, a ostatni także o poświadczenie nieprawdy i podrabianie gwarancji bankowych.

Zarówno Interbrok, jak i trzej jego właściciele są bankrutami. Syndyk właśnie licytuje ich majątki, warte szacunkowo 45 mln zł. Pieniądze trafią do poszkodowanych klientów, wśród których roi się od ludzi polityki, kultury i wielkiego biznesu, w tym obecnych lub byłych szefów największych polskich firm, także giełdowych.

889

osób Tylu klientów

miał Interbrok w latach 1999-2007...

802

mln zł ...tyle w sumie wpłacili oni do spółki...

149

mln zł ...a tyle, nie uwzględniając inflacji, na współpracy z nią stracili.

Dawid

Tokarz