NIK podejrzewa, że agencja źle wydała 26 tys. zł. Resort gospodarki wstrzymał wypłatę 3,5 mln zł dotacji, bez której będzie jej ciężko.
Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) nie dostała 25 proc. dotacji z Ministerstwa Gospodarki. Chodzi o nieprawidłowe wydanie środków w 2005 r., którego dopatrzyła się Najwyższa Izba Kontroli (NIK).
— Są problemy z uzyskaniem 3,5 mln zł czwartej transzy dotacji. Przygotowaliśmy plan awaryjny, poszukujemy rezerw, żeby zmieścić się w tym dużo mniejszym budżecie, ale rozmowy z resortem gospodarki wciąż trwają — podkreśla Andrzej Kanthak, od lipca prezes PAIIZ.
— Faktycznie mamy opinię NIK o naruszeniu dyscypliny finansowej przez poprzedni zarząd PAIIZ. Chodzi o niewielką kwotę, która została wydana w sposób nie odbiegający od zadań agencji. Negocjujemy z zarządem PAIIZ wysokość czwartej transzy, która powinna zostać wypłacona we wrześniu. Rozważamy opcję, by Ministerstwo Gospodarki przejęło część wydatków agencji, np. na wydawnictwa promocyjne — mówi Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki.
Kontrola NIK obejmująca „Realizację rządowego programu promocji gospodarczej Polski do roku 2005” jeszcze trwa. Wyniki zostaną podane do publicznej wiadomości na przełomie września i października.
Złe oszczędności
Szczegóły zdradza Marcin Kaszuba, były wiceprezes PAIIZ, obecnie pracownik Ernst & Young.
— W tym czasie byłem na urlopie w PAIIZ, bo pełniłem funkcję wiceministra gospodarki, ale znam sprawę i popieram decyzję poprzedniego zarządu agencji kierowanej przez Andrzeja Zdebskiego. PAIIZ wydał pieniądze na promocję Polski podczas Roku Polski w Niemczech. Udało się zaoszczędzić 26 tys. Tę kwotę agencja przeznaczyła na organizowane również w ramach Roku Polski w Niemczech seminarium w Berlinie, na które zaproszono największe niemieckie firmy, takie jak MAN czy Mercedes. Odpowiednie dokumenty zostały przekazane do Ministerstwa Gospodarki, ale nie zostały one sprawdzone i podpisane — relacjonuje Marcin Kaszuba.
NIK stwierdziła, że złamana została ustawa o finansach publicznych.
— To nonsens, bo to by znaczyło, że środki przeznaczone na cel A zostały wydane na cel B. Tymczasem tu cel był ten sam — twierdzi osoba związana ze sprawą.
Agencja do odstrzału
Najbardziej bulwersujące jest to, że karą za trudny do jednoznacznego potępienia błąd obarczana jest PAIIZ, dla której te 3,5 mln zł to być albo nie być.
— Obcięcie PAIIZ dotacji to strzał w tył głowy. Myślę, że to zła wola NIK, że nie przyjęła wyjaśnień składanych przez wiele osób — komentuje Marcin Kaszuba.
— Gdyby okazało się, że faktycznie obcięcie dotacji to efekt przewinienia wykrytego przez NIK, byłoby to wielkim nieporozumieniem. W ten sposób karze się wszystkich obywateli i przedsiębiorców, bo bez promocji eksport nie będzie rósł tak dynamicznie, jak by mógł, a jest to bardzo ważny element wzrostu gospodarczego. Nasza organizacja od 15 lat powtarza, że musimy promować Polskę — podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dyrektor departamentu eksperckiego w KPPP Lewiatan.