Agencja pomaga spożywczym wybrańcom

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-03-02 00:00

Strategia na Chiny: oprócz wielkiego programu rządowego miękkie wsparcie PAIIZ. Na razie dostały je trzy firmy, poszukiwane są kolejne

Jesteś prezesem firmy spożywczej i chcesz powalczyć o 1,3 miliarda konsumentów w Chinach? Możesz liczyć na pomoc Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

— Co roku chcemy wybierać kilka firm, którym zaoferujemy miękkie wsparcie: ułatwienie kontaktów przy wejściu na chiński rynek. Uważamy, że największe szanse ma przetwórstwo spożywcze. W ubiegłym roku pomogliśmy Mlekovicie i dwóm innym spółkom. W tym nadal będziemy pomagać jednej z nich i szukamy dwóch kolejnych — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Ograniczenie do jednej branży i kilku przedsiębiorców wiąże się z niewielkim budżetem, jakim dysponuje PAIIZ. Mlekovita Chiny sobie chwali i chce jeszcze więcej.

— Sprzedaż w Chinach zaskoczyła, ale to wciąż dopiero początek drogi. Na razie najlepiej sprzedaje się serwatka w proszku dla odbiorców biznesowych, a do konsumentów trafia mleko UHT. Popyt na masło czy sery wciąż jest niski, bo Chińczycy dopiero nabierają europejskich nawyków żywieniowych — mówi Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity.

Kroczki w Chinach

Pracę mleczarzy nad chińskim rynkiem widać po wynikach eksportu. W ciągu trzech kwartałów 2014 r. był on wart 155 mln zł wobec 118 mln zł w całym 2013 r. i 40 mln zł w 2012 r. — wynika z danych GUS.

Chińczycy darzą dużym zaufaniem żywność produkowaną na terenie Unii Europejskiej. Wprawdzie kraj opanowali gracze m.in. z Nowej Zelandii, ale to właśnie z powodu ich mleka wybuchła jedna z większych afer z żywnością importowaną. Słabym wizerunkiem cieszą się też lokalne produkty. Stąd też apetyt na Chiny wśród polskich mleczarzy jest powszechny. Bakoma jest w trakcie zakładania spółki z chińską grupą Heilongjiang Beidahuang (w lipcu 2013 r. strony podpisały umowę o współpracy handlowej).

— Robimy kolejne małe kroczki i zwiększamy eksport. Budowa rynku i zdobywanie udziałów w nim to praca na lata, ale zdecydowanie warta zachodu — twierdzi Zbigniew Komorowski, twórca Bakomy. Indywidualna pomoc agencji inwestycji w takich kroczkach to część rządowej strategii. Po wizycie pod koniec 2011 r. prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach w 2012 r. ruszył program GoChina — rządowe agencje zachęcają przedsiębiorców do współpracy z Państwem Środka.

— W ubiegłym roku zorganizowaliśmy prawie 80 delegacji politycznych i gospodarczych. W Polsce organizujemy szkolenia dla firm, na które przychodzi po 250 osób. Prowadzimy kampanię informacyjną w obie strony. Chcemy też wykorzystać Stały Sekretariat 16 krajów Europy Środkowej i Wschodniej i Chin do spraw inwestycji, który znajduje się w Warszawie — mówi Sławomir Majman.

Sekretariat 16+1 dopiero ma ruszyć, a decyzja, że trafi do Polski, zapadła w ubiegłym roku. Podczas wizyty w Polsce w 2012 r. Wen Jiabao, ówczesnego premiera Chin, zapadła decyzja, że Chiny będą poszerzać współpracę z 16 krajami regionu.

Kroczki w Polsce

Największe dotychczas chińskie inwestycje w Polsce to zakup części Huty Stalowa Wola przez LiuGong za 300 mln zł, przejęcie Fabryki Łożysk Tocznych w Kraśniku przez Tri Ring Group również za 300 mln zł czy inwestycja JiangSu LanTian Aerospace w mieleckie zakłady Aero AT (spółka nie podaje wartości transakcji). W ubiegłym roku PAIIZ zamknęła jeden chiński projekt: spółka Light in the Box inwestuje 0,5 mln EUR i zatrudni 30 osób w centrum logistycznym w Piotrkowie Trybunalskim. To jednak spożywcy są od jakiegoś czasu wskazywani jako branża będąca na celowniku chińskich inwestorów. Chiński kapitał wsparł już branżę mięsną. Obecny u nas Animex, należący do amerykańskiego koncernu Smithfield Foods, został przejęty przez grupę Shuanghui. Natomiast w poniedziałek Sławomir Majman napisał na Twitterze o nowej mięsnej inwestycji, już stricte polskiej.