Kilka dni temu Sławomir Majman, prezes PAIIZ, zelektryzował na Twitterze wiadomością „Chińska inwestycja w lubuskiem: firma Habei przejmuje ubojnię i zakłady mięsne. Cel — eksport”. Wiemy więcej.
Razy 10
— Inwestujemy wspólnie z Merry Trading, firmą należącą do prowincji Hebei. Kosztami dzielimy się po połowie. Podpisaliśmy list intencyjny dotyczący zakupu zakładów mięsnych położonych 50 km od Zielonej Góry. W maju podpiszemy ostateczną umowę. Odpowiedniej spółki szukaliśmy przez dwa lata — mówi Canh Nguyen, prezes zarejestrowanej w Niemczech spółki Habei.
Z informacji „PB” wynika, że chodzi o niewielkie zakłady mięsne, które zatrudniają kilkanaście osób.
— Zakład ma 1,5 ha działki, ale tylko 800 mkw. hali. Zbudujemy dwie hale, 2 tys. mkw. W trzy lata chcemy zwiększyć obroty z 2 mln do 20 mln EUR i zatrudniać 30-40 osób. Zainwestujemy 2 mln EUR — mówi Canh Nguyen.
Zakłady zmienią profil: będą produkować mięso do chińskich dań, np. kaczkę po chińsku. Produkcja ma trafiać do chińskich restauracji w Europie, a 60-70 proc. — do Chin.
— Polska żywność ma wysoką jakość i takich produktów potrzeba w Chinach — uważa Canh Nguyen. Habei działa w Niemczech od 9 lat i prezes spółki ma niemieckie obywatelstwo. Początkowo firma zajmowała się importem i eksportem produktów dla chińskich restauracji. Niedawno zaczęła też produkować.
— Mamy zakład w Brandenburgii 60 km od granicy z Polską. To 80 tys. mkw. powierzchni, 10 pracowników, 2 mln EUR obrotów. Ze względu na wysokie koszty zamierzamy go zamknąć i produkować tylko w Polsce — mówi Canh Nguyen.
Dla firm i ludzi
Ale plany Habei na Polskę są dużo szersze.
— Najpierw stworzymy portal, na którym będą informacje dla chińskich firm zainteresowanych inwestycjami. Głównie będzie się koncentrował na sektorze rolno- -spożywczym — twierdzi prezes Habei. O ile to oferta skierowana do biznesu, to kolejna ucieszy klientów indywidualnych.
— Otworzymy w Warszawie Polsko-Chińskie Centrum Handlowe — supermarket z azjatycką żywnością i wystawę chińskich produktów połączoną z warsztatami kulinarnymi czy gotowaniem na żywo. Decyzja o lokalizacji P centrum zapadnie w kwietniu — mówi Canh Nguyen.
Jego zdaniem, w Warszawie nie ma sklepu z azjatycką żywnością z prawdziwego zdarzenia, pod takim szyldem sprzedawane są towary produkowane np. w Czechach czy Rumunii, a ceny są dwukrotnie wyższe niż w Niemczech. Habei obiecuje wysoką jakość i produkty z certyfikatami UE, a ceny niższe na Zachodzie. Supermarket ma mieć 800 mkw. powierzchni. Przy tym projekcie Habei będzie współpracował z władzami prowincji Hebei i PAIIZ. — Strona internetowa oraz centrum handlowe to 4-5 mln EUR inwestycji — szacuje prezes Habei.
Rządowe wsparcie
Na inwestycje w Polsce spółka otrzyma kredyt z Bank of China.
— W ramach programu 16+1, który ma zachęcać chińskie firmy do inwestycji w Europie Środkowej i Wschodniej, działa fundusz kapitałowy i linia kredytowa wartości 10 mld USD. Zachęcamy chińskie firmy do inwestycji w polski sektor spożywczy i należy oczekiwać kolejnych, w tym z prowincji Hebei — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.
Prowincji Hebei będzie w Polsce więcej. PAIIZ zorganizuje forum inwestycyjne, a w kwietniu podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wicedyrektor generalny Biura ds. Rolnych Prowincji Hebei będzie jednym z prelegentów.