Agencje idą na giełdę

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 21-01-2008, 00:00

Agencja reklamowa Martis

Firmy reklamowe i PR w ofercie publicznej

Agencja reklamowa Martis

wybiera się na główny

warszawski parkiet,

a PR-owa Liberty Group już

jest na New Connect. Po co?

Po pieniądze i prestiż.

Koniec minionego i początek tego roku przejdą do historii Giełdy Papierów Wartościowych (GPW). Na New Connect zadebiutowała pierwsza agencja PR, a jeszcze w pierwszym półroczu 2008 na głównym parkiecie pojawi się agencja reklamowa.

— O wejściu na giełdę myśleliśmy już w 1997 r., kiedy zakładaliśmy spółkę akcyjną. Potem nadszedł jednak kryzys i dla giełdy, i dla naszej branży, co przystopowało te plany na całą dekadę — opowiada Arkadiusz Artemjew, prezes agencji Martis.

Strategia firmy zakłada budowę grupy kapitałowej, oferującej obsługę reklamową w zakresie budowy wizerunku i komunikacji marki. Na parkiet będzie ją wprowadzała jej spółka zależna, specjalizująca się w obsłu- dze PR.

— Przygotowujemy agencję do kontaktów z mediami i inwestorami. Szkolimy jej pracowników z wiedzy o rynku kapitałowym — tłumaczy Dariusz Jarosz, prezes Martis Consulting.

Martis, z obrotami wynoszącymi 11 mln zł w 2006 r., będzie pierwszą agencją reklamową full service z całkowicie polskim kapitałem, która pojawi się na GPW. Z rynku chce zgarnąć kilkanaście milionów złotych na rozwój i przejęcia innych podmiotów. Jak na to reaguje branża?

Dobry start

— Z punktu widzenia agencji PR i reklamowych wejście na giełdę jest dobrym rozwiązaniem. Mogą na tym zarobić o wiele więcej, niż gdyby zostały przejęte przez zachodni koncern reklamowy. Im więcej agencji reklamowych jest mocniejszych finansowo, tym lepiej. Z drugiej strony, inwestycje w takie firmy mogą być ryzykowne. Po pierwsze dlatego że są to firmy o relatywnie niskiej rentowności. Po drugie — wystarczy, że odejdą z nich ich szefowie lub inni kluczowi pracownicy i wtedy wszystko może się zawalić — komentuje Paweł Kastory, prezes Stowarzyszenia Agencji Reklamowych.

Liberty Group pojawiła się na New Connect pod koniec listopada 2007 r. Już na otwarciu jej akcje wzrosły o 100 proc., osiągając 2,40 zł za jedną, co należy uznać za sukces.

— Zdecydowaliśmy się wejść na New Connect w wyniku obserwacji rynku. Przewidujemy, że lata 2008-09 będą okresem konsolidacji w polskiej branży PR, czyli stanie się to, co na Zachodzie zaszło 8-10 lat temu — mówi Robert Niczewski, prezes Liberty Group.

Jeszcze w tym roku firma, która dotąd specjalizowała się w komunikacji korporacyjnej, chce przejąć jedną z większych agencji PR.

— Zamierzamy poszerzyć nasze portfolio o PR wewnętrzny, sponsoring, eventy itp. Planujemy też zatrudnienie nowych pracowników i rozbudowę działu relacji inwestorskich. W 1,5 roku chcielibyśmy zostać jedną z pięciu największych agencji PR w Polsce — zdradza Robert Niczewski.

Problem w tym, że w rankingu branżowym Liberty Group, z rocznymi przychodami około 2,3 mln zł, plasuje się daleko. Prognozy na kolejne lata też nie rzucają na kolana. Biznesowe plany związane z rozwojem firmy, a nawet z wejściem na GPW w 2009 r., prezes Niczewski łączy z działaniem funduszu Capital Partners, do którego należy 35 proc. akcji spółki, i z przejęciami.

— Dzięki obecności na New Connect uwiarygodniliśmy się jako firma i uzyskaliśmy wycenę rynkową naszej spółki, co stawia nas w zupełnie innej pozycji podczas negocjacji biznesowych — podkreśla Robert Niczewski.

Obawy i wątpliwości

Optymizmu prezesa Niczewskiego nie podzielają niektórzy przedstawiciele branży PR.

— W innych krajach na giełdy wchodzą zazwyczaj największe międzynarodowe agencje, jak kiedyś brytyjski Shandwick. Dlatego uważam, że w przypadku mniejszych agencji PR nie ma to większego sensu. Na świecie żadna agencja nie zadebiutowała na giełdzie tylko po to, by zebrać pieniądze na przejęcie konkurenta. Agencje PR to firmy, w których największą wartość stanowi kapitał ludzki, a nie urządzenia czy sieć sprzedaży — uważa Ryszard Solski, dyrektor generalny Sigma International.

Wtóruje mu Paweł Trochimiuk, prezes Związku Firm Public Relations.

— Przyszli inwestorzy zagraniczni, patrząc na nas poprzez spółki notowane na rynku publicznym, mogą pomyśleć, że agencje PR w Polsce są takie jak ich reprezentacja na giełdzie. Takie debiuty giełdowe mogą zniekształcić obraz naszego rynku — uważa prezes.

Kto będzie miał rację? Czas pokaże.

Marcin Zawiśliński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu