Z akcjami jest jak z żeglowaniem na otwartym morzu: czasem trochę buja, ale żegluje się dalej — powiedział Konrad Łapiński, zarządzający funduszem Total FIZ na III Fund Forum Analiz Online, którego patronem medialnym jest „Puls Biznesu”. Zdaniem specjalisty, idea inwestowania w obligacje rządowe stała się obecnie zbyt chwiejna. Historia pokazała bowiem, że nie są to już bezpieczne instrumenty.
— Obligacje w obecnych warunkach oferują stabilną, bezpieczną stratę. Realne stopy zwrotu z długu państw darzonych największym zaufaniem, takich jak USA, Niemcy, czy Francja są ujemne. Historia pokazała, że dany kraj nie zawsze jest wypłacalny, co potwierdziły problemy finansowe Rosji w 1998 r., Argentyny w 2001 r., czy niedawne tarapaty finansowe Grecji — tłumaczy Konrad Łpaiński.
Wraz z cyklem obniżek zmieniło się środowisko inwestowania. Oprocentowanie depozytów i lokat spada, co skłania inwestorów do szukania alternatywy. Akcje, które z definicji są instrumentem charakteryzującym się wysoką zmiennością, to według Konrada Łapińskiego obecnie bezpieczniejsze aktywa niż obligacje rządowe.
— Za akcjami stoją prawdziwe przedsiębiorstwa, zdrowe organizacje i ludzie skoncentrowani na pomnażaniu zysków i wypłacaniu dywidend. W długim terminie to właśnie rynek akcji cechuje największa atrakcyjność. Mój dziadek w 1937 r. zainwestował w obligację skarbową, która teraz wisi na ścianie w formie pamiątki. Gdyby wtedy wybrał akcje jednej ze stabilnych spółek, byłyby one warte majątek — mówi Konrad Łapiński.
Obligacje w obecnych warunkach oferują stabilną, bezpieczną stratę.
Środowisko niskich stóp procentowych zawsze zwiastowało hossę indeksu S&P500.Obecnie również mamy do czynienia z niskimi stopami procentowymi w USA, strefie euro i Polsce.
— Na rynku jest tanio, indeksy zwyżkują, a wciąż widoczna niepewność inwestorów to świetna okazja do zakupów. W ciągu najbliższych dwóch lat to właśnie akcje dadzą najwyższe zyski. Warto wybierać duże stabilne spółki, które regularnie dzielą się zyskiem z akcjonariuszami i udowodniły, że potrafią przetrwać niejedną zawieruchę. Obligacje potraktowałbym jedynie jako element dostarczający płynności — radzi Konrad Łapiński.