W tym roku kurs Echa zyskał 85 proc., a WIG 44 proc. Tylko w grudniu akcje Echa podrożały o 11 proc., niemal dwukrotnie więcej niż główne indeksy. Ten trend się utrzyma.
Kielecka spółka za stajni Michała Sołowowa nie wypłaca dywidend i unika odniesienia się do zasad ładu korporacyjnego, a mimo to należy do ulubieńców funduszy emerytalnych. Zjawisko to nie dziwi, jeżeli przyjrzymy się systematycznemu strumieniowi gotówki, która zasila kasę Echa oraz całkowitemu brakowi alternatywy na GPW dla chętnych do czerpania zysków z polskiego rynku nieruchomości. Dlatego duzi inwestorzy będą nadal kupować papiery dewelopera. Nie zniechęci ich raczej fakt, że obecna wartość giełdowa jest już blisko najbardziej optymistycznych wycen analityków (około 70 zł) i zaledwie 8 proc. niżej od historycznego maksimum (71,2 zł z 1 września 2003).
Słabością Echa jest niska płynność akcji, będąca ubocznym efektem popytu ze strony dużych graczy. W rękach drobnych akcjonariuszy pozostają papiery warte około 250 mln zł, a średni obrót na sesję w tym roku wynosi 0,8 mln zł. Główny udziałowiec lubi zmieniać swoje zaangażowanie w giełdowe podmioty (przykłady Mitexu i Cersanitu), ale bardziej prawdopodobne jest, że wzrost płynności przyniesie emisja akcji. Na razie nikt o niej nie mówi, ale dynamicznie rozwijający się deweloper będzie potrzebował środków na ekspansję. Tymczasem skala zadłużenia spółki rośnie. Po III kwartale dług długoterminowy stanowił 183 proc. kapitałów własnych (trzy miesiące wcześniej 160 proc.), do czego przyczyniło się wzmocnienie euro. W tej walucie zaciągnięto około połowy długu Echa. Zapłacone w tym okresie odsetki (4,2 mln zł) nie budzą obaw o płynność przedsiębiorstwa. Ewentualna emisja byłaby dobrze przyjęta przez rynek. Spółki „real estate” wycenia się z reguły poprzez wartość aktywów netto, wobec której dyskonto determinowane jest właśnie skalą zadłużenia.
Ponad połowę przychodów Echo czerpie z wynajmu powierzchni handlowej i biurowej, a ta stale rośnie. Otwarte ostatnio centrum handlowe w Szczecinie zostało wynajęte na pniu. W ciągu czterech lat powierzchnia pod wynajem może wzrosnąć o 40 proc. Echo ma też wyjątkowy talent do wyszukiwania tanich gruntów. Projekt S, w którym deweloper ma 50 proc. udziałów, za 1 mln zł (spekulacje prasowe) przejął zajmowany przez działkowiczów teren na warszawskim Grochowie. Według specjalistów, wartość rynkowa tego terenu to kilkadziesiąt milionów dolarów. Wycena Echa nie uwzględnia tego wydarzenia. I dobrze. Handel gruntami jest ostatnio na celowniku prezydenta Lecha Kaczyńskiego (wstrzymał dalsze pozwolenia na budowę megainwestycji Marina Mokotów), a warszawscy radni już wcześniej zarzucali Echu kontrowersyjne przejmowanie gruntów (opinie jeszcze z 1998 r.).
Stopy procentowe w przyszłym roku będą nadal spadać, a wraz z nimi tzw. stopa kapitalizacji, uwzględniana przy wycenie nieruchomości. To jeszcze jeden powód, by twierdzić, że udany dla kursu Echa kończący się rok nie jest jednorazowym zjawiskiem. W 2004 r. inwestycja w akcje dewelopera także pobije główne indeksy GPW.