Akcje Nokii szukają dna

MGA
opublikowano: 25-04-2012, 00:00

Legenda telekomunikacji jest w coraz bardziej krytycznej sytuacji. Według Fitcha stała się już firmą śmieciową.

Drastyczny krok ze strony agencji to odpowiedź na fatalne wyniki fińskiego giganta za pierwszy kwartał tego roku. Strata operacyjna Nokii sięgnęła aż 1,34 mld EUR, wobec 319 mln EUR prognozowanych przez analityków. To wszystko przy spadających przychodach, które są na poziomie najniższym od 2004 r. Mimo że Nokia tłumaczyła fatalne wyniki wydarzeniami jednorazowymi (koszty nieudanego mariażu biznesowego z niemieckiem Siemensem wyceniła w pierwszy kwartale na ponad 900 mln EUR), to w oczach inwestorów straciła zaufanie. Od momentu publikacji wyników w ubiegłym tygodniu trwa paniczna wyprzedaż akcji producenta telefonów. Decyzja Fitch o obniżeniu ratingu kredytowego do poziomu śmieciowego tylko pogłębiła spadki. Akcje są najtańsze od 15 lat, a od historycznych maksimów z 2007 r. straciły już ponad 90 proc. Dodatkowo agencja jest wobec firmy bezlitosna i nie daje jej szans na szybkie wyjście z kryzysu.

— Jeśli Nokia chce uniknąć dalszego obniżania ratingu, to musi wykazać znaczącą poprawę w 2013 r. Uwzględniając obecną sytuację rynkową, nie widzimy szans, by mogła osiągnąć ten cel w ciągu najbliższych 18 miesięcy — twierdzi Owen Fenton, analityk Fitcha.

Przyczyna problemów Nokii jest od dawna znana. Jeszcze kilka lat temu Finowie kontrolowali połowę globalnego rynku telefonów komórkowych. Przespali jednak pojawienie się na rynku nowej generacji aparatów: smartfonów. Przez to koncern, który przez kilkanaście lat uchodził za wzór innowacyjności, obudził się pewnego dnia ze statusem technologicznego dinozaura. I grozi mu to, co spotkało dinozaury: wyginięcie. W ubiegłym roku wydawało się, że Nokia znalazła sposób, by wyjść na prostą. Szansą na to miała być bliska współpraca z Microsoftem. Dzieckiem tego związku są smartfony serii Lumia, które na pokładzie nie mają już fińskiego systemu Symbian, ale Windows Phone. Niestety na razie te modele nie sprzedają się za dobrze (w pierwszym kwartale tego roku nabywców znalazło 2 mln sztuk), a dodatkowo pogrążają je informacje o problemach z błędami w oprogramowaniu. Mimo to przedstawiciele Nokii zachowują optymizm. Timo Ihamuotila, wiceprezes ds. finansów firmy, twierdzi, że zarząd podejmuje działania, które pozwolą wrócić na ścieżkę wzrostu i sukcesów.

— Będziemy kontynuowali kroki zmierzające do obniżenia kosztów, zwiększenia płynności i utrzymania silnej pozycji finansowej — podkreśla wiceprezes.

— Od kilku lat mówi się, że Nokii jest potrzebny solidny wstrząs, który spowoduje poważne zmiany w firmie. Może właśnie go obserwujemy — uważa Paweł Olszynka, analityk rynku telekomunikacyjnego w firmie PMR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy