Akcje spółek IT są coraz ryzykowniejsze

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-02-25 00:00

Akcje spółek IT są coraz ryzykowniejsze

Informatyka na parkiecie

Gorączka Internetu, jaka przyszła do nas zza oceanu, nie tylko wzmocniła krajowe podmioty działające na sieciowym rynku, ale równocześnie pozwoliła całej giełdzie zdobywać kolejne szczyty.

Jak łatwo wnioskować, dzięki ogromnemu popytowi na akcje polskich spółek teleinformatycznych są one od początku roku najbardziej dochodowymi inwestycjami na warszawskim parkiecie. Mimo bardzo wysokich cen, analitycy nadal polecają spółki IT jako prawie pewne źródło zysku.

Ciaśniej w czołówce

Największym krajowym operatorem internetowym nadal pozostaje pionier tego sektora rynku — nowosądecki Optimus. Zawiaduje on bardzo znanym i popularnym portalem internetowym Onet. Z ostatnich badań wynika, że liczba odwiedzin jego stron w ciągu jednego miesiąca oscyluje na poziomie powyżej jednego miliona i stale rośnie. W kategorii ulubionych portali produkt Optimusa dzierży niekwestionowaną palmę pierwszeństwa i wskazuje na niego około 45 proc. internautów.

Po piętach Optimusowi depcze gdyński Prokom, który przejmując Wirtualną Polskę i The Polished Group, szybko znalazł się w czołówce rodzimych operatorów Internetu. Za szczególnie wartościowe należy ocenić nabycie większościowych udziałów w Wirtualnej Polsce, która jest właścicielem drugiego pod względem popularności (25 proc. internautów przyznaje się do korzystania z serwisu WP) portalu o tej samej nazwie. Pod względem zawartości oraz liczby odwiedzin jest on porównywalny z Onetem. Obie spółki, zarówno Prokom jak i Optimus, oferują użytkownikom globalnej sieci darmowy dostęp do Internetu i bezpłatne konta poczty elektronicznej. Za plecami czołowej dwójki czai się już ComArch, który przed kilkoma dniami uruchomił wspólnie z operatorem radiowym RMF FM, po miesięcznej zwłoce, nowy portal pod nazwą Interia.

Krakowski integrator zamierza w krótkim czasie zdobyć wiodącą pozycję na rynku operatorskim.

Sieciowe usługi

Pozostałe spółki nie mają aż tak wygórowanych ambicji, albo też zamierzają się skupić na nieco innej działalności w sieci. Wiele z nich, jak przykładowo Softbank czy ComputerLand, nie chce zostać zwykłym providerem, koncentrując się bardziej na usługach związanych z handlem elektronicznym. W ich polu zainteresowań znajdują się przede wszystkim podmioty gospodarcze i to właśnie do obsługi takich klientów przygotowywane są systemy typu business to business.

Okazałe wyniki

Minione dwanaście miesięcy spółki high- -tech bez wątpienia mogą zaliczyć do bardzo udanych. Zgodnie z oczekiwaniami, zaprezentowane przez nie wyniki finansowe w większości przypadków okazały się więcej niż dobre. W kilku przypadkach doprowadziło to nawet do konieczności podwyższenia wcześniejszych prognoz. Co prawda przychody z tytułu, jak się okazało przereklamowanego, problemu roku 2000 były o wiele niższe od oczekiwań, niemniej wszyscy potentaci rynku, z wyjątkiem Optimusa, odnotowali spory wzrost dynamiki sprzedaży i zysku netto. Ponownie, tak jak i w kilku poprzednich kwartałach, najlepszą pod tym względem spółką okazał się ComArch, w przypadku którego wartość przychodów wzrosła o 121 proc. W ubiegłym roku krakowska firma zarobiła na czysto 14,2 mln zł, co w porównaniu z rokiem poprzednim oznacza wzrost o 86,8 proc. Bardzo mile zaskoczył też rynek ComputerLand, gdy okazało się, że jednak zrealizował zeszłoroczną prognozę zysku netto. Po pierwszym półroczu 1999 mało kto dawał wiarę zapewnieniom zarządu spółki, sugerującego, że w drugiej połowie roku sytuacja zdecydowanie się odmieni. Na tym tle bardzo słabo wypadł Optimus. Przychody nowosądeckiego operatora Internetu i producenta komputerów zwiększyły się co prawda o 6,5 proc., ale zysk netto spadł aż o 91,7 proc. Jest to jednak przede wszystkim wynikiem ponad przeciętnie wysokich przychodów finansowych, jakie spółka uzyskała ze sprzedaży udziałów w Netii w 1998 roku. Zawyżyły one wyniki finansowe spółki i dlatego w zeszłym roku zysk netto odbiegał znacznie od tego z roku poprzedniego. Jednak mimo wszystko, zysk wysokości 2,2 mln zł zupełnie nie przystaje do rozmiarów i możliwości spółki.

W gronie spółek, które ogłosiły plany internetowe, a nie są zaliczane do sektora IT, bardzo dobrze wypadła Agora, notując około 25-proc. wzrost.

Wciąż hossa

Od wielu już sesji zarówno giełdowi inwestorzy jak i analitycy zastanawiają się, jak długo potrwa jeszcze hossa na papierach spółek teleinformatycznych i tych spoza branży, ale deklarujących działalność w Internecie. Pytanie jest o tyle uzasadnione, iż ewentualna korekta może być naprawdę głęboka i bolesna dla tych, co nie zdążą się w porę pozbyć gorących papierów. Przy obecnym stanie rynku naprawdę trudno jest prorokować, jak kursy będą się zachowywały w ciągu najbliższych sesji. Żaden analityk nie jest w stanie przewidzieć, kiedy może nastąpić przesilenie. Ocena perspektyw rynku i tym samym obowiązujących na nim trendów jest tym trudniejsza, iż obecnie w większości przypadków mamy do czynienia z często irracjonalnym zachowaniem graczy, którzy nie zwracając uwagi chociażby na czynniki fundamentalne chcą za wszelką cenę nadążyć za modą. Gubi się gdzieś w tym wszystkim logika, która, gdy się spojrzy na rodzime spółki i ich potencjał, mimo sprzyjających prognoz, wskazuje na zbyt już wygórowane ceny i skłania do rozwagi.

W przypadku spółek internetowych bardzo trudno oszacować ich wartość. Istnieją bowiem rozbieżne metody wyceny, które podają różne wartości pieniężne, jakie przypadają na pojedynczego użytkownika sieci. Kwestią sporną jest to, czy każdego klienta operatora wyceniać na 1000, 2000 czy jeszcze więcej dolarów. Przy przyjęciu każdej z tych wartości zmieniać się będzie wartość firm internetowych. Na pewno obecnie wartość udziałów internetowych przewyższa pozostałą działalność spó- łek informatycznych, co znajduje uzasadnienie w cenach.

Analitycy i doradcy inwestycyjni są ostrożni w wydawaniu rekomendacji dla papierów firm teleinformatycznych. Szczególnie jeśli chodzi o zalecenia kupna. Zdaniem większości z nich, kupno akcji przy obecnych poziomach cenowych jest już niezwykle ryzykowne, chociaż nie brakuje optymistów, którzy wyceniają przykładowo Optimusa na 400 zł za akcję. W mediach już od kilku tygodni publikowane są rekomendacje sugerujące sprzedaż papierów, a w najlepszym wypadku zachowanie na nich neutralnej pozycji. Jak pokazał przebieg giełdowych sesji, teoria jednak całkowicie rozminęła się z realiami rynku. Czy można jednak oczekiwać, że i teraz będzie podobnie?

Abstrahując od Internetu, który jest równie nieprzewidywalny jak giełdowy parkiet, można jednak śmiało stwierdzić, że obecny rok powinien być dla spółek komputerowych równie udany jak poprzedni. Szczególne nadzieje wiązać należy z dużymi i drogimi kontraktami dla banków, które ze względu na Y2K zostały przesunięte na ten rok. Dlatego też należy z uwagą przyglądać się przede wszystkim przedsiębiorstwom, które specjalizują się w obsłudze informatycznej sektora bankowego.

Tadeusz Stasiuk

HOSSA TRWA: Portale internetowe Onet i Wirtualną Polskę odwiedza każdego miesiąca ponad dwa miliony klientów. Trwa nie tylko moda na Internet, ale i hossa na akcje spółek na giełdzie z branży teleinformatycznej.