Akcjonariusze mogą liczyć na sporą premię

Beata Tomaszkiewicz
05-11-2004, 00:00

Zarząd Banku BPH chce oddać akcjonariuszom 75 proc. zysku. O zwiększeniu dywidendy mówi też ING BSK. Oba banki mają co dzielić.

Wyniki Banku BPH i ING BSK potwierdziły, że po dwóch latach załamania ten rok będzie rekordowo dobry dla sektora. Grupa Banku BPH, czwartego na rynku pod względem funduszy własnych, zarobiła netto po trzech kwartałach 589,4 mln zł, czyli o 117 proc. więcej niż rok temu. Wszystko wskazuje na to, że będzie to trzeci wynik na rynku po PKO BP i Pekao SA, które zdaniem analityków wykażą zysk przekraczający 1 mld zł.

Wypłata gwarantowana

Bank BPH zarabia głównie na działalności podstawowej. Odnotował 17-proc. wzrost kredytów, do 27,7 mld zł, co jest zasługą rozwoju działalności na rynku hipotecznym, a także w sektorze małych i średnich firm. Udało mu się nie utracić depozytów, a nawet zaliczyć 4-proc. wzrost — do 30,9 mld zł. Dzięki temu wzrost wyniku na działalności bankowej wyniósł 10 proc., do 2,1 mld zł. Bankowi udało się znacząco poprawić wskaźniki efektywności. Wskaźnik kosztów do dochodów obniżył się o ponad 9 proc., do 55,1 proc., a zwrot z kapitałów wzrósł o ponad 7 proc., do 14,4 proc. Pomimo dużego wzrostu spółka zachowuje współczynnik wypłacalności na wysokim poziomie — niemal 14 proc.

— Myślę więc, że będziemy mogli zachować ubiegłoroczną politykę dywidendy, kiedy to akcjonariuszom wypłaciliśmy 75 proc. z zysku. Ale ostateczną decyzję podejmą właściciele — oświadczył Józef Wancer, prezes Banku BPH.

ING się zastanawia

O zmianie polityki dywidendy myśli natomiast ING BSK. Do tej pory, przez 10 lat, spółka wypłacała akcjonariuszom 20 proc. zysku.

— Sądzę, że przyszedł czas zaproponować akcjonariuszom zmianę wysokości wypłacanej dywidendy, choć oczywiście ostateczną decyzję podejmą właściciele — mówi Brunon Bartkiewicz, prezes ING BSK.

Współczynnik wypłacalności spółki wynosi 15,3 proc., co oznacza, że bank nie wykorzystuje w pełni kapitału. Ale po trzech kwartałach grupa ING BSK zarobiła netto 226 mln zł, gdy rok temu 36,2 mln zł. Zysk pochodzi z rozwoju działalności podstawowej. Jednak dopiero teraz bank chce powrócić do walki o rynek kredytowy, co ma być dopiero widoczne w rezultatach przyszłego kwartału.

— Chciałbym, by ING BSK osiągnął 10-proc. udział w rynku, może dzięki fuzjom. Na razie jednak musimy dążyć do osiągnięcia tego celu przez rozwój organiczny — mówi Brunon Bartkiewicz.

Nie chce natomiast ujawnić, w jaki sposób ING zamierza obniżyć w tym roku udział w banku do 75 proc. (wymaga tego nadzór bankowy). Twierdzi, że szczegóły będą znane w tym miesiącu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Akcjonariusze mogą liczyć na sporą premię