Akcyza broni Unii przed firmami z Polski

Agnieszka Janas
02-02-2005, 00:00

Polskie perfumy mogą być przebojem eksportowym. Pod warunkiem, że pojadą za wschodnią granicę.

Sławomir Piotrowski, właściciel Bi-es Cosmetic, spółki z Kamienia Dużego koło Iławy, nie obawia się handlu z Rosją. Co więcej, uważa, że wyobrażenia o niebezpieczeństwach transportu towarów na Wschód i trudnej do ułożenia na normalnych warunkach współpracy z przedsiębiorcami rosyjskimi są nieuzasadnione i przesadzone.

— W każdym kraju zdarza się, że przedsiębiorca traci współpracując z nieodpowiednimi osobami. W Rosji po prostu zorientuje się, że nie dostanie pieniędzy i już. W Niemczech usłyszy, że nie dostanie pieniędzy, bo towar był złej jakości czy przestał cieszyć się popularnością. Efekt jest taki sam — wyjaśnia Sławomir Piotrowski.

Karawana z pachnidłami

Handel kosmetykami na Wschodzie rozpoczął w 1998 r. od dostarczania zapachów na Litwę. Potem doszły do tego: Łotwa, Estonia, Białoruś i Ukraina, a w 2001 r. zdecydował się wejść na rynek rosyjski.

— To był bardzo dobry moment. Teraz jest znacznie trudniej zaczynać, bo cały świat chce handlować z tym państwem — ocenia Sławomir Piotrowski.

Pomysłem prezesa na zminimalizowanie ewentualnych strat i ochronienie transportu przed zorganizowanymi napadami jest wysyłanie do Rosji półproduktów, z których dopiero na miejscu w fabryce Bi-es Rosja na obrzeżach Moskwy produkowane są perfumy, dezodoranty, wody toaletowe. Jednak, aby mieć większy wpływ na jakość wyrobów i dystrybucję, Sławomir Piotrowski planuje, że w tym roku zaangażuje się kapitałowo w podmoskiewski zakład.

— Rosja to nasz najważniejszy rynek zbytu, eksportujemy tam połowę naszej produkcji. W Polsce zapachy rozprowadzamy w znanych sieciach, np. w Rossmannie, i małych sklepach perfumeryjnych — wylicza prezes Bi-es Cosmetic.

Firma stale się rozwija. Wymiernym dowodem rynkowego sukcesu jest rozbudowywana właśnie fabryka w Kamieniu Dużym.

— Od 1996 r., czyli od chwili rozpoczęcia działalności w tej branży, zainwestowaliśmy w budowę przedsiębiorstwa około 25 mln zł. Jesteśmy największym pracodawcą w Iławie — zatrudniamy 180 osób, w tym 140 na miejscu. Gdy w maju zakończymy budowę zakładu jego moc produkcyjna wzrośnie trzykrotnie, a zatrudnienie o blisko 30 proc. — opowiada Sławomir Piotrowski.

Skuteczna bariera

Firma sprzedaje swoje wyroby do 14 krajów Europy. Zdaniem właściciela, mogłaby bardziej zaangażować się w sprzedaż na ternie UE, ale na przeszkodzie stoją przepisy.

— Gdy sprzedaję towary akcyzowe do krajów Unii, wpłacam na granicy kaucję na poczet podatku. Takiego podatku na wyroby perfumeryjne nie ma nigdzie poza Polską, dostaję więc zwrot, ale dopiero po 30-90 dniach. Oznacza to dla mnie zamrożenie kapitału obrotowego. Jeśli eksportuję do Rosji lub poza kraje UE — to po prostu wysyłam towar bez żadnych kaucji. W ten sposób Polska skutecznie broni rynki wspólnoty przed polskimi firmami — podsumowuje prezes Bi-es Cosmetic.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Akcyza broni Unii przed firmami z Polski