Dziś minister skarbu zdecyduje o prywatyzacji Polskich Hut Stali. I wszystko wskazuje na to, że wróci do rozmów z dwoma partnerami. To oznacza, że wybór szybko nie zapadnie.
Mniej więcej od połowy lat 90. polskie rządy próbują sprywatyzować hutnictwo. Dotychczas prowadzono już negocjacje z wieloma inwestorami i tuż przez podpisaniem umów okazywało się, że potencjalni partnerzy już nie są zainteresowani. Najpierw huty miały być prywatyzowane oddzielnie, potem zaczęto je konsolidować. Czy to pomoże prywatyzacji?
Zobaczymy. W prywatyzacji Polskich Hut Stali uczestniczą amerykański US Steel i LNM Holdings, zarejestrowany na Antylach Holenderskich. Obie firmy są zdeterminowane, by wejść do katowickiego koncernu. I od miesięcy resort skarbu usilnie stara się, by je do tego zniechęcić. Najpierw co najmniej pięciokrotnie zespół ds. prywatyzacji PHS zmieniał termin wyboru jednego partnera. W końcu w ubiegły czwartek rekomendował ministrowi wybór LNM. Jednak Piotr Czyżewski ponad tydzień zastanawiał się i wiele wskazuje na to, że dziś się zdecyduje powrócić do rozmów z dwoma partnerami.
Trudno mu wybrać jednego, ponieważ wskazując USS może narazić się Unii, wybierając LNM — Amerykanom.
— Wskazanie na dwóch oznacza dalsze rozmowy i dopuszczenie inwestorów do negocjacji pakietu socjalnego ze związkami zawodowymi. Ten inwestor, który zaproponuje lepsze warunki pracownikom, znacznie zwiększy swoje szanse na zwycięstwo — uważa jeden z przedstawicieli sektora.
Minister pozbędzie się problemu, bo inwestora wybiorą związkowcy. Jednak coraz częściej pojawiają się informacje o powrocie do koncepcji prywatyzacji poprzez konwersję długów państwowych wierzycieli PHS na akcje koncernu. By jednak program był realny, konieczne jest dokapitalizowanie firmy około 1 mld zł. I tu pojawia się rola dla inwestora. Ten pomysł prywatyzacji byłby korzystniejszy dla PHS, wierzycieli i inwestora. Jednak zbyt późno już, by decydować się na jego realizację — PHS mógłby nie doczekać.