W świątecznej homilii papież zachęcił do refleksji, czy ziemskie życie trwające kilkaset lat byłoby czymś dobrym — przypominałoby długi wyrok.
Gdybyśmy żyli na przykład te 600 lat, to jaki byłby wiek emerytalny? 65 czy 565? Ile wynosiłyby wtedy składki?
Oto marzenie wszelkiego lewactwa — przejść na emeryturę w wieku 65 lat i potem 500 na garnuszku państwa.
Ale żeby przyszły 300-latek był w kondycji obecnego, powiedzmy, 55-latka, bo inaczej przedłużanie nie ma sensu.
Gdyby ludzie nie umierali, dawno doszłoby do przeludnienia. Nasza planeta i tak już prawie nie wyrabia.
Ja chciałbym tylko doczekać olimpiady w Polsce w roku 2096 i przejechać się wtedy trzecią linią metra w Warszawie.