Alstom strzela,ale na razie nie trafia

Energetyka to ciężki kawałek chleba. Przetarg na blok w Kozienicach jest pełen raf, a z Włocławka Francuzi już odpadli

Pogłoski o tym, że francuski Alstom wywiesi białą flagę po przegranej w przetargach na budowę bloków energetycznych w Opolu i Stalowej Woli, okazały się mocno przesadzone. A konkurenci mieli nadzieję... Tymczasem światowy koncern, specjalizujący się w budownictwie energetycznym i infrastrukturze kolejowej, traktuje porażki jak naukę i niezrażony pracuje przy kolejnych przetargach. Na razie napotyka jednak rafy.

Kozienice są trudne…

Pierwsza rafa — w Kozienicach. Enea zamierza tam postawić blok węglowy o mocy 900-1000 MW. Złożenie ostatecznych ofert w przetargu przewidziano na 25 kwietnia. W grze są trzy konsorcja: Alstom-PBG, Hitachi — Polimex-Mostostal oraz chińskie CNEEC/ COVEC. Nie jest jednak pewne, czy Alstom-PBG złoży ofertę.

— Pracujemy z partnerem nad przygotowaniem oferty. Musimy jednak brać pod uwagę niedawny wyrok sądu w Łodzi dotyczący przetargu na Opole — przypomina Jakub Radulski, prezes Alstomu Polska. Chodzi o wyrok, który ostatecznie przesądził o tym, że oferta Alstomu na Opole, choć najkorzystniejsza cenowo, została odrzucona ze względów formalnych. Sąd (a wcześniej Krajowa Izba Odwoławcza, do której odwoływał się Alstom) uznał, że odwołanie jest nieskuteczne, bo do przetargu przystąpiło konsorcjum, w skład którego weszła spółka Alstom Power Systems, a w wyniku przekształceń zastąpiła ją potem Alstom Boiler Deutschland. Od tej decyzji Alstom nie może się już odwołać.

— Dokładnie temu samemu problemowi prawnemu musimy stawić czoła w przetargu na Kozienice. Pracujemy właśnie nad rozwiązaniem. Uważam, że stanowisko sądu nie jest dobrą wiadomością dla podmiotów uczestniczących w procedurach zamówień publicznych. Według przyjętej przez sąd interpretacji, wymaga się, aby w przetargu trwającym aż 30 miesięcy w międzynarodowym konsorcjum nie zachodziły żadne zmiany prawne. To będzie przecież problem dla wszystkich podmiotów uczestniczących w przetargach — podkreśla Jakub Radulski.

W kozienickim przetargu Alstom jest też na noże z własnym konsorcjantem, czyli PBG, a konkretnie — z Rafako z grupy PBG. Strony są w konflikcie z powodu zrealizowanegojuż bloku w Bełchatowie, należącego do Polskiej Grupy Energetycznej. Alstom ma w stosunku do Rafako roszczenia za opóźnienia przy tej inwestycji (na kwotę 135 mln zł), a do tego dochodzą jeszcze analogiczne roszczenia w Niemczech (na znacznie mniejsze kwoty).

— Staramy się wypracować porozumienie z Rafako — komentuje krótko Jakub Radulski. Wymagający jest też kozienicki klient, który za jedyne kryterium przyjął cenę, stawiając jednocześnie wyśrubowane — zdaniem Alstomu — warunki komercyjne.

— Zarówno my, jak i pozostali konsorcjanci, rozmawiamy z zamawiającym o szczegółach handlowo-technicznych, m.in. o oczekiwaniach dotyczących odpowiedzialności wykonawcy i zakresu ryzyka — tłumaczy Jakub Radulski.

…ale trzeba próbować

Druga rafa — Włocławek. Tu PKN Orlen zamierza zbudować blok gazowy o mocy 450 MW. Alstom nie ma już w grze. — Klient poinformował nas, że nie dostaliśmy się na krótką listę — potwierdza Jakub Radulski.

Ale nie szkodzi, kolejne projekty gazowe przed nami — pociesza się Alstom i zapewnia, że następne strzały będą już celne. Lepiej, żeby były. Polska, w której rozpisane są przetargi na budowę około 11 GW mocy, a w planach są inwestycje w 8 GW, to eldorado dla światowych firm budowlanych.

— W pozostałych krajach Europy w energetyce niewiele się dzieje. A z punktu widzenia naszych globalnych mocy optymalne jest realizowanie naraz maksymalnie trzech projektów wielkości Opola (to dwa bloki o mocy po 900 MW każdy). Mamy podpisane kontrakty w Rybniku (blok 900 MW), w Estonii (dwa bloki po 300 MW) i Malezji (1000 MW) — wylicza Jakub Radulski.

Alstom nie kryje więc apetytu i walczy o kontrakty w Pomorzanach, Bydgoszczy i Połańcu. Podkreśla wagę doświadczenia.

— Mamy wiedzę i doświadczenie, zdobywane latami przy wielu projektach. Blok w Bełchatowie — pierwszy tej skali projekt w Polsce — pomimo problemów technicznych i finansowych na etapie realizacji, działa od września ubiegłego roku, a dodatkowo osiąga parametry wyższe od początkowo przewidzianych — zapewnia Jakub Radulski.

Chętnie też podkreśla lokalny charakter ofert Alstomu.

— W ramach sektora energetycznego w Polsce funkcjonują fabryki w Elblągu (turbin i odlewnia) i we Wrocławiu (generatorów). A posiadanie lokalnej bazy wytwórczej przekłada się na niższe ceny i mniejsze ryzyko, choćby kursowe — podkreśla Jakub Radulski.

60 mld zł Na tyle można szacować wartość planowanych na najbliższe lata inwestycji w energetykę konwencjonalną w Polsce.

OKIEM EKSPERTA

Alstom to nadal poważny oferent

PIOTR ŁUBA

partner w PwC

Alstom to mocny i doświadczony gracz wyspecjalizowany w projektach węglowych. Przewiduję, że nadal będzie poważnym oferentem w przetargach na bloki energetyczne. Faktycznie, mamy teraz wysyp przetargów. Trudno jednak oszacować, jak wiele z nich jest w stanie skutecznie zrealizować jedna firma wykonawcza. Mają przecież podwykonawców, zatem przez moce produkcyjne wykonawcy należy rozumieć jego zdolność do zarządzania licznymi projektami w tym samym czasie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu