Nawet o 30 proc. rosła wartość akcji Alterco po piątkowym komunikacie o umorzeniu procedury upadłościowej. Jednak nie ma się z czego cieszyć. Sąd tak postanowił, bo spółka nie ma za co prowadzić postępowania.
— W kasie i na kontach nie ma pieniędzy na bieżącą działalność, a tym bardziej na inwestycje. Sfinansowania upadłości odmówili najwięksi wierzyciele, a żadnego z niezajętych przez komornika aktywów nie da się szybko upłynnić. Dziwię się, że zarząd złożył wniosek o upadłość tak późno — mówi Lechosław Kochański, zarządca Alterco.
Według jego szacunków, zastane zobowiązania krótkoterminowe spółki wynoszą 184 mln zł. Do tego należy doliczyć 500 tys. zł kosztów bieżącej działalności. Zarząd Alterco, składając wniosek o upadłość, miał obiecany 1 mln zł pożyczki na prowadzenie upadłości od największego akcjonariusza, Stoneshore Consultants. Jednak sąd odebrał Alterco zarząd własny, dlatego na konto spółki trafiło tylko 100 tys. zł. Po uprawomocnieniu się piątkowej decyzji sądu zarząd Alterco wróci do dotychczasowych menedżerów, a spółka już nie będzie chroniona przed wierzycielami.
— Jesteśmy zaskoczeni decyzją sądu, musimy się skonsultować z prawnikami — mówi Zbigniew Zuzelski, wiceprezes Alterco.