Jedynie 42 sesje trwała kariera Belvedere, producenta wódki Sobieski, na warszawskiej giełdzie. Od wczoraj jego notowania zawieszono do odwołania zarówno w Warszawie, jak i w Paryżu. Po tym, jak S&P i Moody’s obniżyli ratingi, w piątek kurs Belvedere pikował na obu rynkach o 30 proc. Od debiutu w Warszawie (21 kwietnia) kurs francuskiego emitenta spadł o 58,7 proc. (do 200 zł). Na szczęście dla rodzimych inwestorów nie kupili oni dużo papierów Belvedere. Całkowity obrót akcjami na GPW wyniósł jedynie 1,1 mln zł (licząc dwustronnie), z czego 29,5 proc. przypadło na piątkową sesję. Przypomnijmy, że Krzysztof Tryliński, szef Belvedere, wyceniał grupę przed debiutem na GPW na 1 mld euro (około 1350 zł za akcję), a wprowadzenie papierów do obrotu w Polsce tłumaczył jako ukłon w stronę krajowych instytucji, które rzekomo chciały kupić walory Belvedere, ale utrudniały im to narzucone limity inwestycyjne na giełdach zagranicznych. Na szczęście dla klientów krajowe TFI i OFE nie zdążyły z zakupami.
Siódmego na świecie producenta wódek i wicelidera tego rynku w Polsce
wpędziła w kłopoty agresywna polityka inwestycyjna. Niepewna sytuacja na
giełdach jesienią zeszłego roku spowodowała, że Orangina Group (kupiła ona od
Belvedere segment napoi bezalkoholowych) oraz spółka V&S (Belvedere kupił od
niej spółkę w USA, płacąc w części własnymi akcjami) skorzystały z opcji
sprzedaży walorów Belvedere. Francuzi byli zmuszeni odkupić łącznie 174,4 tys.
własnych akcji za 27,6 mln euro (średnio 158 euro za jedną). Dodatkowo Belvedere
przeprowadzał buy-back.
W rezultacie okazało się, że Belvedere ma za dużo własnych akcji, by nie
złamać warunków emisji obligacji wartych 375 mln euro (wygasają w 2014 r.). W
rezultacie obligatariusze mogą teraz wezwać spółkę do uzupełnienia kapitałów
własnych w ciągu 60 dni (poprawienie wskaźników), a nawet do wcześniejszej
spłaty długu. To jednak zagroziłoby funkcjonowaniu Belvedere. Choć spółka
pracuje nad sprzedażą zbędnych aktywów (m.in. gruntów), to trudno spodziewać
się, że nastąpi to szybko.
Inwestorów najbardziej może bulwersować brak informacji o problemach
spółki natychmiast po ich wystąpieniu. Belvedere miało za dużo własnych akcji
już na początku października zeszłego roku. Nie udało nam się ustalić, dlaczego
drobni inwestorzy dowiedzieli się o tym dopiero w czwartek po sesji. Irytacji
takim traktowaniem rynku nie kryją również zachodnioeuropejscy maklerzy.
Belvedere albo zlekceważyło graczy, albo słabo kontrolowało własne transakcje.
Tak czy inaczej, Belvedere trudno będzie odzyskać zaufanie rynku. Bez niego
planowana emisja akcji oraz ambitne plany akwizycji i ekspansji międzynarodowej
stoją pod znakiem zapytania.