Na ten raport czeka cały świat finansów. Dziś dowiemy się, jaka była stopa bezrobocia w USA i zmiana zatrudnienia w sektorze prywatnym i pozarolniczym. Dane za grudzień i styczeń zaskoczyły rynek. Dwa miesiące temu prognozy ekonomistów i analityków zakładały, że stopa bezrobocia wyniesie 9 proc. Okazało się, że było 8,6 proc. Podobnie było w raporcie za styczeń.
Rynek spodziewał się, że odsetek osób pozostających bez pracy wzrośnie do 8,7 proc., okazało się, że stopa bezrobocia spadła do 8,3 proc. — najniżej od lutego 2009 r. Podobnego wyniku rynek oczekuje dziś. Miłą niespodziankę sprawiły również dane o zmianie zatrudnienia w USA, publikowane przez Bureau of Labor Statistics. Wyniki z ostatnich dwóch miesięcy były lepsze od prognoz o kilkadziesiąt procent.
Większy apetyt na akcje
Według Jima O’Neilla, ekonomisty banku Goldman Sachs i autora terminu BRIC, kolejny lepszy od oczekiwań raport z rynku pracy wywoła długoterminowe ożywienie na rynku akcji. O’Neill twierdzi, że część inwestorów, którzy traktowali poprzednią falę dobrych danych z USA sceptycznie, po trzecim spadku stopy bezrobocia z kolei uwierzy w faktyczną poprawę kondycji gospodarki Stanów Zjednoczonych.
— Myślę, że po dwóch bardzo dobrych raportach z rynku pracy trzeci otrzymamy w piątek. Po danych wielu graczy zmieni ostrożne podejście do amerykańskich akcji. Kolejny spadek bezrobocia zwiększy prawdopodobieństwo wystąpienia trwałych zwyżek indeksu S&P500, zanim dotrzemy do trudnego dla rynku przełomu wiosny i lata — powiedział telewizji CNBC Jim O’Neill.
— Czy poprawa gospodarki USA jest systematyczna? Myślę, że odpowiedź brzmi „tak”. Sytuacja w gospodarce powinna wywołać rajd indeksów w górę — mówi Bryant Evans, doradca inwestycyjny w firmie Cozad AM.
Stabilne dochody
Dobre dane z rynku pracy sygnalizował raport ADP o zmianie zatrudnienia, opublikowany w środę. Zestawienie opracowywane przez firmę outsourcingową Automatic Data Processing wskazało, że przybyło 216 tys. miejsc pracy (miesiąc wcześniej zanotowano wzrost o 170 tys.). Wynik za luty okazał się lepszy od prognoz — oczekiwano 205 tys.
— Coraz więcej Amerykanów ma stabilne dochody, co powinno wkrótce przełożyć się na konsumpcję i wzrost gospodarczy — mówi Troy Davig, ekonomista banku Barclays Capital.
Z drugiej strony nadzieje na niższe bezrobocie osłabiła wyższa od oczekiwań liczba nowych bezrobotnych w USA. Podana wczoraj liczba nowych wniosków o zasiłek w poprzednim tygodniu wzrosła do 362 tys., wobec 354 tys. poprzednio. Dane nadal pozostają poniżej newralgicznej granicy 400 tys. osób, uznawanej za oddzielającą wzrost gospodarczy od recesji.
Ropa głównym zagrożeniem
Przez pierwsze dwa miesiące tego roku amerykańskie indeksy zanotowały dużą poprawę. Do końca lutego kurs S&P500 wzrósł o prawie 9 proc. Dow Jones Industrial zyskał 6 proc., kurs NASDAQ Composite wzrósł o 14 proc. Jednak z początkiem marca emocje związane z udziałem prywatnych inwestorów w redukcji zadłużenia Grecji i wysokie ceny ropy zniechęciły inwestorów do akcji, kierując indeksy w dół.
— Rosnące ceny ropy będą główną przeszkodą dla poprawy notowań indeksów. Rynki powinny poradzić sobie z innymi problemami — mówi Jim O’Neill.
Mniej optymistyczni pozostają analitycy Moody’s. Według Marka Zandiego, głównego ekonomisty agencji, wzrost ceny benzyny do 4,25 USD za galon wywoła katastrofalne skutki dla gospodarki. Wysoki koszt paliwa przełoży się na spadek PKB Stanów Zjednoczonych o pół procent i redukcję 500 tys. miejsc pracy w całym kraju.
— To oznaczałoby krok w kierunku recesji. Cały postęp w zakresie zatrudnienia uzyskany w tym roku zostałby zmarnowany — mówi Mark Zandi.
[ŹRÓDŁO: BLOOMBERG, MONEYNEWS]