Komentatorzy coraz częściej mówią, że dolar najgorsze ma już za sobą, a perspektywy największej gospodarki świata są zachęcające
Dolar amerykański umocni się w ciągu najbliższych 1,5 do 3 lat — uważa Fidelity Investments.
Zdaniem firmy inwestycyjnej amerykańską walutę w dłuższym terminie wspierać będą przewagi konkurencyjne, jakie Stany Zjednoczone mają nad resztą świata. Wśród nich Fidelity wymienia stabilny system prawny, solidne szkolnictwo wyższe i wysoką mobilność siły roboczej.
— Wartość dolara szoruje po dnie — ocenia John Carlson, zarządzający funduszy prowadzonych przez firmę.
Dolar: za i przeciw
Opinia Fidelity wciąż jednak pozostaje w mniejszości. W ciągu ostatniego roku amerykańska waluta osłabiła się wobec koszyka sześciu głównych walut o 13 proc., a sprzedaż dolara wciąż zalecają m.in. Pimco i Goldman Sachs, potentaci świata finansów.
— Bezrobocie nadal jest wysokie, a na dodatek wielkimi krokami zbliżają się cięcia budżetowe. Jeśli dodamy do tego słabość rynku nieruchomości, to perspektywy USA trudno uznać za zachęcające na tle innych regionów globu — napisali w raporcie analitycy Goldman Sachs.
Zdaniem banku w ciągu roku dolar osłabi się do 1,55 za euro. Bill Gross z Pimco dodaje, że inwestorzy w końcu zbuntują się przeciwko niskim stopom utrzymywanym przez Rezerwę Federalną (Fed).
— Inne rynki dojrzałe oraz rynki wschodzące oferują znacznie korzystniejsze rentowności obligacji — Bill Gross, zarządzający największym funduszem powierniczym na świecie.
Te argumenty nie przekonują jednak zwolenników dolara. Jak wyliczają Deutsche Bank oraz Mizuho, przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej euro jest przewartościowane względem waluty amerykańskiej o około 20 proc. Mizuho podkreśla, że właśnie przy takiej wartości przewartościowania w przeszłości trend zwykle zawracał.
Niskie stopy pomogą
Na dalszą poprawę perspektyw największej gospodarki świata wskazuje także obecna struktura stóp procentowych. Tak uważa Caroline Baum, publicystka Bloomberga i autorka bestsellera "Tak, jak powiedziałam". Dzięki łagodnej polityce pieniężnej stopy krótkoterminowe w USA są wyraźnie niższe od długoterminowych. To powinno zachęcać banki do pożyczania pieniędzy na rynku pieniężnym i rozwijania akcji kredytowej. Na razie banki są bardzo ostrożne, bo odczuwają skutki poprzedniego kryzysu. W końcu jednak zaczną pożyczać, a wtedy gospodarka zacznie się rozkręcać na dobre.
Kształt krzywej rentowności to jeden z najbardziej niezawodnych wskaźników wyprzedzających koniunktury. Jak wynika z danych think tanku Conference Board, który oblicza indeks wskaźników wyprzedzających dla gospodarki amerykańskiej, odwrócenie krzywej, czyli wzrost stóp krótkoterminowych powyżej długoterminowych, zwykle oznacza nadejście recesji w ciągu następnych 15-16 miesięcy. Powrót do normalnego kształtu czyli stopy krótkoterminowe niższe od długoterminowych, to zapowiedź, że gospodarka osiągnie dno recesji w ciągu najbliższych 9 miesięcy.
"Przy stopie procentowej Fed wynoszącej 0-25 punktów bazowych oraz dochodowości 10- letnich obligacji skarbowych sięgającej 3,06 proc., korzystna relacja pomiędzy długoterminowymi i krótkoterminowymi stopami należy do najwyższych w historii" — pisze dla Bloomberga Caroline Baum.
Publicystka dodaje, że wszystkie z ostatnich sześciu recesji, jakie dotknęły gospodarkę amerykańską, poprzedził wzrost krótkoterminowych stóp ponad długoterminowe. Ostatnio było tak w czerwcu 2006 r. Gospodarka wpadła w recesję w grudniu następnego roku.
— Teraz Fed jest wciąż daleki od podnoszenia stóp, więc spowolnienie na razie nie wchodzi w rachubę — twierdzi Caroline Baum.