Piąty pod względem wielkości dystrybutor odzieży w Stanach szykuje megaofensywę — w ciągu najbliższych trzech lat planuje zrobić tyle, ile dotychczas osiągnął w… trzy dekady. Na koniec 2017 r. jego roczna sprzedaż ma przekroczyć 8 mld USD. Pomogą nowe lokalizacje — Forever 21 zamierza otworzyć około 600 sklepów. 8 tys. km, które dzieli amerykańską firmę od Polski, to tylko pozornie bezpieczny dystans. Nasze sieci odzieżowe muszą mieć się na baczności — Forever 21 wybiera się nad Wisłę.



— W ciągu najbliższych trzech lat otworzymy 50 sklepów w największych miastach Francji, Niemiec, Portugalii, Włoch, Niderlandów, Czech oraz Polski — poinformowała grupa odzieżowa w komunikacie.
Długie przygotowania
Firma nie odpowiedziała na nasze pytania na temat szczegółowychplanów ekspansji w Polsce. Według informacji „PB”, na pierwsze sklepy będzie trzeba poczekać nawet do 2017 r.
— Forever 21 to odzieżowy gigant, więc nawet dla takich marek jak Reserved może okazać się groźną konkurencją. Z drugiej strony, polski rynek jest bardzo konkurencyjny, a najlepsze lokalizacje handlowe są zazwyczaj zajęte — uważa Beata Kokeli, dyrektor w dziale handlowym CBRE. Na potencjalne problemy z ulokowaniem nowych sklepów zwraca też uwagę przyszły konkurent.
— Biorąc pod uwagę trudności z pozyskaniem atrakcyjnych lokalizacji powyżej 2000 mkw., szczególnie w galeriach handlowych, można przypuszczać, że ekspansja marki nie będzie zbyt dynamiczna. Patrząc na inne europejskie miasta, gdzie już dzisiaj jest obecna, zakładamy, że ekspansja w Polsce ograniczy się do otwarcia 2-3 sklepów. Dla porównania w Niemczech Forever 21 prowadzi dzisiaj sześć sklepów, w Hiszpanii trzy i osiem w Wielkiej Brytanii — wymienia Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP.
Nie spodziewa się więc przetasowań na rynku, który nawet bez Amerykanów jest bardzo konkurencyjny i rozdrobniony. Według danych giełdowych spółki, nie ma dzisiaj w Polsce marki, która może pochwalić się ponad 5-procentowym udziałem w sprzedaży odzieży.
Nieodrobione lekcje
Nowy konkurent nie spędza też snu z powiek Krzysztofowi Bajołkowi, twórcy Artmana (właściciel marki House oraz Mohito), który poprzez spółkę Brandbq rozwija markę Medicine.
— Inaczej się pozycjonujemy i mamy różne grupy docelowe. Forever 21 to raczej marka masowa, skierowana do najmłodszego konsumenta. My tymczasem staramy się celować w nieco starszą grupę. Nie zmienia to faktu, że Forever 21 to duży i poważny gracz, który jeśli przyłoży się do polskiego rynku, może być poważną konkurencją — uważa Krzysztof Bajołek.
Jego zdaniem, wiele zagranicznych sieci, które planowały ekspansję w Polsce, nie odrobiło lekcji. — Wchodziły z niedopracowaną koncepcją biznesu czy też w ramach franczyzy, która w Polsce średnio się sprawdza — mówi Krzysztof Bajołek.
Tę opinię potwierdza niedawna decyzja amerykańskiej grupy odzieżowej GAP. Jeszcze kilka miesięcy temu spółka Empik Media & Fashion (EM&F), która odpowiadała za rozwój marki w Polsce, toczyła rozmowy z podmiotami zainteresowanymi kontynuowaniem tej działalności. Katarzyna Górecka z biura prasowego EM&F informuje jednak, że zostały zawieszone. — GAP zdecydował się na wyjście z Polski — wyjaśnia Katarzyna Górecka. Mimo trudności niektórych graczy, zdaniem wiceprezesa LPP, polski rynek ciągle jest łakomym kąskiem.
— Debiut jednego z największych amerykańskich graczy odzieżowych można uznać za duże wyróżnienie dla polskiego rynku. To dowód, że jest on postrzegany przez takie firmy jak Forever 21 jako perspektywiczny — mówi Przemysław Lutkiewicz.
22-333-99-34