W środę na rynek amerykański dotarła fala złych informacji. Doszło do tego w bardzo niefortunnym momencie. Inwestorów przestraszył głównie raport Departamentu Energii — zapasy ropy spadły w ostatnim tygodniu bardziej niż prognozowano, więc cena ropy pobiła rekord. FedEx zapowiedział, że zysk w 2005 roku będzie niższy od prognoz. Gorsze od oczekiwań wyniki kwartału opublikował Morgan Stanley. Bear Stearns podał wyniki lepsze od prognoz, ale zysk spadł po raz pierwszy od ponad roku. Spadała wycena Fannie Mae. Deutsche Bank twierdził, że Cisco będzie miał słabszą od prognoz sprzedaż w Ameryce Północnej. Wendy’s obniżył prognozy tegorocznego zysku, co pociągnęło za sobą kurs jego rywala, McDonald’sa. Zniżkował sektor półprzewodników, bo Morgan Stanley i Goldman Sachs obniżyły prognozy europejskim producentom.
Po zapoznaniu się z tą listą pozostaje dziwić się, że wymiar kary nie był wyższy. Był jednak wystarczająco wysoki, by wystraszyć inwestorów, którzy teraz z całą pewnością przypomną sobie wtorkową radę Thomasa McManusa z BoA: redukuj pozycje w akcjach. Czy to oznacza, że możemy w tym roku zapomnieć o wzrostach? Nie, ale sygnalizuje, że korekta się rozpoczęła i nie będzie krótka. Sesja mocno nadwyrężyła morale byków. Jednak to jest początek korekty, więc wczoraj była szansa na spokojniejszą sesję, co nie znaczy, że na zwyżkę.
Dzisiaj jest piątek, a to zazwyczaj zapowiada nudne sesje na rynkach światowych. Nie widać zresztą niczego, co miałoby je zmusić do większej aktywności, o ile nie wydarzy się coś w geopolityce, na rynku ropy. Jedynym elementem, który można przewidzieć, są dane makro z USA. Nie oczekiwałbym wyraźnej reakcji po raporcie o sprzedaży domów na rynku wtórnym, ale dane o sierpniowych zamówieniach na dobra trwałego użytku trochę na rynki wpłyną. Problem w tym, że to są dane niezwykle zmienne i dlatego nieco lekceważone. Jednak, ponieważ prognozowany jest lekki spadek, to lepsze dane musiałyby zwiększyć popyt na akcje. Niedźwiedziom mogłyby pomóc wyłącznie dane dużo gorsze od prognoz. Rynek jest pogodzony ze spadkiem, a czy byłoby to 0,3 czy 0,8 proc., to już nie ma znaczenia. Co innego, gdyby na przykład zamówienia spadły o klika proc. Nasz rynek będzie czekał na raport o inflacji w cenach żywności w pierwszej połowie września. To są dane o tyle istotne, że mogą wpłynąć na decyzję Rady Polityki Pieniężnej dotyczącą stóp procentowych. Problem w tym, że GUS opublikuje ten raport przed fixingiem, co praktycznie oznacza, że będzie miał wpływ dopiero na poniedziałkową sesję.
Wiadomo, że nasz rynek często nie jest skorelowany z zagranicznymi, ale wczoraj uległ ogólnemu nastrojowi korekty. Zachowywał się jednak dużo lepiej niż rynki rozwinięte. Niezwykle mocny był KGHM. Zapewne to skutek słabnięcia dolara na rynkach walutowych, dzięki czemu znowu rośnie cena miedzi. Ale trzeba pamiętać, że mocny zmniejszy zyski spółki. Generalnie było bardzo spokojnie, a obrót (po odjęciu obrotu na KGHM) był niewielki.
Korekta trwa, ale nie ma pewności, jak będzie wyglądała. Już nieraz wydawało się, że pewne jest rozpoczęcie większej korekty i nigdy nic z tego nie wynikało. Teraz jest jednak inna sytuacja. Rynek amerykański dokonał zdecydowanego zwrotu, a na wykresie japońskich świeczek, szczególnie w przypadku indeku WIG, jest mnóstwo sygnałów sprzedaży. Nie wiemy jeszcze, jak wielu zarządzających funduszami przestraszyło się, że indeksy w USA zawróciły spod ważnych oporów. Jedna sesja spokojnej korekty nam tego nie powie. Jedno wydaje się pewne — ataku na szczyty przez dłuższy czas nie będzie, a korekta się przedłuży.